Cykl Orsona Scota Carda o Pierwszej wojnie z Formidami dobrze się przyjął, a ja ucieszyłem się, że autor postanowił rozwinąć świat Endera i przedstawić wydarzenia sprzed jego nadejścia. Równie miło byłem zaskoczony, kiedy do księgarni trafił kolejny tom pod tytułem „Przygotowania”. Książka ta stanowi początek serii Druga wojna z Formidami. Czy jest to jednak powieść warta uwagi?

Swoją przygodę ze światem Endera rozpocząłem jakieś dziesięć lat temu, gdy nasza redakcyjna koleżanka stwierdziła, że złapie mnie za rączkę i zaprowadzi do świata fantastyki. Podsunęła mi wiele świetnych pozycji, a wśród nich właśnie “Grę Endera” – no i się zaczęło. W bardzo krótkim czasie przeczytałem wszystkie książki z serii, ale wciąż było mi mało! Dorwałem więc kolejną, tym razem Sagę Cienia, i byłem nią równie mocno zachwycony. Jakiś czas po tym w antykwariacie znalazłem opowieść o Alvinie Stwórcy, która klimatem i przedstawianą historią mocno odbiegała od omawianej przeze mnie serii. Nie muszę mówić, że również mi się podobała. No ale do rzeczy.

Kilka lat temu, gdy wyszła książka „W przededniu” napisana we współpracy z Aaronem Johnstonem (również należąca do nurtu wydarzeń „Sprzed Endera”), nie sądziłem, że to ma jakiś sens. Myślałem sobie, że to pewnie na siłę odrywanie bilecików od popularności Endera. Ojej… jak bardzo się wtedy myliłem! Seria ta wywarła na mnie ogromne wrażenie. Na tyle, że śmiało mógłbym stwierdzić, że jest lepsza od Endera. „Przygotowania” to początek kolejnego najazdu formidów na Ziemię. Tym razem minęło kilka lat, a bohaterowie przeszli znaczną przemianę. Na świecie również nastąpiły ogromne zmiany. Powstała między innymi Międzynarodowa Flota, do której każdy kraj zobowiązał się wcielić swoich specjalnie przeszkolonych żołnierzy. Technologia bardzo szybko skoczyła do przodu, a to za sprawą zbadania formidzkich statków. Tym razem rząd świata ma plan i nie ma zamiaru pozwolić sobie na niespodzianki ze strony mrówek. Jak to w życiu bywa, nic nie idzie zgodnie z planem, a formidzi wykorzystują swoją pozycję technologiczną w kolejnej próbie zniszczenia Ziemi. Zatem cała drużyna bohaterów – Mazer, Victor i Imala, Bingwen oraz Lem Jukes – łączą znów siły, aby przechytrzyć najeźdźców.

W mojej opinii to jeszcze lepsza pozycja niż książki z Pierwszej wojny z Formidami. Została dużo lepiej przemyślana, a akcja jest dawkowana w przyjemny i odpowiedni sposób. Nie mogąc doczekać się dalszych wydarzeń łapałem się na tym, że moje oczy zbyt szybko przechodziły do kolejnych wersów, co powodowało że musiałem wracać do poprzednich stron. Mam również wrażenie, że bohaterowie bardziej odpowiadają mi w dorosłej wersji siebie. Już nie są tak młodzieńczo głupi, nie miotają się bez sensu, a ja mam do takich bardziej zrównoważonych postaci więcej cierpliwości. Jak to z książkami Orsona Scotta Carda bywa, do ostatniej strony nie miałem pewności, jak potoczy się cała historia, co zwiększyło tylko moją chęć poznania dalszych przygód bohaterów. Zapewne kulminacja wszystkich wydarzeń będzie w trzecim tomie, którego premiera (mam taką cichą nadzieję) szybko nastąpi.

Polecam ten cykl każdemu, kto wcześniej zapoznał się z Enderem. To fajna przygoda, w której mamy możliwość bliższego poznania owianego sławą w Sadze Endera i Cienia Mazera Rakhama. Nie można zapomnieć o wspaniałych postaciach – Imali, Bingwenie oraz Lemie. Ten ostatni jest chyba odpowiednikiem Elona Muska czy Tonego Starka z komiksów i filmów o Iron Manie. Jak nietrudno zauważyć, Card jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Mam więc nadzieję, że tą recenzją udało mi się otworzyć przed Wami drzwi do świata Carda, tak jak kiedyś Kometa otworzyła je przede mną.

 

About Ilir

Gavrani Miś, niektórzy mówią: Niedźwiedź a dla mnie to właściwie bez różnicy, na oba pseudonimy reaguję :-) Wolny człowiek, całkowicie pozbawiony szablonów. Chodzę własnymi ścieżkami, jestem szczery i szczerość sobie cenie. Zastępca redaktora naczelnego, magik techniczny Gavrana i forum, a w wolnych chwilach- człowiek.

View all posts by Ilir