„Kochankowie brzydszej córki” Piotr Jezierski – recenzja

„Kochankowie brzydszej córki”

„Kochankowie brzydszej córki” autorstwa Piotra Jezierskiego to alternatywna wizja polskiej historii, która ukazała się nakładem wydawnictwa Oficynka.

Powieści prezentujące odmienną wizję faktów, zwłaszcza te zahaczające swoją tematyką o czasy drugiej wojny światowej, znajdują się wśród moich ulubionych podgatunków szeroko rozumianej fantastyki. Dlatego też wydawniczy opis „Kochanków brzydszej siostry” skusił mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Książka zabiera Czytelnika do Warszawy lat 60. XX wieku, lecz zupełnie innej niż ta znana nam z lekcji historii bądź wspomnień. Głównym bohaterem jest tu młody śledczy Stach Kubiak, który na polecenie swych przełożonych musi podjąć się niebezpiecznego zadania. Pomyłka lub zdemaskowanie będzie miało bolesny i tragiczny finał.

Choć sama akcja „Kochanków brzydszej córki” nie dzieje się stricte w czasach wojennych, to jednak ten okres ma dla przedstawionych wydarzeń istotne znaczenie. W wizji autora sierpień 1944 roku przebiegł zupełnie inaczej, na skutek czego zarówno Polska, jak i jej stolica mają odmienny wygląd. W takim świecie żyć i pracować musi wspomniany już Stach oraz pozostali bohaterowie powieści, których jest całkiem sporo. Co, muszę przyznać, w moim odczuciu jest większym minusem niż plusem powieści. Mnogość postaci sprawia, iż większości z nich nie jesteśmy w stanie bliżej poznać, a pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że część z nich jest po prostu zbędna. Nie pojawiają się w żadnym istotnym celu i ich nieobecność nie wpłynęłaby w najmniejszym stopniu na fabułę. Nawet o samym głównym bohaterze nie wiadomo zbyt wiele. Podczas lektury dowiadujemy się trochę o jego przeszłości i dzieciństwie, pracy czy upodobaniach, jednak nie jest tych informacji na tyle dużo, by Czytelnik mógł utożsamicie się z jego postacią. Przynajmniej ja nie mogłam i problem ten nie wynikał raczej z różnicy płci.  Poza tym cechy charakteru, którymi Jezierski obdarzył młodego śledczego również nie zachęcają do sympatii, aczkolwiek to już kwestia subiektywnych upodobań.

Nie będę ukrywać, że najbardziej wyczekiwanymi przeze mnie fragmentami powieści były te przenoszące akcję do drugiej wojny światowej. Byłam bardzo ciekawa, jak autor zmienił na swoje potrzeby znaną nam historię, zwłaszcza że opis powieści głosi między innymi: „Warszawa wygląda inaczej, bo druga wojna światowa miała zaskakująco odmienny finał”. I, co muszę stwierdzić z przykrością, jest to jedna z zagadek, na które tak naprawdę nie dostajemy bezpośredniej odpowiedzi. Możemy się tylko domyślać, co zaszło, a co się nigdy nie wydarzyło.

Kolejne pytanie, które towarzyszyło mi podczas lektury powieści, odnosiło się bezpośrednio do tytułu książki. Kim są owi kochankowie i jaki jest ich wpływ na rozgrywające się wydarzenia? Tu Piotr Jezierski sprostał wyzwaniu, a przedstawienie wyjaśnienia w formie legendy o założeniu Warszawy spójnie wpisuje się w klimat stworzonej przez niego opowieści.

W związku z tym, że nieco sentymentalna ze mnie istota, zabrakło mi również w „Kochankach brzydszej córki” miasta jako takiego. Wszyscy wiemy, jak na wygląd Warszawy wpłynęły toczące się w mieście walki, i liczyłam na to, iż Jezierski poprowadzi Czytelników przez uliczki i miejsca, których już nie ma. Dostałam to w bardzo okrojonej ilości, która nie usatysfakcjonowała w najmniejszym stopniu moich nadziei. Jednak, co autorowi trzeba uznać na plus, na jego youtube’owym kanale znaleźć można kilka filmików, w których prezentuje nam miejsca pewnych wydarzeń ze swojej powieści. Ot, taki miły ukłon dla osób nie znających wcale lub aż tak dobrze stolicy.

Język powieści jest prosty, fabuła momentami ciut zbyt zagmatwana. Książkę czyta się stosunkowo szybko, jednak pamiętać trzeba o zachowaniu dozy skupienia, by nie pogubić się w prezentowanych wątkach. Jako początek serii historia przedstawiona w „Kochankach brzydszej córki” stanowiłaby niezły początek, jednak jako samodzielna powieść ma, w moim odczuciu, spore braki. Zbyt wiele pominiętych i niedopowiedzianych kwestii zaburza odbiór i czytelność całości. Okej, fajnie, gdy książka zmusza Czytelnika do myślenia, uważnego podążania za wydarzeniami, lecz w momencie, kiedy Czytelnik musi domyślać się istotnych rzeczy samodzielnie, przestaje mieć to sens. Albo autorowi zabrakło pomysłu, albo obawiał się, że wykreowany przez niego świat zbytnio się rozrośnie, w związku czym postanowił maksymalnie ograniczyć „suche fakty”.

Nie mogłabym jednak z czystym sumieniem uznać tej powieści za kompletne rozczarowanie. Okazała się po prostu inna niż się spodziewałam, a to, co mnie nie przypadło do gustu ktoś może uznać za interesujące i wciągające.

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf