Wiecie, co jest lepsze od nowej książki Anety Jadowskiej? Nowa książka Anety Jadowskiej, której akcja rozgrywa się w Thornie. Lata temu przeczytałem „Heksalogię o Wiedźmie”, później pochłonęły mnie przygody i perypetie rodzinne Witkacego oraz rewelacyjny cykl o Nikicie. W 2019 roku można poczuć się, jakby czas zaczął biec w przeciwnym kierunku, wracając do punktu wyjścia, ponieważ autorka zrobiła wszystkim niespodziankę pisząc „Dzikie dziecko miłości”, czyli pewnego rodzaju wielki powrót Dory Wilk.

Dopiero gdy zacząłem lekturę najnowszego dzieła Jadowskiej, zrozumiałem, jak bardzo brakowało mi alternatywnej wersji Torunia – Thornu. To miasto działa na pokręconych ludzi oraz ich problemy niczym magnes. Surrealistyczny obraz magicznej metropolii dopełniają jego mieszkańcy, których poglądy utknęły gdzieś w XIX wieku i nie dopuszczają do siebie myśli, że świat poszedł naprzód. A pojedynczy stróż prawa z zakazem torturowania podejrzanych, pomimo ogromnych chęci, nie może zapewnić wszystkim należytej ochrony. Namiestniczkę Thornu, Dorę Wilk, ograniczone możliwości zwyczajnie wnerwiają. Gdy natomiast okazuje się, że po ulicach miasta grasuje wyjątkowo sadystyczny morderca, który poszukuje młodych kobiet, by zaspokoić na nich swoje ohydne żądze i zakopuje ich ciała na terytorium wilkołaków, Dorę ogarnia szał. Sprawę dodatkowo komplikuje lokalny patolog – nie dość, że jegomość odmawia pracy po godzinach, to jeszcze nie kryje się z bulwersującymi poglądami, że ofiary dewianta same są winne takiego obrotu spraw.

Zanim jednak zaczniecie skakać ze szczęścia z powodu nowej odsłony przygód namiestniczki, to muszę Wam trochę popsuć humor. „Dzikie dziecko miłości” to nie do końca opowieść o Dorze. Oczywiście nie brakuje tutaj tej pyskatej rudej wiedźmy, ale nie gra ona głównych skrzypiec i jest jednym z wielu bohaterów. Oprócz niej do głosu dochodzi kilku starych znajomych: Roman, Kurczaczek czy Witkacy. W książce pojawia się również nowa postać – wampirzyca imieniem Daria. Tę kobietę trudno nazwać nocnym drapieżnikiem. Co prawda już nie żyje, posiada kły, łaknie krwi i nawet szkodzi jej słońce, ale zdecydowanie odbiega od innych krwiopijców. Trochę przypomina kanibala wegetarianina, to dziwne porównanie świetnie obrazuje podejście dziewczyny do bycia na szczycie łańcucha pokarmowego i kwestii zdobywania pożywienia.

Fabuła „Dzikiego dziecka miłości” odbiega tonem od pozostałych książek z Dorą. Nowa historia jest mroczna oraz ciężka i to nawet bardziej niż trylogia Nikity. Dla mnie ta dość radykalna zmiana charakteru opowieści stanowi duży plus, ponieważ intryguje mnie mroczna strona ludzkiego umysłu, jak również rozmaite zwyrodnialcze preferencje morderców i ich nieokiełznane chęci do krzywdzenia drugiego człowieka. Zresztą nie tylko mnie ciekawi zło – w końcu żyjemy w czasach gloryfikujących psychopatów oraz seryjnych morderców, robiąc gwiazdy popkultury z takich postaci jak: Hannibal Lecter czy Ted Bundy, zamiast potraktować ich niczym raka drążącego ludzki organizm.

Świeża krew w uniwersum Thornu wprowadza sporo zamieszania. Zdradzę Wam, że z początku Daria zrobiła na mnie wrażenie ofiary losu, która zwykle w horrorach ginie na samym początku. Jednak to tylko pozory, a pod nimi kryje się zaradna, wiedząca czego chce od życia kobieta. Co więcej, potrafiąca realizować cele. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej lubiłem tę bohaterkę. Teraz mam nadzieję, że zobaczymy ją jeszcze w przyszłości.

„Dzikie dziecko miłości” jest w pewien sposób powrotem do domu po wielu latach przebywania na drugim końcu świata. Przy pierwszym spojrzeniu wszystko wygląda tak, jak zapamiętaliśmy: te same ulice, budynki oraz znajome twarze i nazwiska. Ale szybko okazuje się, że w Thornie zaczęły zachodzić zmiany, na szczęście na lepsze. Cieszy mnie zwłaszcza wprowadzenie nowych elementów do tego świata, dzięki czemu o stagnacji czy nudzie możecie zapomnieć. Zamiast tego Czytelnik otrzymuje wyłącznie masę frajdy z lektury.

W recenzowanym tytule, jak z resztą we wszystkich powieściach Anety Jadowskiej, zadziwia mnie sarkastyczne poczucie humoru autorki, którym można by obdarować średniej wielkości miasteczko w Polsce. Podobnie wygląda to z jej pomysłami na fabułę – sama pisarka wspominała, że ta książka miała być miła i przyjemna (tak jawiła się w początkowych planach), a jednak wraz z czasem nabrała bardzo poważnych tonów, poruszając istotne oraz ciężkie tematy przemocy i niewłaściwego traktowania drugiego człowieka.

Lepszego powrotu Anety Jadowskiej do Dory Wilk niż „Dzikie dziecko miłości” nie mogę sobie wyobrazić, gdyż ten tytuł stanowi nie lada gratkę dla całej masy Czytelników, czekających długie lata na kolejne przygody namiestniczki, oraz miłośników twórczości pisarki. Nieważne, które postaci z tego świata lubicie najbardziej, ponieważ większość znajdziecie na kartach tej powieści i to samo w sobie stanowi powód do sięgnięcia po recenzowaną książkę. Ponadto „Dzikie dziecko miłości” to zapowiedź kolejnych historii osadzonych w Thornie. Także śmiało czytajcie, kto wie, może Wam również spodoba się nowa odsłona alternatywnego Torunia. ;)

  • Autor: Aneta Jadowska
  • Tytuł: Dzikie dziecko miłości
  • ISBN: 978-83-8129-470-6
  • Format: 135 x 210 mm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 528
  • Data wydania: 15 maja 2019
  • Cena detaliczna: 39,99 zł