Olga Gromyko „Wiedźmie opowieści” – recenzja

Olga Gromyko to autorka, której fanom fantasy raczej nie trzeba przedstawiać. Nie tak dawno na polskim rynku ukazały się „Wiedźmie opowieści”, na powrót zabierając Czytelników do świata znanego z cyklu o W. Rednej.

Lata temu cykl o przygodach Wolhy Rednej był jedną z tych serii, jakie wprowadzały mnie w świat fantastyki. A główna bohaterka – jej charakter, zachowanie, riposty – od razu znalazły miejsce w moim serduszku. W głównej mierze przyczynił się do tego fakt, iż jej postać nie jest mimozą szukającą księcia z bajki i oczekującą od każdego obrony, a potrafiącą sobie poradzić niemal w każdej sytuacji kobietą. Nic więc dziwnego, że gdy na półki księgarń trafiły dodatkowe historie ze świata Belorii, musiałam je poznać.

„Wiedźmie opowieści” to zbiór ośmiu opowiadań, z czego aż sześć dopowiada historię rudej wiedźmy o ciętym języku, dwa natomiast są swobodną interpretacją autorki na temat ludowych bajań. Wolha nie pozwala się nudzić, zarówno sobie, jak i Czytelnikom, a jej wyprawa po belorskich bezdrożach pełna jest przygód, sarkazmu i walki z pomroką maści wszelakiej. Bo (parafrazując motyw z filmu o Pogromach duchów), kogo wezwiesz, gdy niesforny bies psuje kadzie pełne pysznego piwa, po okolicy szaleje krwiożerczy stwór z czasów wojny Magów, pewna harpia rozprawia się z mieszkańcami miasteczka, nieznana siła zakłóca wiejskie weselisko, niewierny mąż próbuje obejść narzucone przez żonę magiczne zabezpieczenie? Oczywiście, na wszystkie te problemy zaradzi wiedźma. Potem jeszcze każe sobie za tę pomoc słono zapłacić, a tym, którzy czymś jej podpadli… biada.

Ze wszystkich tych historii, najbardziej spodobały mi się trzy – jedna o Wolsze oraz dwie nawiązujące do ludowego folkloru.

„Nieproszony gość” to opowieść o niedającej się wyjaśnić w sposób logiczny miłości Wolhy do pewnego miasteczka. Afekt ten całkiem niespotykany, gdyż każda wizyta wiedźmy w jego skromnych progach kończy się próbą morderstwa na tejże. Ot, miejscowy kapłan niekoniecznie przepada za „czarcim pomiotem” władającym magią. Potyczki głównej bohaterki z ludnością, jej uniki i sposoby na uniknięcie śmierci rozbawiły mnie mocno, zapadając w pamięć.

Natomiast część zatytułowana „Bajka kłamie, poznajcie prawdę!” składająca się z dwóch opowiadań, której bohaterami są między innymi postacie takie jak Kościej Nieśmiertelny czy Baba Jaga, były pewnym powiewem świeżości, pozwalającym powrócić na moment do bajek dzieciństwa. Swojskie latające moździerze, siedmiomilowe buty, miecz samosiecz i po prostu magia to doskonały dodatek do wykreowanych przez autorkę historii.

Olga Gromyko ma ten talent, iż w prosty sposób potrafi przykuć uwagę Czytelnika, a czas spędzony z jej powieściami mija nadzwyczaj szybko. Lekki, pełen humoru styl oraz pełne przygód opowieści sprawiają, że trudno nie polubić jej książek.

„Wiedźmie opowieści” z pewnością nie rozczarują fanów W. Rednej. Dla mnie były niczym ponowne spotkaniem z kimś, kogo dawno się nie widziało i nawet nie miało świadomości, jak bardzo się tęskni. Szkoda, że to ostatnie spotkanie z Wolhą, choć może jeszcze kiedyś Gromyko uraczy nas kolejnym zbiorem opowiadań z tak lubianego przez fanów świata Belorii.

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf