Aneta Jadowska „Dzikie dziecko miłości” – recenzja

„Dzikie dziecko miłości”

„Dzikie dziecko miłości” to najnowsza powieść Anety Jadowskiej, która po raz kolejny zabiera Czytelników do alternatywnego Torunia. Jak przygody Nikity oraz „Dynia i jemioła”, książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN.

Tak naprawdę „Dzikie dziecko miłości” jest już czternastą powieścią osadzoną w świecie magicznych miast. Po heksalogii o toruńskiej wiedźmie, trylogii o Nikicie, dwóch tomach cyklu o szamanie Witkacym oraz dwóch antologiach na rynek trafiła kolejna książka pełna magii i potworów. W tej odsłonie do działania znów ruszyć musi Namiestniczka Thornu, znana bardziej jako Dora Wilk. A sprawa jest nie byle jaka, gdyż na obrzeżach miasta ktoś urządził sobie prywatne cmentarzysko i wszystko wskazuje na to, że morderca jeszcze nie skończył.

Cóż, Dora to chyba taka postać, która nigdy nie może liczyć na spokój. A gdyby ten przypadkiem zagościł na moment pod jej dachem, to tylko jako zapowiedź katastrofy już zza rogu wystawiającej swe pazury. Tym razem tradycji również stało się zadość. Na dodatek, na swoje nieszczęście, Namiestniczka mimo ciętego języka, talentu do sztuk walki oraz wprawy w posługiwaniu się bronią posiada miękkie serduszko, które nie pozwala jej odwrócić głowy, gdy inni cierpią. A że często oznacza to poobijane ciało, rany kłute, cięte, postrzałowe, deficyty snu i pożywienia doprawione nocnymi koszmarami i lękami? Trudno, ryzyko zawodowe.

Muszę się przyznać, że spośród wszystkich książek Anety Jadowskiej osadzonych w świecie Thornverse, te o pannie Wilk nie plasują się w czołówce moich ulubionych. A przynajmniej część z nich. W pewnym momencie motyw romansowy pomiędzy głównymi bohaterami zaczął być zbyt przytłaczający, a to nie jest typ literatury, w którym gustuję. Dlatego też, do „Dzikiego dziecka miłości” podchodziłam z pewnymi obawami. Na szczęście okazały się one niesłuszne, gdyż tym razem autorka niemal w stu procentach skupiła się na wątku kryminalnym, sercowy natomiast serwując w niewielkiej i całkowicie znośnej formie. Powiem wręcz, że urzekł mnie kierunek, w jakim podążać zaczęło pewne wampirze zauroczenie. Mam nadzieję, że nie będę musiała zbyt długo czekać na rozwinięcie tego tematu, ponieważ cierpliwość to nie jest moja mocna strona. Oby tylko było ono szczęśliwe, acz niezbyt cukierkowe. Jeśli już o krwiopijcach mowa, to oni są elementem nadającym tej powieści smaczku i rozluźnienia. Relacja pomiędzy Romanem, księciem wampirów, i jego podopieczną Darią w niezamierzony przez bohaterów sposób, a przez autorkę z pewnością tak, zapewnia Czytelnikowi dozę humoru w tej niestety smutnej, a wręcz okrutnej scenerii, wokół której obraca się główny wątek „Dzikiego dziecka miłości”.

Choć wydarzenia przedstawione w książkach ze świata Thornverse nigdy nie należały do milusich, puchatych i zawsze towarzyszyła im zbrodnia, w moim odczuciu, „Dzikie dziecko miłości” ma najcięższy kaliber spośród dotychczasowych odsłon. Sprawa, którą musi zająć się Dora, jest naprawdę brudna i bestialska, pozostawia plamy zarówno na ciele, ale, na domiar złego, również na psychice. Trudno mi nawet określić co gorsze – morderstwa i sposób ich dokonania, czy los, jak miał spotkać ofiary po śmierci. Na szczęście winni zbrodni otrzymują zasłużoną karę. Aczkolwiek nie jestem pewna, czy nie jest ona nazbyt łagodnym wyrokiem za takie okrucieństwo. Zwyrodnialcy za swoje czyny powinni płacić długo, boleśnie i powoli. Bo potwory nie zawsze mają szpony, kły czy porastają futrem. Często noszą ludzką skórę i nawet nie zdajemy sobie sprawy, gdy mijamy je na ulicy.

Wśród bohaterów, którzy pojawiają się na kartach najnowszej powieści Anety Jadowskiej, w większości spotkać możemy starych znajomych. Prócz wspomnianych już Dory i Romana swój czas mają między innymi Bogna, Kurczaczek z mamą, Katia, Witkacy w towarzystwie Sępa, a także Leon, Nissim czy Miron. Dla jednych to tylko epizodyczny występ, natomiast pozostali mają znaczący wkład w rozwikłanie sprawy brutalnych morderstw. Postaciami, które debiutują w tej części i mają dla niej istotne znaczenie, są młoda wampirzyca Daria – pozornie bardzo ludzka i słaba, a w rzeczywistości posiadające niesamowitą wolę istnienia, spryt i intelekt – oraz rodzeństwo zmiennokształtnych o dość wybuchowych i morderczych charakterach. Liczę na to, że cała trójka jeszcze powróci, bo to na pewno nie ostatnie spotkanie Czytelników z Thornem.

Aneta Jadowska stawia jasną i czytelną granicę dzielącą wykreowane postacie na te dobre i złe. Czarne charaktery są naprawdę czarne i nie mogą liczyć na choćby krztynę współczucia. Natomiast ci dobrzy, jak Dora czy Witkacy, mają swój moralny kompas, który zawsze wskazuje odpowiednie miejsce na skali słuszności postępowania. Spotkać można też pozorantów, próbujących uchodzić za badassów, ale tak naprawdę ich intencje łatwo przejrzeć i kończą po odpowiedniej stronie barykady.

Oczywiście „Dzikie dziecko miłości” to nie tylko mroczny klimat, trupy i morderstwa na tle seksualnym. Jak to w Thornverse bywa, nie brakuje szybkiej akcji, zabawnych, często kąśliwych, dialogów i momentów, a przekomarzanki i cięte riposty między bohaterami dodają powieści naturalnych odcieni. Znajdzie się tu coś dla fanów wnętrzności rozmazanych po ścianach (w słusznej sprawie), wielbicieli seriali oraz miłośników… kotów. Bo kto wie, jak potoczyłoby się śledztwo, gdyby nie pomoc specyficznie puchatego stworzonka.

Mówiąc o „Dzikim dziecku miłości”, nie można nie wspomnieć o oprawie graficznej powieści. Po raz kolejny Magda Babińska odwaliła kawał świetnej roboty, a jej rysunki (okładkowy i te wewnątrz książki) świetnie ilustrują rozgrywające się wydarzenia. Zielona oprawa przykuwa oko, a co zapewne ważne dla części fanów, wizualnie współgra z serią o Nikicie, dzięki czemu ładnie wyglądają obok siebie na półce.

„Dzikie dziecko miłości” to bardzo udany powrót do świata Thornu i przygód Namiestniczki. Szybka, trzymająca w napięciu akcja, ciekawi bohaterowie stanowią elementy, dzięki którym lektura jest przyjemnością i mija niestety zbyt szybko. Wydawnictwo SQN może się naprawdę cieszyć, iż Dora trafiła pod ich strzechę, i mam nadzieję, że zadomowi się tam już na dobre. Obyśmy tylko my, fani, twórczości Anety Jadowskiej, nie byli zmuszeni zbyt długo czekać na powrót do Thornu lub innego z alternatywnych miast, a przygody, jakie spotkają tam bohaterów będą może bardziej optymistyczne, ale wciąż emocjonujące.

Data wydania: 15 maja 2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Liczba stron: 528
ISBN: 9788381294706

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf