„Szczęściarz” autorstwa Marcina Jamiołkowskiego to już czwarta część przygód warszawskiego maga Herberta Kruka. Powieść ukazała się nakładem wydawnictwa Genius Creations.

Tak naprawdę książka składa się z dwóch tekstów. Pierwszy z nich to „Zagubiona”, historia bardziej kryminalna, w której Kruk próbuje rozwikłać sprawę zaginięcia pewnej nastolatki oraz niepoprawnego działania… dziurki od klucza. Oczywiście, by dojść do prawdy, będzie musiał skorzystać ze swoich magicznych zdolności. Ta opowieść nie jest w żaden sposób powiązana z poprzednimi częściami cyklu, więc bez problemu odnajdą się w niej osoby, dla których „Szczęściarz” miałby być pierwszym spotkaniem z warszawskim magiem.

Drugi tekst, od którego książka wzięła swój tytuł, stanowi w pewnym sensie kontynuację znanych już wydarzeń. Tym razem Herbert musi stanąć do walki z przeciwnikiem trudniejszym niż kiedykolwiek – Lewiatanem. Okazuje się to o tyle trudniejsze, iż mający pieczę nad miastem Order Virtuti Militari, został zniszczony, a główny przeciwnik nie dość, że brutalny, ma w życiu niezwykłego farta.

Tym, co urzekło mnie już od pierwszego tomu serii o Herbercie Kruku, jest sposób, w jaki Jamiołkowski wykreował magię. Nie mamy tu spektakularnych czarów, efektowne sceny walki można zliczyć na palcach jednej ręki, a jeśli szukacie fruwających dookoła zaklęć czy machania różdżkami, musicie poszukać innej książki. Główny bohater najzwyczajniej w świecie wykorzystuje przedmioty dnia codziennego lub miejską infrastrukturę. Pomocny może okazać się skasowany bilet, zmięta w kulkę kartka bądź zatkany nos. Z pomocą równie dobrze może przyjść przystanek autobusowy, parkomat, jak i Order Virtuti Militari. Dodatkowo, Marcin Jamiołkowski w swych powieściach posiłkuje się również legendami warszawskimi. Chyba wszyscy znają opowieść o Syrence, Warsie i Sawie, Złotej Kaczce bądź Bazyliszku. Właśnie te postacie spotkać jest nam dane na kartach „Szczęściarza” czy poprzednich części cyklu. I to oryginalne ukazanie magii oraz lokalne klimaty sprawiły, iż przygody obrońcy Warszawy należą do ścisłej czołówki moich ulubionych serii polskiego fantasy.

Cóż można rzec o samym Herbercie Kruku? Z zawodu krawiec, z urodzenia mag, z (nie)wyboru, mocą nadaną mu przez Syrenkę, obrońca Warszawy. Swoje powołanie przyjął może nie z wielkim entuzjazmem, ale też nie wzbraniał się szczególnie. Ot, zaakceptował i wziął na siebie odpowiedzialność za miasto. Młody wiekiem, acz trochę na bakier z techniką. Bliżej mu do Nokii 3310 niż współczesnych smartfonów, które w jego rękach wiodą na ogół krótki żywot zakończony bolesną śmiercią. Autor przedstawia go w sposób budzący sympatię, z lekko staroświeckimi i coraz rzadziej spotykanymi dziś manierami.

Akcja powieści w głównej mierze osadzona została w stolicy naszego kraju. Wraz z Herbertem możemy poruszać się po mieście, oglądając jego zarówno sztandarowe punkty, ale też te zakątki, które dla zwykłego obywatela są mniej dostępne, a nawet wcale. Powieść nie jest jednak skierowana jedynie do mieszkańców Warszawy – każdy Czytelnik będzie mógł się odnaleźć na przemierzanych przez bohaterów ulicach. Autor już o to zadbał.

Tym, czego nie brakuje w „Szczęściarzu”, jest szybka akcja i zaskakujące rozwiązania. Jamiołkowski ma ten talent, iż potrafi wykreować niesztampowe rozwiązania, które równocześnie są naturalne i wiarygodne. Nawet pomimo obecnej w powieści magii. Tym, na co autor najmocniej położył nacisk w najnowszej, jak również poprzednich częściach, jest warstwa przygodowa. Bo chociaż Herbert Kruk ma pewne rozterki, nazwijmy to, natury miłosnej, romantyczne wątki nie przytłaczają głównego motywu. Za to należy się ode mnie Jamiołkowskiemu wielki plus, gdyż osobiście nie lubię, kiedy powieść, która z założenia miała być bogata w ekscytujące wydarzenia, nagle przeobraża się w romans.

„Szczęściarz” w moim odczuciu ma jednak pewien mankament. I nie, nie mam tu na myśli jakichkolwiek zarzutów pod względem autora. Jest nim mianowicie okładka. Wydawnictwo, w porównaniu do poprzednich tomów, zdecydowało się na pewne zmiany w szacie graficznej najnowszej powieści. Te drobne modyfikacje sprawiły, iż książka ustawiona w rzędzie obok swoich sióstr wyróżnia się. Ja natomiast należę do tych Czytelników, którzy lubią, gdy cykle mają spójną oprawę.

Jeśli więc lubicie „konkretne” historie z ciekawie przedstawiona fabułą, niesztampowymi bohaterami i nowatorskim spojrzeniem na magię, to „Szczęściarz”, jak i pozostałe przygody Herberta Kruka, będą ciekawym wyborem. Mam nadzieję, że fanom nie przyjdzie zbyt długo czekać na kolejne spotkanie z warszawskim magiem.

Tytuł: Szczęściarz
Autor: Jamiołkowski Marcin
Wydawnictwo: Genius Creations
Liczba stron: 450
Data premiery: 2018-07-30

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf