Dla niektórych Czytelników literatura fantastyczna nieodzownie wiąże się z magią, smokami czy demonami. A przecież możemy spotkać się również z alternatywnymi wersjami historii, choćby w steampunkowych klimatach, bądź cyberpunkiem przedstawiającym życie ludzi w otoczeniu zaawansowanej technologii. Poza tym jest „Astralker” Tomasza Sobiesieka, czyli powieść o projekcjach astralnych (eksterioryzacji), doświadczeniach pozazmysłowych oraz opętaniach w realiach tajnych służb specjalnych w Polsce. Książka na półki księgarni trafiła kilka miesięcy temu nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.

Wyobraźnie sobie, że wyglądając przez okna, jadąc samochodami bądź idąc chodnikami, dostrzegacie tylko część rzeczywistości, która Was otacza. Poza tym co namacalne oraz widoczne gołym okiem jest jeszcze sfera niedostępna dla ludzkich zmysłów. Mają do niej dostęp nieliczni, potrafiący postrzegać świat spoza własnego ciała fizycznego. Tak w skrócie prezentuje się wizja fantastycznego uniwersum Sobiesieka.

Dawid Kowalczyński to na pierwszy rzut oka zwyczajny student informatyki z jednej z warszawskich uczelni. Chłopak próbuje godzić naukę z innymi aspektami życia: dziewczyną, kumplami oraz sporadycznymi imprezami. Niestety niezbyt dobrze radzi on sobie z wybieraniem priorytetów, przez co z powodu kilku błędnych decyzji, zamiast dotrzeć na uczelnię, na egzamin, wplątuje się w ogromną aferę z udziałem tajnej organizacji. Na swoje nieszczęście Dawid dysponuje cechami przydatnymi dla tej instytucji, co dla niego oznacza otrzymanie propozycji nie do odrzucenia.

Incorporea, bo o niej mowa, z powodu wykorzystywanych metod (stosowania przemocy i brakiem szacunku dla ludzkiej prywatności) oraz paranoicznej troski o utrzymanie własnego istnienia w tajemnicy przed opinią publiczną trochę przypomina mafię. Jednakże firma jest czymś pomiędzy działającym legalnie przedsiębiorstwem a tajną organizacją rządową stworzoną do zadań astralnych.

Kojarzycie popkulturowe wariacje o zimnej wojnie? Zwłaszcza opowieści o uśpionych agentach wysyłanych na teren kapitalistycznego wroga, by uderzyć, lub te wszystkie dziwne pomysły o szkoleniu jednostek z żołnierzami potrafiącymi wyłącznie myślą pacyfikować wrogów? Według plotek oraz tego, co można znaleźć w Internecie podczas trwania tego konfliktu ideologicznego, politycznego i militarnego między Związkiem Radzieckim a państwami niekomunistycznymi, władzom na Kremlu tak bardzo zależało na zwycięstwie, że zezwolono na prowadzenie szeroko zakrojonych eksperymentów psychokinetycznych. Dzisiaj tego typu pomysły stanowią kompletną fantazję, działającą zwłaszcza na miłośników teorii spiskowych. To właśnie ich czarne wizje o żołnierzach telepatach, państwie potrafiącym inwigilować obywateli pod każdym możliwym aspektem, zasłaniając się pozorem działania w imieniu wyższego dobra, zrealizował autor w „Astralkerze”.

Fabułę recenzowanej powieści poznajemy z perspektywy bohatera, który zostaje wciągnięty do świata pełnego szpiegów i tajnych agencji rządowych. Wraz z Dawidem ruszamy na niezwykłe szkolenie mające na celu przygotować nowy narybek firmy do pracy wywiadowczej, ale to nie wszystko. Oprócz tego uczymy się o projekcjach astralnych, ich ogromnych możliwościach, a także ograniczeniach. Sobiesiek nie szaleje z zarzucaniem Czytelnika masą skomplikowanych pojęć, które trzeba zrozumieć, żeby móc ruszyć dalej. Zamiast tego autor krok po kroku wprowadza nas w wykreowany świat, dzięki czemu wszelkie informacje o eksterioryzacji oraz realiach pracy astralkera w Incorporei łapie się w lot. W książce nie lubię tylko jednego – dominującego przez spory kawałek historii wrażenia uczestnictwa w nudnym seminarium.

Książkę czyta się zaskakująco przyjemnie. Dobrze skonstruowany i łatwy w odbiorze tekst w połączeniu z pierwszoosobową narracją sprawia wiele przyjemności w odbiorze. Na plus wypada również kreacja świata, a zwłaszcza jego nadnaturalne elementy. Wszystkie składowe „Astralkera” do siebie pasują i nie ma tutaj zgrzytów fabularnych. Co prawda, występują również pewne nudniejsze fragmenty tekstu, jak choćby te zdradzające tajniki eksterioryzacji. Moje pozytywne wrażenia z poznawania historii popsuło to, że książka nie wywołała we mnie niepokoju, czy Dawid podoła realizacji powierzonych mu działań operacyjnych. Powoduje to sama koncepcja powieści – wykorzystanie ciał astralnych. Trudno sobie w końcu wyobrazić, że mając takie możliwości, dobrze przygotowany agent może nie podobać zadaniu.

Sięgając po recenzowaną powieść, spodziewałem się otrzymać mroczną, pokręconą oraz brutalną historię o tajnych służbach, w której występować będzie mnóstwo trupów. Coś w stylu nadnaturalnego KGB. Nie do końca to otrzymałem i w sumie wolę wersje autora od własnych wyobrażeń, gdyż pomysły Sobiesieka są intrygujące. Widzę tu duży potencjał na świetną kontynuację. Oby tylko autor nie kazał nam na nią czekać zbyt długo. Lekturę „Astralkera” polecam miłośnikom teorii spiskowych, fanom urban fanasy, a przede wszystkim każdemu Czytelnikowi, spragnionemu oryginalnych historii.

  • Autor: Tomasz Sobiesiek
  • Tytuł: Astralker
  • ISBN: 978-83-7964-402-5
  • Format: 125 x 195 mm
  • Ilość stron: 393
  • Data wydania: 5 kwietnia 2019