W ciągu ostatnich kilku miesięcy cały czas towarzyszyły mi powieści z serii o Kate Daniels – autorstwa Ilony i Andrew Gordonów, używających pseudonimu Ilona Andrews – i przez ten czas zdążyłem zżyć się z ich bohaterami. A teraz dotarłem do momentu, gdy po raz pierwszy światło dzienne ujrzał w naszym kraju szósty tom tego cyklu, pod tytułem „Magia wskrzesza”, i niestety na kolejną część będzie trzeba poczekać. Pytanie tylko, jak długo.

W poprzedniej recenzji pisałem o powtarzaniu przez pisarzy schematów ratowania Atlanty z objęć różnego rodzaju Armagedonów i, jeśli spodziewacie się powtórki z rozrywki, to muszę Was zaskoczyć, ponieważ tym razem na Kate i Currana czekają zupełnie nowe wyzwania. Wraz z niewielką grupką przedstawicieli Gromady wyruszają na gościnne występy do Europy, gdzie mają pełnić rolę arbitrów w sporze pomiędzy trzema lokalnymi stadami zmiennokształtnych. Ponadto nasi bohaterowie muszą dopilnować, by Desandra – córka jednego z alf, której przyszłego potomstwa dotyczy konflikt – dożyła porodu. Jej pierwszemu dziecku przypadną dość istotne tereny. Szkopuł w tym, że spodziewa się ona bliźniaków z dwoma różnymi mężczyznami – byłym oraz obecnym mężem. W zamian za swoje usługi Kate i Curran otrzymają spory zapas drogocennego leku obniżającego szanse na popadnięcie w loupizm (niekontrolowaną przemianę w formę pośrednią, połączoną z niemożliwą do opanowania rządzą krwi) u młodych zmiennokształtnych.

Niestety wyjazd ten szybko zaczyna dokuczać bohaterom, ponadto towarzyszy im wrażenie wchodzenia w pułapkę. Wszystko przemawia za tym, że to zlecenie było tylko po to, aby Daniels i Curran się tam pojawili. Co więcej, ich związek zaczyna ulegać sporym zmianom, za co odpowiadają nowe kłopoty, a oni nie mają możliwości po ludzku ze sobą porozmawiać o problemach. Dodatkową komplikacją jest pilnowanie przez Kate Desandry, ponieważ Władca Bestii zajmuje się wyłącznie swoimi sprawami, a ciężarna podopieczna na każdym kroku utrudnia życie opiekunom. Nagromadzenie tych wszystkich negatywnych czynników powoduje, że Daniels najchętniej zrezygnowałaby z zadania i zaciągnęła Currana za kudły do domu, lecz to oznaczałoby brak tego potrzebnego leku. Kate nie pozostaje więc nic innego, jak wykonanie powierzonej im roboty.

„Magia wskrzesza” w wielu aspektach odbiega od tego, do czego autorzy przyzwyczaili swoich Czytelników, i nie mam tutaj na myśli zmiany miejsca, w którym rozgrywa się akcja powieści, ale przede wszystkim relację między bohaterami. W tym tomie związek Daniels i Currana zostaje wystawiony na ciężkie próby, a także ulega przeobrażeniu. W ogóle lektura szóstego tomu dostarcza masę różnorodnych wrażeń oraz emocji, od euforii po smutek. Dzięki wprowadzeniu do powieści nowych postaci drugoplanowych, Czytelnik może spojrzeć na Kate i Władcę Bestii z zupełnie innej perspektywy. Daniels czuje się zdradzana, a Curran zachowuje się jak typowy buc, który zamiast pomagać wybrance w trudnych chwilach, zostawia ją samą z problemami i robotą do wykonania. W zasadzie można powiedzieć, że chyba alfa Gromady sam nie wie, czego tak naprawdę chce.

Zmiana lokalizacji przynosi również możliwość zobaczenia, jak z siejącymi spustoszenie falami magii radzą sobie mieszkańcy innych zakątków stworzonego przez Andrews świata. Co więcej, nie brakuje tutaj także nowych rodzajów zmiennokształtnych, legend, mitów i wielu innych rzeczy – nie będę dalej wymieniał, byście mieli niespodziankę, gdy już sięgnięcie po ten tytuł.

„Magia wskrzesza” to kolejna popisowa prezentacja literackiego warsztatu autorów, a także ich umiejętności w kwestii szczegółowej kreacji postaci oraz świata przedstawionego. Trudno jest mi znaleźć bardziej odpowiednie słowa do opisania tego, co Gordonowie wyczyniają. A to, że skutecznie skomponowali obszerną, rozbudowaną powieść z licznymi wątkami pobocznymi na niecałych czterystu pięćdziesięciu stronach, robi na mnie ogromne wrażenie. Opowiadana przez autorów historia pod każdym względem jest kompletna.

Recenzowana książka mną wstrząsnęła i to mocno, dlatego uwielbiam tę powieść i uważam ją za jedną z najlepszych części cyklu o Kate Daniels. Jedyne co mogę zarzucić temu tytułowi to towarzyszący mi smutek po skończonej lekturze i gwarantuję Wam, już nic nie będzie takie samo jak wcześniej (no może poza jakością tekstów). Praktycznie od razu po przeczytaniu tej powieści zacząłem tęsknić za tym światem oraz bohaterami. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości po raz kolejny będę mógł śledzić ich losy. Na koniec recenzji powiem Wam jedno: „Magia wskrzesza” to naprawdę świetna książka – musicie ją poznać.

  • Autor: Ilona Andrews
  • Tytuł: Magia wskrzesza
  • Tytuł oryginału: Magic Rises
  • Tłumaczenie: Kaja Wiszniewska-Mazgiel
  • Cykl: Kate Daniels, tom 6
  • ISBN: 978-83-7964-358-5
  • Format: 12,5 x 20,5 cm
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 432
  • Data wydania: 12 września 2018

Moje pozostałe recenzje cyklu: “Magia uderza“, “Magia krwawi“, “Magia zabija“.