Mamy już grudzień, a to oznacza, że od pewnego czasu wszystko przypomina nam o nadchodzących świętach – ale zanim udacie się do wigilijnych stołów, warto znaleźć chwilę na lekturę najnowszego numeru „Nowej Fantastyki”. Miłymi akcentami tego wydania jest klimatyczna, utrzymana w stylistyce horroru okładka oraz jeden z artykułów, który nawiązuje tematyką do Bożego Narodzenia (tylko od takiej strasznej strony). Rozsiądźcie się wygodnie w fotelach i sprawdźcie, co dla Was tym razem przygotowali redaktorzy. ;)

W swoim wstępniaku Jerzy Rzymowski nie tylko życzy Czytelnikom wesołych Świąt, ale oprócz tego porusza kwestię modnych na przestrzeni ostatnich kilku lat dystopii. Jego rozmyślania krążą wokół konkretnego zagadnienia: czy rodzaj ludzki potrzebuje różnego rodzaju kataklizmów naturalnych, Armagedonów bądź innych katastrof do regulowania liczebności populacji na świecie? Co ma doprowadzić do naszej dalszej, w miarę bezpiecznej egzystencji?

Natomiast Marek Starosta w swoim cyklu „Zastrzyk przyszłości” przybliża Czytelnikom niecodzienny pomysł wprost z Chińskiej Republiki Ludowej. Wielkie umysły tego kraju wpadły na wręcz genialną ideę, mogącą doprowadzić do zmniejszenia wydatków na oświetlenie miast nocą. Kluczową rolę w realizacji tego zamysłu będą pełnić wystrzelone na orbitę trzy sztuczne księżyce. Zadaniem tych satelitów ma być doświetlanie miast, dzięki czemu uliczne latarnie mają odejść do lamusa.

Z kolei „Orszak świątecznych demonów” Marcina Waincetela opowiada o mrocznej stronie Bożego Narodzenia. Teoretycznie wszyscy powinni się cieszyć z nadchodzącej Gwiazdki, tyle że tak nie jest, bo od dawien dawna w Europie dzieci straszone są kroczącymi za Świętym Mikołajem paskudnymi stworami. Pochód akompaniujących miłemu, rozdającemu prezenty staruszkowi paskudników otwiera Krampus, który wygląda jak krzyżówka diabła z faunem. Oprócz niego są jeszcze: porywający młodocianych Czarny Piotruś, karzący leniwych Jólakötturinn, zwiastująca zło oraz cierpienie Frau Prechta bądź prostujący moralne kręgosłupy Ojciec Biczownik.

W grudniowej „Nowej Fantastyce” nie mogło zabraknąć kolejnej odsłony jednego z moich ulubionych cykli – „Z kartek legendarza”. Tym razem Witold Vargas porusza kwestię luster. Jeśli spodziewacie się wyłącznie nawiązań do przygód Alicji w „Po drugiej stronie lustra” lub znanej każdemu bajki o Śnieżce, to będziecie zaskoczeni. Pisarz – zamiast przytoczyć kilka baśniowych przykładów wykorzystania zwierciadeł – dogłębnie analizuje symbolikę tego rekwizytu próżności, przy okazji prezentuje przypisywane lustrom rozmaite magiczne właściwości.

Warto również zwrócić uwagę na przeprowadzony przez Marcina Waincetela wywiad z Jeffem Smithem. Dzięki niemu można dowiedzieć się o początkach przygody artysty z tworzeniem komiksów, skąd czerpie natchnienie na kolejne opowiadania i wielu innych informacji. Chociaż w tym wypadku mniej istotne są poruszane kwestie niż sposób, w jaki rysownik opowiada o swojej pracy oraz odkrywaniu nowych faktów o otaczającym nas świecie. Naprawdę, podczas lektury tego wywiadu można nabawić się nieodpartej chęci poznania dzieł Jeffa Smitha.

Intrygujący jest także artykuł Pawła Laudańskiego pod tytułem „Szczęście dla wszystkich, za darmo!”. Redaktor przybliża tutaj historię oraz dorobek artystyczny braci Arkadija i Borysa Strugackich. Autorzy mieszkali w różnych miastach, dlatego, żeby realizować swoje pisarskie pomysły, stworzyli dość nietuzinkowy system pracy. Co jakiś czas spotykali się w domach pracy twórczej (na weekendy lub jakiś dłuższy okres), gdzie rozmawiali, pracowali lub szlifowali już powstałe teksty. Niestety pomimo ich ogromnej wyobraźni musieli zmagać się z aparatem cenzury w Związku Radzieckiego. Szkoda tylko, że niewielka część ich książek jest dostępna w naszym kraju, ponieważ z chęcią bym je przeczytał.

Poświęcony prozie polskiej dział magazynu z przytupem otwiera „Panzerfaust” Przemysława Zańko. To oryginalne opowiadanie przybliża historię Antona Fausta z Rudych Piekar, który próbuje przeczekać wojnę w Wermachcie. Niestety plany komplikuje mu zesłanie na front, gdzie podczas działań na polu walki odnosi wyjątkowo ciężkie rany. Przed śmiercią ratuje go pewien tajemniczy jegomość w mundurze SS – mężczyzna nie jest bezinteresowny i za swoją pomoc oczekuje od bohatera rewanżu.

Z kolei „Skały Kaukazu” Marty Kładź-Kocot to lekko cyberpunkowa wariacja na temat greckich, skandynawskich oraz innych mitologii. Historia prezentowana jest z perspektywy ukaranego za kradzież boskiej zapalniczki Pierce’a. Po wielu długich latach cierpień, polegających na codziennym wyżeraniu przez sępa mięśni oraz wątroby bohatera, mężczyzna dostaje propozycję nie do odrzucenia: ma poślubić Pandorę i odnaleźć jej puszkę.

W dziale z prozą zagraniczną królują teksty pisarek zza wschodniej granicy, które nawiązują do twórczości Strugackich. Pierwszy tekst, Julii Ostapienko, „Krocząca w ślad”, opowiada o Donnie Okanie, młodej kobiecie, która wraz z grupką innych osób przeprowadza badania i obserwację realiów obcej krainy dla Instytutu Eksperymentalnej Historii. Natomiast „Dno sumienia” Olgi Raine przybliża Czytelnikowi pewnego rodzaju eksperyment społeczny, polegający na przyglądaniu się życiu mieszkańców miasta z perspektywy bohaterki. W metropolii tej mieszka wielu ludzi pochodzących z różnych miejsc i czasów. Wszystkich łączy to, że z powodu jakichś traumatycznych przeżyć zrezygnowali z prawdziwego świata.

W grudniowej „Nowej Fantastyce” zachwycił mnie dział z publicystyką, zwłaszcza artykuł o świątecznych demonach. Szkoda tylko, że z wybranych opowiadań tylko „Panzerfaust” trafił w moje gusta. Niestety tematyka pozostałych tekstów nie poruszyła kwestii, o których lubię czytać. Największą jednak zaletą tego numeru jest zaprezentowanie szerszemu gronu odbiorców dzieł mniej znanych pisarzy czy twórców komiksów, i choćby dlatego warto sięgnąć po grudniowe wydanie magazynu.