Everless – Sara Holland - recenzjaPrzy pierwszym zetknięciu z opisem „Everless” od razu zaintrygowała mnie idea czasu jako waluty – takie skrzywienie zawodowe. Jest to pomysł, który nie pojawia się często w literaturze, więc w przypadku debiutu, a jest nim właśnie powieść Sary Holland, i dodatkowo młodzieżówki, odrobinę się zawahałam, zanim sięgnęłam po ten tytuł. Czy było warto? Myślę, że tak, choć nie obyło się bez potknięć.

Sara Holland zaprezentowała – w moim odczuciu – interesujący i całkiem oryginalny pomysł na świat. W Królestwie Sempery bowiem czas to pieniądz, dosłownie. Krew płynąca w żyłach może zostać zmieniona w monety, lecz wraz z tym wysączone zostanie ludzkie życie – minuta, godzina, dzień, rok pozostały danej osobie, aż w końcu człowiekowi nie zostanie już więcej czasu do przeżycia i umrze. A z drugiej strony arystokraci, spożywając taką monetę, dołożą do swego życia dodatkową młodość. Krwawe pieniądze są zatem pożądane nie tylko dlatego, że można za nie kupić potrzebne dobra, ale również ze względu na swoje własne właściwości. I w takich realiach żyje nasza główna bohaterka, Jules.

Dziewczyna mieszka wraz z ojcem w małej mieścinie – nie prowadzą wystawnego życia, a nad nich głowami wisi groźba długów. Podatki w końcu same się nie zapłacą, a dalsze wykrwawianie monet z żył może przynieść kolejne przykre konsekwencje. Oboje dramatycznie potrzebują pieniędzy, więc gdy Jules dowiaduje się, że na dworze Everless oferowana jest wysoka pensja, która może rozwiązać choć część ich problemów, nie waha się mimo zakazów rodzica wyruszyć do tytułowego miasta, gdzie ma nadzieję zarobić wystarczająco, by uchronić ojca przed śmiercią i poborcami podatkowymi.

Z powyższego akapitu zapewne nie klaruje się obraz książki ponadprzeciętnie oryginalnej i rewolucyjnej. No i nic dziwnego, bo „Everless” nie należy do takich tytułów. Najbardziej wyjątkową cechą powieści jest pomysł na osadzenie akcji w miejscu, gdzie czas ma materialne znaczenie. Fabularnie jednak można by dopracować pewne elementy i lepiej przemyśleć niektóre działania postaci – opowieść Sary Holland ma spory potencjał, który mógłby zostać wykorzystany nieco zręczniej i bardziej umiejętnie. Pole do usprawnień widzę choćby w kwestii tajemnic, ukrywanych przez bohaterów. Niestety mnie tu akurat niewiele zaskoczyło – z łatwością przejrzałam wiele z „niespodzianek” autorki, aczkolwiek trzeba też przyznać, że fabuła nie toczy się najbardziej ubitą ścieżką. Widać też wyraźnie, że autorka się starała, więc liczę to, że następnym razem plot twisty będą bardziej oryginalne, by wywrzeć wystarczająco mocny efekt.

W kwestii zaprezentowanych postaci otrzymujemy swego rodzaju standardzik dla najnowszych trendów literatury młodzieżowej. Główna bohaterka ma siedemnaście lat, rysowana jest jako dziewczyna zaradna, odważna, zawzięta, stająca naprzeciw swemu strachowi. Nie jest też marudą, choć ma trochę żalu do świata za to, w jakim położeniu się znalazła. Jules przejawia jednak pewne skłonności do naiwności i porywczości, a w jej usta autorka niekiedy wkłada pewne kłopotliwe kwestie, które generalnie powinny skończyć się dla niej nieco inaczej, niż miało to miejsce. Mimo że nie polubiłam Jules zbyt mocno – ani żadnej z pozostałych postaci, jeśli mam być szczera – to mimo wszystko kolejne rozdziały prędko mi umykały.

Z jednej strony powieść ta nie jest wyjątkowa, a z drugiej niebywale przykuła moją uwagę. Trudno to opisać, ale „Everless” w specyficzny sposób mnie pochłaniało. Jakbym wkładała klapki na uszy oraz uszy i, czytając, zamykała się na otoczenie. Szczególnie na początku, gdy ten świat dopiero odkrywał swoje tajemnice. Sama historia nie była zaskakująca czy szczególnie rzetelnie skonstruowana, miały tu miejsce również wydarzenia, które autorka nieco wymusiła, niekiedy brakowało im dobrego uzasadnienia. Ale jednak… „Everless” niezaprzeczenie miała coś w sobie. Nieczęsto zdarza się, by tak łatwo i szybko czytało mi się książkę.

Mimo to powieść Sary Holland to jeden z tych tytułów, które po lekturze nie zaprzątają mi zanadto głowy (dla porównania o takim „Okrutnym księciu” Holly Black zdarza mi się co jakiś czas pomyśleć, że szkoda, iż na wydanie trzeciej części tyle jeszcze trzeba czekać). To nie jest ten przypadek, gdy teraz, natychmiast muszę mieć kontynuację, bo tak bardzo nie mogę się doczekać następnych zdarzeń. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo chętnie sięgnę po tom drugi dylogii, czyli „Evermore”, który – według informacji od wydawcy – pojawi się już na jesieni. Po prostu zakończenie „Everless” tak troszeczkę mnie rozczarowało. Nie wiem, może robię się za stara. Nie wątpię natomiast, że książka ta znajdzie sobie wielu fanów.

„Everless” to przyzwoita książka młodzieżowa, która wykorzystuje naprawdę interesujący pomysł czasu jako waluty. Fabularnie niewątpliwie można by poprawić kilka rzeczy, lecz mimo to była to dla mnie przyjemna lektura. Jestem ciekawa, co więcej do zaoferowania będzie miała Sara Holland.

Autor: Sara Holland
Seria: Everless – tom 1
Data wydania: 12 czerwca 2019
Tłumaczenie: Ewa Bobocińska
Tytuł oryginału: Everless
ISBN: 978-83-7686-789-2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 380
Wymiary: 140×210 mm

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie