Gdyby nie napis „Nowa Fantastyka” na listopadowym numerze czasopisma, pomyślałbym, że w ręce trzymam magazyn zajmujący się literaturą kryminalną. Ta stylistyka wprost z kina noir wygląda zjawiskowo i naprawdę kusi, żeby sprawdzić, co jest w środku. Natomiast ilustracja przedstawiająca kobietę broczącą krwią z ran przypomina mi raczej obrazek z jakiejś powieści włoskiej mafii czy „Ojca chrzestnego” Mario Puzo niż fantastykę. Zupełnie inaczej patrzy na tę grafikę Jerzy Rzymowski, który dopatruje się w niej podobieństw do historii Polski.

Pora przejść do konkretów, czyli do cyklu Marka Starosty „Zastrzyk przyszłości”. A tam czeka artykuł pod tytułem „Widmowe cząstki kontra wielkie sześciany”. Tekst ma przybliżyć Czytelnikowi powody, dla których badanie cząstek elementarnych jest ważnym krokiem dla naukowców w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ich pytania o Wielki Wybuch. Opisywany przez niego projekt „Dune” zakłada budowanie pod powierzchnią Ziemi wielopoziomowych laboratoriów o ścianach wypełnionych setkami ton argonu, ponieważ takie konstrukcje wyłapują wiązki neutrin, gdyż to one najbardziej interesują uczonych.

Z kolei Przemysław Pieniążek w artykule „Rękawica kontra maczeta” opisuje zmagania kultowych bohaterów horrorów. Mowa tutaj o Freddym Kruegerze, znanym z „Koszmaru z ulicy Wiązów”, oraz Jasonie Voorhessie, występującym w cyklu „Piątek trzynastego”. Redaktor skrupulatnie podszedł do tematu: nie ograniczył się jedynie do przybliżenia zrealizowanej w 2003 roku przez Ronny’ego Yu produkcji z udziałem obu morderców, oprócz tego prezentuje ich sylwetki – niestety ze spoilerami. Ponadto przedstawia licznie niezrealizowane koncepty wspólnych filmów z udziałem Freddy’ego oraz Jasona.

Klimat krwawych horrorów jest kontynuowany przez Roberta Skowrońskiego w wywiadzie z Dario Argento – reżyserem „Odgłosów”. W tej intrygującej rozmowie omawiają kwestię miast, które miały wpływ na twórczość artysty. Dalej przechodzą na temat pomysłów na kolejne scenariusze, w tym mówią o tym, czy należy ograniczać szaleńcze wizje i pomysły. W wywiadzie poruszane są również kwestie pracy nad ścieżką dźwiękową. Moim zdaniem jednak najciekawiej prezentuje się podejście reżysera do pracy na planie z bliskimi dla niego osobami – córką bądź partnerką.

A żeby nie było tak strasznie, warto zerknąć do prowadzonego przez Witolda Vargasa cyklu „Z kartek legendarza”. Tym razem redaktor porusza tematykę białoruskich bajek o bohaterach. Chociaż lepiej pasowałoby określenie „komedii”, ponieważ opisywane przez pisarza przykłady historii, schematy fabuł oraz cała tło wydarzeń powodują, że (podobnie jak autor tekstu) zastanawiam się, co takiego zażywali żyjący kiedyś na Białorusi bajarze. Naprawdę, w tych wszystkich opowieściach nie jest istotne, jak bohater dokonuje cudownych, heroicznych czynów, on je robi i koniec.

Drugi w tym numerze artykuł Marka Starosty nosi tytuł „Przyszłość gastrobankowości”, co jasno wskazuje, że będzie o jedzeniu, tylko w trochę innym podejściu. Już od dawna można brać kredyty pod zastaw nieruchomości, ziemi czy innych składników majątku, ale co w sytuacji, gdy chodzi o bardzo luksusową żywność? Okazuje się, że w części krajów, oprócz licytacji jedzenia, można znaleźć banki, które udzielają pożyczek, biorąc jako zabezpieczenie transakcji wyjątkowo drogie i leciwe gomółki sera. Starosta ciekawie opisuje historię tego zjawiska, jego rozwój i zadaje pytanie: czy w przyszłości gastronomia ma szansę zdominować rynek finansowy?

Dział z prozą polską rozpoczyna sentymentalne opowiadanie Jakuba Małeckiego „Niedaleko”. Tekst pokazuje wydarzenia dwutorowo. Pierwszy wątek prezentuje bohatera, który wraz z niewielką grupką ludzi podróżuje w poszukiwaniu czegoś istotnego, ale sam do końca nie wie, czego szuka. Z drugiej strony mężczyzna opowiada o tym, jak poznał swoją żonę. Ponadto przedstawia ich wspólne życie oraz czas, kiedy pozostała mu tylko tęsknota za zmarłą ukochaną.

Natomiast w kolejnych opowiadaniach czuć klimat wojny. Tomasz Duszyński w „Raz, dwa, trzy” opisuje historię szeregowego Wilfrieda Rau, który wraz z oddziałem wojska próbuje złapać przemykającą się ukradkiem po ulicach Warszawy dziewczynę. Co więcej, twarz ściganej wygląda tak samo, jak ta z posągu syrenki. Z kolei „1942” Jakuba Tyszkowskiego to ciekawe zderzenie świata realnego, widma wojny i Niemców wywożących chłopów na roboty z dawnymi słowiańskimi wierzeniami. Na wieś Stara Kamiona spadło wiele nieszczęść: licho grożące śmiercią, znikająca krowa, a w leśnym bajorze żyje wodny demon, do tego multum innych wdarzeń. Taki miszmasz naprawdę zachęca do dalszej lektury.

Wojna również króluje w części z prozą zagraniczną. „Droga Saro” Nancy Kress opowiada o przybyciu na Ziemię kosmitów. O dziwo, Lackinici nie chcą ubić mieszkańców planety, żeby móc ją sobie przywłaszczyć – zamiast tego nawet pomagają, między innymi rozwiązując problemy energetyczne. Niektórym ludziom nie podoba się jednak ich obecność i najchętniej by wszystkich zlikwidowali. Odwrotnie myśli Mary-Jo, i chcąc osiągnąć coś więcej niż marna egzystencja na najniższym socjalnym poziomie, wstępuje do armii, by chronić przybyszów.

Intrygująco wypada również „Księżyc to nie pole bitwy” Indrapramit Das. Autorka prezentuje tutaj rozmowę dziennikarki z byłą żołnierką, która miała za zadanie bronić księżycowej placówki przed wrogimi państwami, mającymi chrapkę na poszerzenie wpływów. Niewątpliwie jest to smutna historia o wybujałych ludzkich ambicjach, ponieważ trudno nazwać opisywaną przyszłość „kuszącą”, skoro zawiera ogromne slumsy, handel dziećmi, by wykorzystać je lepiej, i tym podobnymi, niezbyt miłymi atrakcjami.

Według mnie listopadowy numer „Nowej Fantastyki” przypadnie do gustu głównie miłośnikom horrorów oraz militariów. Chociaż inni Czytelnicy też nie będą mogli narzekać na brak ciekawych materiałów do lektury. Zwłaszcza publicystyka robi wrażenie i właśnie do poznania tej części magazynu Was zachęcam. Niestety zgromadzone na kartach tego wydania miesięcznika opowiadania nie należą do lekkich i przyjemnych i najchętniej zapomniałbym, że w ogóle je czytałem. Aczkolwiek są wyjątki, na przykład rewelacyjny tekst Jakuba Małeckiego lub tajemnicze „1942”.