Marta Kisiel „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” – recenzja

?Małe Licho i tajemnica Niebożątka?

„Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to kolejna powieść autorstwa Marty Kisiel, która zabiera Czytelnika w świat znany już z „Dożywocia” i „Siły niższej”. A Licho, Konrad, Turu, Krakers, a nawet Tsadkiel to bohaterowie, których spotykać chce się jak najczęściej.

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy fani twórczości Marty Kisiel nie mieli powodów do narzekań.  Wznowienie „Dożywocia” uzupełnione o całkiem nowe opowiadanie pt. „Szaławiła”, a następnie premiera „Toń” pozwoliły zaspokoić apetyt na twórczość spod pióra Ałtorki*. Połowa września 2018 to natomiast czas, w którym na półki księgarń wdziera się Bożydar Antoni Jakiełłek.

Za czasów kołyski zwany Niebożątkiem, dziś już Bożkiem, dotychczas wychowywał i uczył się jedynie w domu, a jego wypady poza granice tej bezpiecznej przestrzeni były nieliczne. Jednak przychodzi ten dzień, który przynosi ze sobą zmiany, i chłopiec rozpoczyna naukę w normalnej szkole, w towarzystwie rówieśników. Lecz, gdy całe swoje dotychczasowe życie prócz mamy i wujaszków spędziło się dość beztrosko w towarzystwie aniołów stróżów, widm niemieckich żołnierzy, różowych króliczków czy potwora z czeluści piekieł spotkanie z tym, co po drugiej stronie płotu może okazać się nie do końca takie, jak by się chciało.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, znajomość poprzednich powieści osadzonych w uniwersum „Małego Licha”, nie jest obowiązkowa. Oczywiście warto i serdecznie zachęcam do lektury tych dwóch książek, gdyż obfitują w niesamowite przygody i zabierają do wspaniałego świata, ponadto uzupełnią Waszą wiedzę i pozwolą lepiej wczuć się w klimat prezentowanej historii, lecz jeśli najnowsze „dziecko” Marty Kisiel jest dla Was pierwszym spotkaniem z twórczością Ałtorki, nie pozbawi to nikogo przyjemności czytania. Fabuła została tak skonstruowana, iż łatwo można odnaleźć się w wydarzeniach, zwłaszcza iż (przynajmniej teoretycznie) całość skierowana jest do młodszego odbiorcy.

Mimo że targetem powieści są dzieci, tak naprawdę jest to jedynie sugestia. Ci, którzy na karku mają lat więcej niż kilka czy kilkanaście również nie będą się podczas lektury nudzili. „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to historia o przyjaźni, poznawaniu siebie oraz przełamywaniu własnych lęków. To również opowieść o tym, że czasem można się zgubić – dosłownie i w przenośni i nie ma w tym nic złego, jeśli tylko pozwolimy sobie pomóc. Dla mnie, czyli wielkiej fanki twórczości Marty Kisiel, lektura „Małego Licha i tajemnicy Niebożątka” była również jak spotkanie ze starymi przyjaciółmi. To pełna ciepła opowieść, która starszych Czytelników przeniesie na chwilę w świat dzieciństwa, a tych młodszych zabierze na niesamowitą wyprawę, a może nawet podsunie parę pomysłów na urozmaicenie zabaw.

Ze względu na grupę docelową, do której skierowana jest książka, język opowieści został przez autorkę nieco uproszczony, tak by najmłodsi odbiorcy nie mieli problemu ze zrozumieniem zawartego w niej przekazu, jednak w nawet najmniejszym stopniu nie ujmuje to niczego historii. Marta Kisiel już niejednokrotnie udowodniła, iż zabawy językiem są tym, na czym zna się bardzo dobrze. W przypadku „Małego Licha” Czytelnik również dostaje działające na wyobraźnię opisy świata otaczającego bohaterów, a same postacie – zarówno te ludzkie, jak i te trochę mniej – są napisane w sposób realistyczny i wzbudzający sympatię.

Oczywiście powieść byłaby dość nudna, gdyby zabrakło w niej przygód i mrożących krew w żyłach momentów. Jednak również pod tym względem Ałtorka zadbała o swojego Czytelnika. Czas spędzony na lekturze najnowszego dzieła Kisiel pozwolił mi na chwilę powrócić do czasów dzieciństwa, kiedy to najdalszy kąt ogrodu babci mógł być każdą magiczną krainą, a wyprawa na strych była niczym wędrówka przez komnatę pełną tajemniczych skarbów. Autorka pokazuje, iż do dobrej zabawy nie potrzeba komputera, konsoli czy najnowszych gadżetów. Wystarczy tylko wyobraźnia i towarzystwo, które w owe harce będzie równie zaangażowane jak my.

By urozmaicić lekturę historia zaopatrzona została w grafiki autorstwa Pauliny Wyrt, które w znakomity sposób ilustrują rozgrywające się na kartach powieści. Sądzę, że będzie to nie lada gratka dla tych młodszych, jak i starszych Czytelników. Zawsze można porównać swoje wyobrażenia na temat bohaterów z tymi, jakie przyszły do głowy autorce rysunków.

„Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to czytelniczy „must read” tej jesieni, zarówno dla fanów twórczości Marty Kisiel, jak i dla tych z Was, którzy chcieliby wybrać się do miejsca pełnego ciepła i miłości. Bo choć czasem zawieje tam grozą, to i tak człowiek chce powrócić w cztery kąty pewnego domu na skraju miasta. Dlatego już nie mogę się doczekać, aż w moje ręce trafi „Pierwsze słowo”. Październiku przybywaj.

* pisownia zamierzona

Data premiery: 19-09-2018
Liczba stron: 304
Wydawca: Wilga
Autor: Kisiel Marta
Format: 13.5 x 20.2 cm
ISBN: 978-83-280-5221-5
Typ okładki: twarda

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf