Myślałem, że o dinozaurach napisano i nakręcono już wszystko, co się da. W końcu o tych wymarłych przed wiekami zwierzętach powstało wiele rozmaitych dzieł. Najbardziej znane są „Park Jurajski” i „Zaginiony świat” Arthura Conan Doyle’a, ale są też mniej popularne tytuły takie jak „Władcy dinozaurów” lub serial „Terra Nova”. Jednak to nie wszystko, ponieważ do opowieści o prehistorycznych gadzinach zaliczają się również niedawno wznowieni przez Fabrykę Słów „Łowcy” Miroslava Žambocha.

Wykreowane przez autora uniwersum jest na pierwszy rzut oka równie zwyczajne co widok z Waszych okien. Podobnie wygląda flora i fauna, miasta nie odbiegają od naszego otoczenie, ludzie przypominają tych, których mijamy na ulicach. A co najważniejsze od pierwszej strony można dostrzec brak tak mocno eksponowanych na okładce książki dinozaurów, tylko czy aby na pewno ich nie ma?

Mark Twilli to młody, zakochany w nauce oraz swoim zabytkowym samochodzie mężczyzna, taki stuprocentowy geek. Bohater wiedzie spokojne, żeby nie powiedzieć nudne życie, dogłębnie poświęcając się pasjom. Pracuje jako asystent profesora przy projekcie „Skoku Kazualnego” mającego na celu wyszukiwanie w kontinuum czasoprzestrzennym innych światów, które można odwiedzić. Nawet odnosi na tym polu sukces, ponieważ odkrywa wektor pozwalający odbyć podróż na Ziemię w czasach mezozoiku. Niestety Twilli za swoją ciężką pracę otrzymuje jedynie skromną pensję, a ma on ambicie i chęci osiągnięcia czegoś więcej. Dlatego postanawia zarobić na wynikach własnych badań.

Bohatera książki polubiłem praktycznie od pierwszej strony, gdyż jego uwielbienie na punkcie nauki przypomina mi moją fascynację science-fiction oraz fantastyką. Ciekawie wygląda również to, że w „Łowcach” Twilli nie przebywa cały czas w swoim naturalnym środowisku (laboratorium), zamiast tego zmuszony jest do opuszczenia strefy komfortu i wyruszania z obcymi ludźmi na największą wyprawę w dziejach rodzaju ludzkiego. To ciągłe stawianie Marka naprzeciw nieznanemu i własnym słabościom rozbudziło we mnie głód przygody.

Uwielbiam koncepcję autora na opowieść, ponieważ ta niezwykle prosta idea mocno odzwierciedla ducha naszych czasów, którego można określić jednym zdaniem: jeśli ktoś ma jakąś potrzebę, poszukuje nietypowego towaru lub usługi, to zawsze znajdzie kogoś, kto będzie chciał mu to dostarczyć. W „Łowcach” z możliwości przeniesienia się w czasy, gdy żyły dinozaury, rodzi się pomysł zrobienia wielkiego biznesu. Muszę jednak zaznaczyć, że chociaż pomysł jest ciekawy, to niestety książka cierpi na liniowość. Naprawdę w „Łowcach” od samego początku wiadomo, jaki kierunek obierze fabuła, co więcej, trudno w tej powieści znaleźć jakiekolwiek zwroty akcji, a zwłaszcza takie, które potrafią zaskoczyć Czytelnika.

Pomimo mojego narzekania na niezbyt skomplikowany główny wątek książki muszę przyznać, że Žamboch odwalił kawał dobrej roboty, ponieważ recenzowana powieść jest całkiem przyjemną przygodówką, która nie wymaga zbyt wiele od Czytelnika. Zwłaszcza podoba mi się to, w jaki sposób autor podszedł do kwestii przygotowania bohatera do tego, co może spotkać w mezozoiku. Wyprawa w nieznane, gdzie wszędzie czyhają kilkutonowe dinozaury pragnące sprawdzić, czy ludzkie mięso nadaje się do jedzenia? Więc trzeba wysłać bohatera na kurs strzelecki, żeby miał chociaż cień szansy na przeżycie. Podobnie wygląda sprawa pozyskiwania informacji o budowie Ziemi sprzed stu milionów lat i innych zagadnień mających ogromne znaczenie w powodzeniu wyprawy. Autor najwięcej uwagi poświęca kwestiom technicznym – teoriom naukowym, które umożliwiają bohaterowi i pozostałym członkom ekspedycji odbycie takiej podróży w przeszłość. Pisarz chętnie w tekście porusza tematykę łowiectwa i ogólnie broni palnej. Niby fajnie, ale dla takiego laika jak ja te wszystkie informacje o kalibrach lub konkretnych modelach rewolwerów i strzelb nic nie mówią. Z mojej perspektywy ciekawiej wyglądały wykłady naukowe o budowie dinozaurów oraz wzmianka o tym, że księżyc świeci światłem spolaryzowanym, ponieważ jest ono odbite.

Na kartach powieści znajduje się sporo ilustracji, co niezmiernie mnie cieszy, ponieważ uwielbiam takie urozmaicenie tekstu. Niestety z ich poziomem nie jest już tak idealnie. Oczywiście w „Łowcach” można znaleźć wiele rewelacyjnych grafik, jednakże przeplatane są one z kompletnie nieudanymi rysunkami. Szkoda, że pierwsze szkice, z którymi spotyka się Czytelnik podczas lektury powieści należą do tych gorszych, gdyż psuje to pozytywny odbiór historii, zostawiając gdzieś z tyłu głowy negatywne wrażenie zbyt szybko przygotowanych, niechlujnych ilustracji.

Na liniowość fabuły „Łowców” Žambocha można narzekać, ale prostota w tym wypadku nie jest do końca wadą, ponieważ w połączeniu z chwytliwą historią stanowią motor napędowy tej powieści, której lektura dostarcza naprawdę wiele rozrywki. Sam podczas czytania recenzowanego tytułu bawiłem się na tyle dobrze, że w przyszłości z ogromną chęcią sięgnę po inne dzieła autora.

  • Autor: Miroslav Žamboch
  • Tytuł: Łowcy
  • Tytuł oryginału: Predátoři
  • Tłumaczenie: Rafał Wojtczak
  • Wydawnictwo: fabryka Słów
  • Wydanie: II
  • Premiera pierwszego wydania: 2010
  • ISBN: 978-83-7964-399-8
  • Format: 12,5 x 19,5 cm
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 552
  • Data wydania: 8 lutego 2019