Wywiad Kate DanielsPrzed paroma tygodniami do księgarni trafił siódmy tom serii o Kate Daniels – “Magia niszczy”. Cykl ten wraz z serią „Na krawędzi” wyszedł spod pióra Ilony Andrews – duetu pisarskiego tworzonego przez Ilonę, z pochodzenia Rosjankę, oraz byłego amerykańskiego żołnierza Andrew. Kilka lat temu przeprowadziliśmy z nimi wywiad (który możecie przeczytać tutaj), lecz wiele się od tego czas wydarzyło, więc konieczna była powtórka. Pozbieraliśmy pytania – również od Was, naszych czytelników – a teraz przyszedł czas na odpowiedzi! Zapraszamy zatem do lektury obszernego wywiadu z Iloną Andrews!

Gavran: Seria o Kate Daniels jest Waszą najpopularniejszą serią wydaną w Polsce. Chcielibyśmy zapytać, jak to się zaczęło. Jaka była ta pierwsza myśl, która doprowadziła Was do powstania Kate oraz tej konkretnej wizji świata?

Ilona Andrews: Przeczytaliśmy niejedną książkę, w której magia opuszcza świat, a technika przejmuje kontrolę. Pomyśleliśmy, że byłoby ciekawie dowiedzieć się, co by się wydarzyło, gdyby stało się na odwrót – magia wraca, a technologia zanika. Jeśli chodzi o postać Kate, nie zajęło nam wiele czasu, by ją wymyślić. Biorąc pod uwagę, jaki typ osoby przetrwałby w takim świecie, zdecydowaliśmy, że musi to być ktoś niebezpieczny, zaradny i bardzo praktyczny.

G: Co jest najtrudniejszego w pisaniu w duecie? Dlaczego zdecydowaliście się tworzyć  pod pseudonimem? I czy było ciężko pisać jednym głosem, jak jedna osoba, tak by czytelnicy nie byli w stanie rozpoznać, że piszą to dwie osoby?

IA: Lubimy razem pisać, więc nie ma tu niczego szczególnie trudnego. Wyjątek stanowią momenty, gdy jedno z nas jest chore lub po prostu nie czuje się w nastroju do pisania – wtedy druga osoba musi czekać, aż pierwsza wróci do formy. Pseudonim został wybrany przez naszego wydawcę. Nie mieliśmy w tej kwestii wyboru. A jeśli chodzi o ostatnie pytanie – ponieważ pracujemy razem, siedząc jedno obok drugiego, pisanie jednym głosem nie jest dla nas problematyczne, idziemy na kompromis.

G: Jaki macie sposób na pisanie? Piszecie określoną ilość słów dziennie czy może wszystko zależy od dnia i czasem nie piszecie nic, a czasem siedzicie do późna, by dokończyć rozdział.

IA: Mamy w zwyczaju pisać jedną scenę dziennie. Oczywiście zdarzają się dni, gdy siedzimy przy klawiaturze nieco dłużej, a także takie, gdy głównie jedynie rozmyślamy o historii, zamiast ją pisać. Generalnie jednak celujemy w jedną scenę na dzień. To pozwala nam opowiedzieć kompletny kawałek historii. Przeciętnie scena zawiera około 1000-2000 słów.

Wywiad Kate Daniels

G: Który moment w pisaniu serii książkowej jest najtrudniejszy? Jak to było z cyklem o Kate Daniels? Który moment był najbardziej kluczowy lub przełomowy dla bohaterów i Was jako autorów?

Najtrudniejsze było doprowadzenie tej historii do zakończenia, które usatysfakcjonuje naszych czytelników. Trudno nam stwierdzić, który moment był najbardziej przełomowy. Ten projekt zajął nam dziesięć lat i w tym czasie w serii zdarzyło się wiele zarówno szczęśliwych, jak i smutnych chwil. I tak szczerze teraz prawdopodobnie nie pamiętamy już ich wszystkich. „Magia uderza”, „Magia krwawi”, „Magia niszczy”, a także dwie ostatnie książki – „Magic Binds” i „Magic Triumphs” – są prawdopodobnie najbardziej kluczowe dla serii.

G: Chcielibyśmy Was teraz zapytać o postaci. Czy trudno jest wykreować wygadanych i dających się lubić bohaterów, którzy nie będą irytować odbiorców? Jak wiele z Waszych cech charakteru przeszło na postacie, które stworzyliście? Czy w Waszym otoczeniu są osoby, które są pierwowzorami Waszych bohaterów?

IA: Tworzenie postaci przychodzi nam naturalnie. Nie planujemy naszych bohaterów jako wygadanych czy irytujących. To się po prostu dzieje w sposób naturalny i raczej nie wykorzystujemy prawdziwych osób jako pierwowzory. Po prostu tworzymy bohaterów, których uważamy za zabawnych, i kształtujemy ich z biegiem wydarzeń.

