Śródziemie, Diuna czy Thorn to niezwykłe miejsca, których kreacjami zachwycam się od dłuższego czasu. Ale nie tylko ja, gdyż nad stworzeniem genialnego, barwnego oraz wyjątkowego świata głowi się każdy autor fantastyki, science-fiction czy innego gatunku literackiego. Jednak nie można zapomnieć, że do sukcesu potrzeba jeszcze pomysłowej historii, ponieważ same piękne krainy to zdecydowanie za mało. Polując na taką nietuzinkową książkę, która łączy w sobie wspomniane wyżej elementy, trafiłem na debiutancką powieść Aleksandry Radlak pod tytułem „Cynobrowe pola”.

Prezentowane w powieści uniwersum to intrygujące połączenie rozmaitych gatunków, przede wszystkim pełnego magii i baśniowych stworów klasycznego fantasy z cyberpunkowymi realiami. W tym świecie można również dostrzec drobne nawiązania do naszej rzeczywistości, który dla ludzi z wizji Radlak stanowi zamierzchłą historię. Legenda głosi, że potrafiono wtedy na orbicie umieszczać satelity oraz latać w kosmos, jednak z czasem cała ta wiedza uległa zatraceniu. A gdyby dla Czytelnika wciąż było zbyt mało potencjalnie niepasujących do siebie elementów, to są tutaj jeszcze karły z Gór Rudych, przypominający trochę elfów (długousi, władający magią, żyjący zgodnie z naturą) Álveryjczycy, których ludzie nazywają albenami, a także niebieskoskóre, człekokształtne istoty potrafiące oddychać pod wodą i są telepatami.

Na szczęście fabuła „Cynobrowych pól” nie jest już tak bardzo pogmatwana jak wizja świata autorki. Pisarka prezentuje historię z perspektywy kilku postaci. A wszystko zaczyna się od Elátrii Ejnárrion, która po dziesięcioleciach spędzonych w kharagańskiej niewoli i bycia zabawką w rękach bogatych elit ucieka swoim oprawcom. Wraca do domu, ale nie żeby zaznać spokoju – chce przekonać rodaków do zbrojnego wystąpienia przeciwko jej ciemiężcom, mającym na sumieniu również krzywdy wobec ziemi Kamiennego Nieba – krainy Álveryjczyków. W innym wątku Czytelnik poznaje Grimgarda, mężczyznę wyruszającego na poszukiwanie uciekinierki, robiąc to tylko za wolność swojej siostry Grety, trzymanej w ośrodku pełniącym rolę więzienia. Innymi ważnymi postaciami są niebieskoskóra gwiazda estrady i przewodniczka Elátrii w ludzkim świecie, nazywana Rybką, i Eris del’Avar – albeńska kochanka króla i, przede wszystkim, szpieg na usługach włodarzy wrogiego państwa.

Mam lekki problem z kreacjami bohaterów, ponieważ ich prostota, ogólnikowa charakterystyka czy skupianie całej uwagi na jednym zadaniu nie za bardzo do mnie przemawiają. Bardziej przypominają zaprogramowane do wykonania polecenia automaty, ignorujące wszystko inne, przez co wypadają dość sztucznie. Dodatkowo utrudnia to polubienie postaci. Chociaż są też plusy, takie jak dokładne przedstawienie przez autorkę motywacji oraz pragnień, które pchają Elátrię, Eris oraz Grimgarda do działania.

Podoba mi się sposób prezentowania historii, zwłaszcza wykorzystanie pierwszoosobowej narracji. Ponadto Radlak wzbogaca fabułę o przedstawienie Czytelnikowi retrospekcji z życia Ejnárrion w ludzkiej niewoli. Według mnie ten element książki wypada najlepiej, bo przybliża towarzyszące dziewczynie odczucia w nowym środowisku, również ogarniający ją strach przed trafieniem do jeszcze gorszego miejsca.

Odnoszę wrażenie, że Radlak trochę pogubiła się w tym, co jest ważne, i dużo więcej czasu poświęca na wprowadzanie Czytelnika w meandry tego pokręconego uniwersum – które wygląda, jakby zbudowano je z niedopasowanych do siebie klocków. Spójne połączenie dwóch tak różnych gatunków to wyjątkowo trudne zadanie, a w wypadku „Cynobrowych pól” towarzyszyło mi wrażenie zbyt przekombinowanej oraz nazbyt pstrokatej wizji. Co niestety odbija się negatywnie na początku książki, który raczej odstrasza od dalszego poznawania historii.

Jednakże są też pozytywne strony – choćby retrospekcje z życia Elátrii w kharagańskiej niewoli. Ten aspekt książki wypada wręcz rewelacyjnie, ponieważ fragmenty te prezentują wyłącznie odczucia, lęki i przeżycia bohaterki oraz będącej w podobnej sytuacji Rybki. Lekturze tych wspomnieć towarzyszy odczucie, że postacie naprawdę żyją, a Czytelnika zaczyna ciekawić, co tak naprawdę przeżyła dziewczyna w imprezowym pałacu pewnego barona. Najbardziej intryguje kwestia, czy przedstawione wydarzenia są kompletne, czy może jakieś niewygodne fakty zostają przemilczane.

W recenzowanej powieści ważną rolę odrywa również to, co nie jest powiedziane wprost: sposób traktowania mniejszości i wszystkich jednostek odbiegających od standardu. W „Cynobrowych polach” Radlak prezentuje bardzo przedmiotowe traktowanie przez ludzi innych ras lub kobiet, które powinny spełniać wszelkie męskie zachcianki, być posłuszne i nie mieć własnego zdania. Niewolnictwo, przemoc dla zaspokojenia chorych zachcianek seksualnych, prostytucja pod płaszczykiem dbania o dobro ojczyzny lub ochronie życia – zdecydowanie nie chciałbym czegoś takiego oglądać w realnym świecie.

„Cynobrowe pola” to nietuzinkowa książka, która swoim miszmaszem próbuje skusić wszystkich Czytelników. Niestety nie zadowoli ona każdego odbiory, ale nie mogę też powiedzieć, żeby ten tytuł był zły. Pojawiają się tu po prostu pewne problemy, przez co powieść trafi prawdopodobnie w gusta mniejszej grupy osób. Jeśli więc macie dużo czasu i nie zrażacie się zbyt szybko z powodu początkujących trudności, to lektura debiutanckiej książki Aleksandry Radlak może być dla Was dobrym wyborem.

  • Autor: Aleksandra Radlak
  • Tytuł: Cynobrowe pola
  • ISBN: 978-83-6583-661-8
  • Format: 135 x 210 mm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: ok 560
  • Data wydania: 29 listopada 2018
  • Cena: 36,99 zł