Uwielbiam powieści autorstwa Anne Bishop, więc cały czas staram się śledzić wszelkie zapowiedzi kolejnych nowości, tym razem jednak wydawnictwu Initium udało się mnie zaskoczyć. Po premierze ostatniej części głównego cyklu Inni, czyli Zapisanego w kartach, nasze rodzime wydawnictwo zdecydowało bowiem zrobić sobie przerwę od tej serii i – zamiast wydać spin-offowy, następny tom – wzięło się za debiut amerykańskiej pisarski. Byłam więc absolutnie przekonana, że w tym roku ukaże się druga część Filarów świata, a zamiast tego dostałam Jezioro ciszy. Czy powrót do uniwersum Innych można jednak uznać za udany?

W sumie trochę tak, a trochę jednak nie.

Jako wielka fanka historii Meg i Simona muszę przyznać, że bardzo tęsknię za ich przygodami, a nowa opowieść z nowymi bohaterami jedynie mi o tym dobitnie przypomniała. Chociaż główna bohaterka – Vicki DeVine – została stworzona naprawdę porządnie i nie można jej kreacji wiele zarzucić, ma ona jednak pewien problem z wypełnieniem tych ogromnych butów, jakie zostawiła po sobie Meg. Co tu dużo mówić? Poprzednio Anne Bishop przywołała do życia protagonistkę pod wieloma względami niezwykle wyjątkową, wyróżniającą się nie tylko spośród reszty barwnych postaci, lecz również w porównaniu z innymi bohaterkami powieści urban fantasy. Meg zachwycała niewinnym spojrzeniem na świat, dobrym sercem i życzliwością, a do tego niejednokrotnie bawiła tym, jak czasem błędnie odczytywała sytuacje typowe dla człowieka, który nie był większość życia odgrodzony od normalnego świata.

Tym razem pisarka zafundowała czytelnikom bohaterkę z wcale nie mniejszym bagażem życiowym, ale równocześnie też bagażem zupełnie odmiennym i niosącym za sobą garść nowych problemów. Vicki przeprowadza się do Sprężynowa, małej mieściny kontrolowanej przez Innych, aby odpocząć po paskudnym rozwodzie i rozkręcić nowy biznes, a mianowicie przywołać do życia ośrodek mieszkaniowy, który dostała w ramach ugody. Szybko jednak spadają na nią niespodziewane komplikacje, kiedy rezydentka jednego z lokum – przypadkowo będąca również Wroną – odnajduje martwe ciało na terenie znajdującym się pod nadzorem DeVine. Przyjazd policji nie rozwiązuje problemu, szybko okazuje się, że martwego mężczyzny nie zabił człowiek, a na domiar złego ktoś zaczyna interesować się przejęciem całego ośrodka.

Vicki świetnie radzi sobie jako postać z zadaniem oprowadzenia czytelnika po tym znajomym, acz jednak całkowicie nowym świecie. Czytelnik ma szansę spojrzeć na Innych z odrobinę odmiennego punktu widzenia, tym razem jako człowiek w pełni świadomy konsekwencji zadarcia z nimi oraz non stop odczuwający lęk przed gniewem oraz zemstą cudownych istot Namid. Muszę przyznać, że o ile niesamowicie polubiłam wszystkich „nieludzkich” bohaterów, jakich w tym tomie przedstawiła nam Anne Bishop, tak uważam, że w opisie oraz kreacji ich wzajemnych relacji czegoś jednak zabrakło.

Doskonale widoczne było to w momentach, kiedy akcja powieści odrobinę zwalniała, a sama intryga odnalezienia zabójcy oraz dowiedzenia się, kto chciałby się pokusić na ośrodek wypoczynkowy nie wciągała tak bardzo, jak można by było sobie tego życzyć. Mimo to bohaterowie drugoplanowi niejednokrotnie ratowali sytuację, kiedy na pierwszy plan wysuwały się ciekawe spostrzeżenia Innych na temat ludzi, nowe informacje o kolejnych ich gatunkach czy interakcje zmiennokształtnych czy Żywiołów z mieszkańcami oraz turystami ze Sprężynowa. Na wiele sposobów nie mieli oni bowiem nic wspólnego z mieszkańcami Dziedzińca z Pisanego szkarłatem, którzy często wchodzili w kontakt z ludźmi, dzięki czemu wydawali się również mniej „dzicy”, jeśli mogę to nazwać w ten sposób.

Z jednej strony niesamowicie cieszę się, że dane mi było wrócić do świata Innych, poznać nowych bohaterów i pozwolić sobie na dalszą przygodę w tym niezwykłym uniwersum, z drugiej jednak strony nowa opowieść i nowi bohaterowie boleśnie przypominają mi, że pewna historia już wybrzmiała, a Meg wraz z Simonem raczej już nie wrócą. Mimo że akcja powieści dzieje się po wydarzeniach opisanych w głównej serii Innych, w sumie, gdyby nie pewne niewielki spoilery, polecałabym czytanie jej na samym początku. To nie zmienia jednak faktu, że nie mogę doczekać się na kolejny, spin-offowy tom tej serii, a po lekturze Jeziora Ciszy znów wróciłam do ponownej lektury pięciu pierwszych książek, czytając je już chyba po raz szesnasty. Bo w sumie kto stęsknionemu zabroni?

tytuł: Jezioro Ciszy
autorka: Anne Bishop
tłumaczenie: Emilia Skowrońska
cykl: INNI (tom 6)
wydawnictwo: Initium
tytuł oryginału: Lake Silence
data wydania: 18 września 2019
ISBN: 9788366328020
liczba stron: 512

 

About Blair

Pełnoetatowa książkoholiczka i filmomaniaczka. Recenzentka - amatorka, szpanująca swoim talentem pisarskim i nie rozumiejąca, dlaczego nikt nie chce podziwiać blasku jej intelektu, który przecież razi wszystkich po oczach. Czasami o skłonnościach masochistycznych, wiecznie niewyspana. Niepoprawna romantyczka, marząca o naprawianiu świata. Ponoć mówią, że nocą staje się Nocnym Cieniem i szuka nowych, szeleszcząco - papierowych ofiar...

View all posts by Blair