Kevin Hearne „Rozdziobią nas Loki, wrony” – recenzja

„Rozdziobią nas Loki, wrony”

„Rozdziobią nas Loki, wrony” autorstwa Kevina Hearne to finałowy tom Kronik Żelaznego Druida. Książka ukazała się pod koniec maja 2019 nakładem Wydawnictwa Rebis.

Moja przygoda z Atticusem zaczęła się kilka lat temu i przez cały ten czas z zainteresowaniem wyczekiwałam kolejnych tomów. Zbliżająca się premiera „Rozdziobią nas Loki, wrony” z jednej strony cieszyła mnie, z drugiej napawała pewnym smutkiem, gdyż miałam świadomość, iż będzie to już ostatnie spotkanie z bohaterami. Historia długowiecznego druida i jego psa Oberona była miłą rozrywką, która pozwalała oderwać się od smutków dnia codziennego. Przygoda połączona z sensacją, doprawiona specyficznym humorem (zazwyczaj za sprawą czworonożnego przyjaciela Atticusa) i wątkami z mitologii wszelakich to cechy charakterystyczne dla tego cyklu.

Finałowy tom jest pod tym względem nieco inny. O’Sullivan musi zmierzyć się z bałaganem, którego narobił w poprzednich częściach i przez który zagrożona jest cała ludzkość. Przynajmniej teoretycznie, gdyż podczas lektury miałam silne wrażenie, że w „Rozdziobią nas Loki, wrony” walczą, poświęcają się i giną wszyscy, tylko nie główny sprawca zamieszania. Przez całą książkę Atticus gdzieś się plącze, coś tam robi, lecz niemal w żaden sposób nie zbliża go to do uratowania świata. Gdyby zszedł wszystkim z drogi i stał w miejscu efekt końcowy byłby niemalże identyczny. Nie przypadło mi do gustu takie przerzucanie odpowiedzialności na innych. Albo autor chciał zbagatelizować winy druida, albo wyczerpał pomysły na jego czynny udział w walce. Ze smutkiem muszę przyznać, że o ile lubiłam Żelaznego Druida w poprzednich tomach serii, o tyle w tej mocno mnie irytował i czekał aż w końcu na jego barki spadną konsekwencje i będzie zmuszony wypić nawarzonego piwa.

Tak, jak zdarzało się to w poprzednich odsłonach, narracja podzielona została między trzy osoby – Atticusa, Granuaile oraz Owena. Każde dostało swoje zadania do wykonania w związku z rozpoczynającym się Ragnarokiem i Czytelnikowi dane jest obserwować ich zmagania. A raczej, zwłaszcza w przypadku druidki i archdruida, próby ograniczenia szkód. Muszę przyznać, że przez sporą część książki były one dla mnie znacznie ciekawsze niż poczynania O’Sullivana. Zwłaszcza że w przypadku Granuaile mamy istotny polski wątek. Szkoda tylko, że opowiadania wprowadzające do tej części historii nie zostały przetłumaczone na język polski, co mocno ogranicza jej odbiór i zagłębienie się w motywy młodej druidki. Również Owen dostaje szansę zahaczenia o nasze ziemie, by wesprzeć Siostry Trzech Zórz w walce z demonicznym niebezpieczeństwem. To miłe znaleźć w zagranicznych powieściach polskie akcenty, w dodatku dość znaczące dla fabuły.

O ile styl i język tej części nie różni się od poprzednich, to zdecydowanie mniej w niej humoru. Oberon, dla swojego bezpieczeństwa, nie towarzyszy Atticusowi przez co ich zabawne konwersacje są mocno ograniczone. A o humor sytuacyjny dość trudno, kiedy dookoła wali się świat.

Na ogół nie stawiam książkom wymagań. Przyjmuje je z dobrodziejstwem inwentarza i dopiero po lekturze mogę stwierdzić, czy mi się podobało czy też nie. O „Rozdziobią nas Loki, wrony” nie mogę powiedzieć kategorycznie, że jest to zła książka, jednak odniosłam wrażenie, jak gdyby Kevin Hearne nie do końca wiedział, co zrobić ze swoimi bohaterami i rozpoczętymi wcześniej wątkami. W niespełna 350-stronicowej powieści postanowił zmieścić zbyt wiele, przez co, w moim odczuciu, niemal wszystko potraktowane zostało po macoszemu. Osobiście czuje niedosyt, za wiele zostało pominięte, a dużo istotnych dla cyklu postaci pojawiło się tylko po to, żeby się pojawić, bo ich nieobecność nie wpłynęłaby znacząco na przebieg zdarzeń. A zakończenie pozostawia pewien niesmak. Niby Atticus poniósł surową karę za swoje niegodziwe czyny, niby jest mu przykro i źle, lecz, jak wskazuje ostatni z epilogów, nawet od tego próbuje się z całych sił wymigać.

„Rozdziobią nas Loki, wrony” nie jest niestety najlepszą z części cyklu o przygodach Żelaznego Druida. Na pewno niektóre fragmenty powieści można było poprowadzić inaczej, by bardziej usatysfakcjonować Czytelnika. Przy tak długiej serii, w której skład wchodzą nie tylko pełnowymiarowe powieści, ale też pojedyncze opowiadania i antologie z pewnością trudno jest utrzymać wszystko na wysokim poziomie. Szkoda tylko, że spadek formy Hearne’a przypadł na finałową odsłonę historii. Jak powiadają, czasem mniej znaczy więcej. Jeśli autor jeszcze kiedyś zdecyduje się powrócić do tego uniwersum, to mam nadzieję, że po dłuższej przerwie, która pozwoli mu spojrzeć świeżym okiem na wykreowany przez siebie świat. Oraz, iż to nie Atticus będzie głównym bohaterem, on już powiedział, co miał do powiedzenia, a gościnny występ gdzieś w tle byłby wystarczający.

Tytuł oryginalny: Scourged
Przekład: Maria Smulewska
ISBN: 978-83-8062-508-2
Data premiery: 2019-05-21
Liczba stron: 352

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf