Jeśli trochę niepokoi Was zauważalna na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy zmiana kursu „Nowej Fantastyki” w pismo kierowane przede wszystkim ku graczom, to nie macie, o co się martwić, ponieważ magazyn nadal jest przeznaczony dla wszystkich miłośników gatunku. Doskonale pokazuje to majowy numer i jego okładka, na którą trafił David Harbour jako Hellboy!

Cykl „Zastrzyk przyszłości” Marka Starosty powraca! Redaktor w tekście „Laserowa zebra” porusza tematykę żywych trupów. Jak się okazuje, ta futurystyczna wizja postapokalipsy, wykorzystanej choćby w serialu „The Walking Dead”, może być realnym zagrożeniem, a nie tylko ekscytującym snem pewnych odłamów preppersów. Według przedstawionych w artykule informacji Korei zagraża plaga smombie – smartfonowych zombie. Sprawa jest naprawdę poważna, ogromna część społeczeństwa zżyła się tak bardzo ze swoimi telefonami, że nawet nie patrzą, gdzie idą, i często wpadają pod samochody. Na szczęście znaleziono rozwiązanie problemu, postanowiono zaopatrzyć skrzyżowania w systemy, które mają bombardować przechodniów sygnałami świetlnymi, dźwiękowymi oraz wyświetlanymi na telefonach komunikatami o zagrożeniu. Takie rozwiązanie jest obecnie testowanie w mieście Ilsan.

W tym roku swój jubileusz obchodzi Hellboy. Dwadzieścia pięć lat temu ukazał się pierwszy komiks o Piekielnym Chłopcu, który szybko zyskał ogromną rzeszę fanów. Z tej okazji Przemysław Pawełek w „Przygodach czerwonego diabła” przybliża historię postaci. Dużo miejsca poświęca zwłaszcza ekranizacjom Guillermo del Toro oraz problemom, z jakimi musieli zmierzyć się twórcy nowej odsłony przygód Hellboya, żeby nie wyprodukować kolejnego odgrzewanego kotleta.

Z kolei Marta Sobiecka w „Opowiadanie na ekranie” prezentuje fenomen „Miłości, śmierci i robotów”, czyli serii osiemnastu krótkometrażowych animacji, dedykowanych dla dorosłego widza. Każda z historii ma zamkniętą fabułę i jest wyrażona są w różny sposób: kreskówką, fotorealizmem, CGI albo abstrakcją. Redaktorka, oprócz przybliżenia Czytelnikowi tego Netflixowego hitu, dodatkowo snuje przypuszczenia, że w przyszłości nurt tego typu animacji będzie bardziej znaczący niż obecnie.

Zastanawialiście się kiedyś, co pcha tych wszystkich bohaterów baśni i ludowych podań do heroicznych czynów stawania w szranki ze złem i groźnymi bestiami? Witold Vargas o tym pomyślał i przedstawia swoje rozważania w felietonie „Z kartek kalendarza”. Pisarz dochodzi do naprawdę niepokojących wniosków, że za to całe szafowanie życiem u herosów odpowiada czysta, niezmącona nawet odrobiną inteligencji czy zdrowego rozsądku głupota. Zachęcam Was do zapoznania się z całym tekstem.

Z ogromną chęcią zaczynałem czytać tekst Marcina Knyszyńskiego pod tytułem „Mad Max – nie jedziesz, nie żyjesz”, ponieważ lubię tę serię. Niestety artykuł jest dość dziwnym tworem i w sumie nie wiem, kto powinien być jego odbiorcą. Wszystko przez to, że redaktor stworzył coś będącego streszczeniem przygód tytułowego Maxa. Osoby zaznajomione z filmami zdobędą niewielką ilość nowych informacji, a Ci, którzy chcieliby je obejrzeć, znajdą tutaj sporo spoilerów.

W dziale z prozą polską znajdziecie trzy opowiadania. Pierwsze, „Garncarska igraszka” Łukasza Malinowskiego to średniowieczna historia młodej zakonnicy, która padła ofiarą niegodziwej afery. Kobieta zostaje o wszystko obwiniona i siostry wyrzucają ją z klasztoru. Bohaterka pragnie zmienić swój los, a żeby tego dokonać postanawia wyruszyć w długą drogę do garncarskiego mistrza, by ten przygotował specjalnie dla niej cudowny garnek. Poza tym Ciekawie wypada „Kot Baskerville’a” Krzysztofa Rewiuka. Autor opowiada tutaj o doktorze Michaelu Olvido, który wraz z przyjacielem Sanchezem bada sprawę tajemniczego zaginięcia lorda Baskerville’a. Ta wariacja na temat przygód najsłynniejszego detektywa na świecie, Sherlocka Holmesa, przypadnie do gustu miłośnikom alternatywnych historii i twórczości Arthura Conan Doyle’a. Z kolei w „Nożem i widelcem” Beatrycze Nowicka w dość pokrętny sposób prezentuje na przykładzie Amber Byrne i Athura Codgella skomplikowaną damsko-męską relację. Nie brakuje tutaj pożądania, namiętności oraz zimnego wyrachowania w dążeniu do realizacji własnych planów.

Znacznie bardziej osobliwie wypada dział z prozą zagraniczną. Do tej części również trafiły trzy opowiadania. W „Modelce Crispina” Maxa Gladstone’a autor opowiada o Deliah Dane, która, żeby zrealizować swoje marzenia o aktorstwie i pisaniu, pracuje jako modelka. Kobieta otrzymuje prestiżowe zlecenie od wyjątkowo ekscentrycznego i znanego malarza. Artysta po dramatycznym doświadczeniu z młodości wykorzystuje malowaną kobietę jako bramę, by z jej pomocą uchwycić prawdę o świecie oraz życiu. Natomiast „Konik z Dalarny” Michaela Swanwicka to pewnego rodzaju futurystyczna wariacja oparta na motywie „Czerwonego Kapturka” z żyjącymi, a nawet potrafiącymi mówić przedmiotami typu plecak bądź mapa. Dziewczyna imieniem Linnéa zostaje wysłana przez rodziców do babci mieszkającej w Gadastorze, osadzie znajdującej się po drugiej stronie góry. W czasie wyprawy bohaterka wpada w kłopoty, natrafia na czarny charakter, ale nie Złego Wilka, tylko groźnego Güntera – trolla, i teraz musi ona znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji. Z kolei „Zamówienie na steki” Vina Jie-Min Prasada to niezwykła wizja przyszłości, w której coś poszło nie tak, co zaowocowało brakiem żywności pochodzenia zwierzęcego. Historię poznajemy z perspektywy Helen Lee Jyun Wai, pracującej w Koncernie Wybornej Wołowiny, gdzie zajmuje się drukowaniem substytutu mięsa pochodzącego od krów. Kobieta otrzymuje nowe zlecenie, polegające na wykonaniu w ciągu czterech tygodni sporej ilości steków T-bone. Niby nic szczególnego, problem tylko w tym, że dostępne informacje są niewystarczające do realizacji jej zadania.

Spora część opowiadań z majowej „Nowej Fantastyki” nie przypadła mi do gustu. Historie są zbyt dziwne, a odbiorca zaczyna je rozumieć dopiero, gdy dociera do końca, co mi nie odpowiadało. Jako czytelnik, zamiast rozkoszować się lekturą, próbowałem znaleźć w nich sens. Złego słowa nie mogę natomiast powiedzieć o publicystyce. Niektóre artykuły zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Najbardziej pragnę polecić Wam „Laserową zebrę” Starosty i „Upadłe anioły” Vargasa. Sprawdźcie je, naprawdę warto!