G: Jeśli chodzi o zabawne dialogi, to czy wykorzystujecie w swoich książkach sytuacje i rozmowy, które faktycznie miały miejsce?

IA: Nieszczególnie. :-) Większość naszych zabawnych rozmów ma miejsce w gronie rodziny, lecz staramy się oddzielać od siebie pracę i rodzinę. Oczywiście jednak jakieś elementy mogą się nam prześlizgnąć.

G: Przypominacie sobie jakieś zabawne wydarzenia związane z Waszymi fanami? Coś, co Was rozśmieszyło?

IA: Szanujemy prywatność naszych fanów, więc staramy się nie dzielić takimi opowieściami bez ich zgody. Opowiemy Wam jednak pewną historię. Wydarzyło się to kilka lat temu. Nasz wydawca wysłał nas w trasę promującą jedną z naszych książek. Takie trasy są dość trudne. Wstajesz wcześnie, jedziesz na lotnisko, jesz jakieś koszmarne jedzenie, wskakujesz do samolotu, lecisz, potem wysiadasz w nowym mieście, udajesz się do hotelu i rzucasz się na łóżko na parę godzin. Potem wstajesz, ubierasz się, idziesz na spotkanie autorskie, które polega na podpisywaniu książek przez z reguły około trzech godzin. Następnie wracasz do hotelu, jesz coś w hotelowej restauracji i idziesz spać. Następnego dnia powtórka.

Któregoś razu zmierzamy już do Atlanty, mającej być naszym ostatnim przystankiem, więc jesteśmy przemęczeni. Ilona zasypia w samochodzie. W tej trasie zgodziliśmy się na nieco inny model tego wydarzenia – na spotkanie z fanami przed oficjalnym rozpoczęciem podpisywania książek. Dotarliśmy do celu, do kawiarni, w której miało odbyć się to spotkanie. Oboje mieliśmy nadzieję, że pojawi się tam niewiele osób, gdyż w tym momencie trasy byliśmy już wykończeni. Wchodzimy do kawiarni i widzimy stolik, przy którym siedzi cztery czy pięć osób i do nas macha. Zatem jesteśmy szczęśliwi, że grupka jest niewielka; podchodzimy do nich, a oni na to „odwróćcie się”. Spojrzeliśmy za siebie i ukazało się, że za rogiem znajduje się drugie pomieszczenie, w tamtej chwili wypełnione ludźmi, siedzącymi cichutko.

I tak stoimy i patrzymy na tych wszystkich ludzi, którzy nagle zaczynają do nas krzyczeć jednocześnie „Czeeeeeeść!”.

Ukryli się, by nam zrobić psikusa. I dlatego nazywamy ich teraz the Book Devouring Horde (tłum. Horda Pożeraczy Książek).

G: Co robicie w wolnym czasie, kiedy nie piszecie książek? Jakie książki czytacie, jakie filmy oglądacie? Może jakieś piesze wędrówki?

IA: Czytamy, ćwiczymy na siłowni, gramy w gry komputerowe i oglądamy telewizję. Latem chętnie chodzimy na plażę i pływamy. Generalnie lubimy, gdy to, czym się zajmujemy, ma w sobie jakąś magię. Najczęściej jednak poszukujemy ciekawych książek – sporo czytamy , głównie tytułów spoza naszego gatunku.

G: Jakie macie plany na przyszłość? Macie jakieś marzenie, którym chcielibyście się z nami podzielić? Niekoniecznie powiązane z pisaniem. A jeśli nie moglibyście już pisać książek, czym byście się zajęli?

IA: Planujemy pisać więcej książek. Jeśli nie moglibyśmy pisać książek, pewnie i tak skończylibyśmy robiąc coś niecodziennego. Jesteśmy strasznymi pracownikami. Jeżeli mowa o naszych marzeniach, to wolimy zatrzymać je dla siebie, bo inaczej mogą się nie spełnić. J

G: Zgadujemy, że czytelnicy mogą być wścibscy i wymagający. Wkładacie dużo wysiłku w ochronę Waszej prywatności? Jak radzicie sobie z zachowaniem granicy między życiem prywatnym a dzieleniem się informacjami z ciekawskimi fanami, którzy chcieliby poznać Was jak najlepiej?

IA: Jako osoby publiczne, staramy się chronić naszą prywatność. Nasz fandom w USA, nazywany Hordą Pożeraczy Książek, jest nam bardzo oddany, lecz jednocześnie domaga się szczegółów dotyczących naszego życia prywatnego. Ograniczamy to, czym dzielimy się online, i podkreślamy, że nie jesteśmy naszymi bohaterami. Czasem jest to trudne, ponieważ wydawca zachęca nas, abyśmy wyszli naprzeciw oczekiwaniom, lecz od czasu do czasu musimy powiedzieć „nie”.

