„Magia zmienia” – Ilona Andrews – recenzja

Na ósmy tom serii o Kate Daniels, „Magia zmienia”, czekałam zarówno z niecierpliwością, jak i niepokojem, pełna obaw, czy historia nie straci swego klimatu. Przejęcie Atlanty pociągnęło za sobą daleko idące konsekwencje. Kate i Curran oddzielili się od Gromady i rozpoczęli nowe życie w świecie po Zmianie. Julie straciła status księżniczki Twierdzy, a tym samym ochroniarza, który do tej pory co dzień eskortował ją do szkoły. Przyznam szczerze, że niepokoiłam się, jakie implikacje dla ducha tej serii będzie miała utrata pozycji przez głównego męskiego bohatera – fanatyka kontroli, władzy i manipulacji, znanego także jako alfa alf wśród Wolnych Zwierząt. Nowa sytuacja protagonistów znacząco wpływa na całokształt fabuły i niejako zmienia kierunek, w którym podąża opowieść, burzy status quo i zapobiega stagnacji.

Poza murami bezpieczeństwo trzeba zapewnić sobie samemu i choć były Władca Bestii oraz jego Małżonka (tytularna, a nie ślubna – że pozwolę sobie napomknąć) należą do gatunku tych raczej groźnych, by nie rzec maniakalno zabójczych, to zagrożenie staje się dosyć realne bez wsparcia rzeszy doświadczonych, zmiennokształtnych wojowników. Tym bardziej, że akt zawłaszczenia miasta przez Sharrim nie przeszedł niezauważony. Nikt nie wie, czego spodziewać się po nowej właścicielce, ani tym bardziej po jej kochającym inaczej tatusiu. Powyższe fakty powodują konieczność nowego określenia zasad, weryfikacji poglądów i sojuszy, szczególnie ze względu na okoliczności, które jak zwykle dalekie są od sielankowego spokoju.

Miasto tym razem atakują stada ghuli, co samo w sobie stanowi anomalię, jako że z natury nie są one istotami towarzyskimi. Co więcej, przyświeca im jakiś cel (oprócz pożerania zwłok), który niestety wiąże się w pewien sposób i ze zmiennokształtnymi, i Gildią Najemników. Na prośbę George (prawie przybranej siostry Currana), ale też w poczuciu obowiązku ochrony mieszkańców bohaterowie podejmują się rozwikłać sprawę i oczyścić terytorium Atlanty. Łatwo powiedzieć, a w praktyce jak zwykle pojawiają się trudności, komplikacje i niespodziewanki (z gatunku tych niebezpiecznych, obrzydliwych i podstępnych). A ghule to zaledwie przednia straż nadciągających kłopotów.

Gromada, pod czujnym okiem Jima, próbuje odnaleźć się w nieznanych sobie realiach bez Currana u steru. Filia Rodu, pod zwierzchnictwem Ghasteka, uważnie śledzi poczynania córki Nimroda, okazując jej należny szacunek (przynajmniej Ci bardziej świadomi i rozgarnięci członkowie), jednakowoż pozostaje pod władzą Budowniczego Wież. Z kolei sam Roland nadal przejawia żywe zainteresowanie losami córki, ale jak to z nim bywa – nie wiadomo, co gorsze.

Kto wesprze Kate, a kto odwróci się do niej plecami? Z czym tak naprawdę przyjdzie się zmierzyć tym razem naszym protagonistom? Czy przyjaciele pozostaną przyjaciółmi? Co tym razem trzeba będzie poświęcić? I w imię czego?

Opowieść jest dynamiczna, intrygująca, pełna niespodzianek i smaczków (do wyłapania przez fanów serii). Wielość wątków, wpływ różnorodnych zdarzeń na przebieg akcji, zależności i różnorakie niuanse sytuacyjno-relacyjne tworzą spójną, ciekawą historię, w której z fascynacją można się zanurzyć i oderwać od otaczającej nas rzeczywistości. Świat po Zmianie pełen jest brutalnej walki – nie tylko o przetrwanie, przemocy (często nieuzasadnionej), układów i wzajemnych zależności. Każde działanie, a nawet jego brak, wywołuje określone rezultaty i prowokuje ciąg zależności przyczynowo-skutkowych. Kolorytu dodaje, po raz kolejny, osnowa mitologiczna, wokół której zbudowana jest intryga. Tym razem pisarze sięgają do bogatego worka mitologii arabskiej.

Ponownie małżeński duet, tworzący pod pseudonimem Ilona Andrews, udowadnia, że sukces, jaki odnieśli, to nie przypadek. Autorom udaje się uniknąć wtórności i nudy. Istoty zapełniające stronice ich powieści ustawicznie ewoluują i rozwijają się. To niesamowicie budujące, widzieć, że twórcy uwzględniają wpływ zmieniającej się rzeczywistości na kształtowanie osobowości i relacji swoich postaci. To często niuanse, które ożywiają bohaterów, kreują ich charaktery, sprawiają, że konstrukt całości historii jest spójny. Pisarze świetnie oddają emocje targające zarówno nieludźmi, jak i ludźmi zapełniającymi karty powieści, rewelacyjnie budują napięcie, splatają intrygę, która nie tylko zaciekawia, ale wręcz porywa, budząc nieprzeparte pragnienie poznania rozwiązań.

Jeśli ktoś lubi urban fantasy, nie będzie w stanie obojętnie przejść obok tej historii. To porywająca opowieść, pełna pasji, akcji, niepokoju, charakterystycznego klimatu, który tworzą zarówno groza wydarzeń, jak i poczucie humoru – pełne ironii i sarkazmu, tak lubiane przez fanów Kate Daniels.