G: Która z Waszych książek jest Waszą ulubioną? Czy jest cokolwiek, co zmienilibyście w którejkolwiek z powieści?

IA: Zazwyczaj albo kochamy książkę, nad którą pracujemy, albo jej nienawidzimy, często w tym samym czasie, więc najczęściej cokolwiek, nad czym w danej chwili pracujemy, jest dla nas najbardziej i najmniej lubianą powieścią. Gdybyśmy dostali taką szansę, napisalibyśmy jeszcze raz „Magia kąsa”, ponieważ to nasza pierwsza powieść, a wydawca prosił nas, byśmy wycięli z niej jedną czwartą treści w czasie redakcji, aby książka pasowała do wyznaczonej ilości znaków. To najsłabsza z naszych prac.

G: Ostatnio do polskich księgarni trafiło wznowienie serii o Kate Daniels w nowych okładkach. Jak się Wam podobają? Co myślicie o podobiźnie Kate?

IA: Nowe okładki są piękne. Podoba nam się to, że ilustrator wziął pod uwagę niecodzienny rodowód Kate. :-)

G: Od czasów pierwszego tomu cyklu zastanawiamy się, jakim zwierzęciem zostałaby Kate, gdyby była zmiennokształtną. I co z Julie – jakim zmiennokształtnym by została?

IA: Kate prawdopodobnie byłaby jakimś drapieżnym kotem, może panterą. Woli szybko mordować. Julie raczej zostałaby wilkiem. W “Magic Binds” (9. tom serii) jest wspomniane pochodzenie Julie – wytłumaczy ono, dlaczego dziewczyna ma naturalne podobieństwo do wilków.

G: Czy łatwe jest dla Was zabijanie bohaterów powieści, szczególnie tych lubianych przez czytelników? Jak długo zajmuje Wam podejmowanie takich decyzji?

IA: Zabicie postaci nigdy nie jest proste, zwłaszcza jeśli jest to istotny bohater. Kiedy zabijasz kogoś, do kogo czytelnicy się przywiązali, musisz zrobić to z bardzo dobrego powodu, a jego śmierć powinna coś znaczyć. Tak naprawdę nie jest to trudna decyzja, ponieważ zazwyczaj jest dla nas oczywiste, gdy śmierć jest potrzebna, ale zawsze nas to zasmuca.

G: Jeśli seria o Kate Daniels miałaby się pojawić na ekranach, wolelibyście serial czy film?

IA: Serial. W ten sposób istnieje możliwość, że pojawi się więcej niż jeden sezon, a historia może zostać opowiedziana bardziej szczegółowo.

G: Jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie, kiedy słyszycie “Polska”? Czy jest szansa, że odwiedzicie nasz kraj?

IA: Pierwsze skojarzenie to Stanisław Lem. “If man had more of a sense of humor, things might have turned out differently”. (“Solaris”, S. Lem: “Może być, że gdybyśmy mieli jako rasa więcej poczucia humoru, nie doszłoby do tego”.) Nigdy nie odwiedziliśmy Polski, ale bardzo byśmy chcieli.

G: Możecie nam powiedzieć, nad czym obecnie pracujecie? Może planujecie napisać coś, co nie byłoby fantastyką?

IA: Pracujemy nad poprawkami do naszej czwartej powieści z serii „Innkeeper”. To historia o rodzinie, która prowadzi gospodę dla międzygalaktycznych istot, zatrzymujących się na ziemi, kiedy podróżują gdzieś indziej. Pojawiają się tam wampirzy rycerze, wilkołaki ze specjalnych jednostek, i małe, przypominające lisy, stworzenia, które prowadzą galaktyczny bazar. Kiedy skończymy, przejdziemy do piątej części serii „Hidden Legacy”, która jest teraz naszą najpopularniejszą serią. Akcja ma miejsce w Houston, gdzie władzę utrzymują magiczne dynastie. Po tym przejdziemy do drugiej części serii „Iron Covenant”, serii opowiadającej o Hugh D’Ambrey’u. To bardzo zabawne. Hugh bierze tam ślub.

G: Na sam koniec: możecie polecić naszym czytelnikom jakieś książki?

IA: Tutaj znajdziecie kilka tytułów, które nam się podobają: klik. A tutaj parę od naszych czytelników: klik.

G: Dziękujemy za odpowiedzi i życzymy powodzenia w dalszej karierze pisarskiej.

Wywiad Kate Daniels

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie