Aneta Jadowska w „Trupie na plaży i innych sekretach rodzinnych” pokazała, że czuje się dobrze nie tylko w urban fantasy, ale również w kryminałach – zwłaszcza takich łączonych z elementami obyczajowymi. A poznawanie losów mieszkającej w Ustce Magdy Garstki, pełnych humoru, sarkazmu i obracających się wokół intrygującej zagadki, dostarczyło mi wiele rozrywki. Dlatego cieszy mnie, że doczekaliśmy się kontynuacji jej przygód w postaci „Martwego sezonu”.

Pierwszy tom cyklu „Garstka z Ustki” prezentował miasto jako turystyczną atrakcję dla wszystkich poszukujących wypoczynku nad morzem. Ale ta miejscowość ma również drugie oblicze. Gdy przemija lato, a ostatni wczasowicze zbierają swoje rzeczy, wracając do domów i szarej codzienności, ich miejsce zajmuje jesień. Wtedy Ustka zmienia się w miasto widmo z zaledwie garstką stałych mieszkańców. Jednakże to nie oznacza, że nic się tam nie dzieje – szczególnie gdy jedna z ustczanek, imieniem Magda, ma niezwykle wyczulony nos do znajdywania ukrytych tajemnic i nieboszczyków.

„Martwy sezon” to przede wszystkim opowieść obyczajowa i, choć posiada zagadkę kryminalną do rozwiązania, to książka nie wita Czytelnika trupem na pierwszej stronie. W tym wypadku na początku poznajemy życie bohaterów z wszystkimi jego pozytywnymi stronami, jak i troskami. A jest tego naprawdę wiele: pensjonat Wielka Niedźwiedzica, prowadzony przez babcię Magdy, Marię, z powodu kiepskiego letniego sezonu balansuje na granicy bankructwa. Ponadto seniorka spodziewa się przyjazdu kolejnej kobiety próbującej wyrwać się z małżeństwa, w którym bardziej robi za niewolnika i worek treningowy niż kochaną żonę. Ciotka głównej bohaterki boryka się z problemami sercowymi, a na domiar złego ulega wypadkowi. Z czasem do tego wszystkiego dochodzi pewne podejrzenie – Tamara uważa, że na piętrze pensjonatu popełnione zostało morderstwo. Pytanie tylko, gdzie się podziało ciało domniemanego denata?

Historię poznajemy z różnej perspektywy: oprócz Magdy, zdarza się, że do głosu dochodzi babcia dziewczyny i jej ciotka. Podoba mi się ta mnogość narracji, ponieważ każda pani wzbogaca treść o coś unikalnego. Dzięki temu w powieści nie brakuje podanych w przystępnej formie poważnych tematów wymieszanych ze sporą dawką sarkazmu i wysublimowanego humoru.

Dużą siłą książki są bohaterowie. Magda jest bystra, uprzejma, dobroduszna, lecz też uparta. Ale przede wszystkim – wyjątkowo wścibska. Zawsze musi wtykać nosa tam, gdzie nie powinna. Aczkolwiek to taka sympatyczna dociekliwość. Dzięki tym wszystkim cechom naprawdę bardzo przyjemnie śledziło mi się jej losy. Z kolei Tamara zmaga się z wieloma bolączkami: strachem o możliwość powrotu do pełnej sprawności po wypadku oraz koszmarami, przypominającymi jej tragiczne wydarzenia z przeszłości. Poza tym próbuje dość do ładu z własnymi uczuciami. Natomiast funkcję ostoi spokoju dla wszystkich pełni pani Maria. Babcia Magdy, pomimo trudnego życia i wielu zmartwień, zawsze stara się stawać czoła komplikacjom z pozytywnym nastawieniem, choć bywa to niełatwe. Całą energię poświęca na prowadzenie pensjonatu oraz Przystani – prywatnego programu pomocy dla kobiet będących ofiarami przemocy domowej.

Aneta Jadowska przyzwyczaiła mnie do ogromnych ilości sarkazmu i humoru w swoich książkach. Jednakże „Martwy sezon” zdecydowanie odbiega od tego schematu. Tutaj mamy wręcz do czynienia z mocno zaangażowaną społecznie powieścią, wzbogaconą o drobny wątek kryminalny. I dobrze, ponieważ to ważny temat, o którym nie mówi się zbyt wiele. A dzięki recenzowanej książce możemy zaobserwować, jak bardzo wyniszczająca jest przemoc i znęcanie się fizyczne lub psychiczne wobec bliskich.

Uwielbiam styl pisania autorki, ponieważ jej teksty są wyjątkowo plastyczne. Nie brakuje także obszernych i bogatych w detale oraz emocje opisów i dobrze skrojonych dialogów oddających dokładnie odczucia postaci w danym momencie. Chociaż „Martwy sezon” nie jest powieścią fantasy, to i tak zawiera w sobie odrobinę magii, która od czasu do czasu daje o sobie znać, choćby w jakimś rozbudowanym porównaniu. Co jest miłym uśmiechem do fanów pisarki uwielbiających fantastykę. Ponadto poczucie humoru Jadowskiej idealnie pasuje do każdego doceniającego ironię oraz sarkazm.

Dobrze się bawiłem podczas lektury tej książki. Chociaż nie była to do końca pełna przyjemności przygoda. „Martwy sezon” jest pełen smutku, trosk i nieszczęść, przez co opisywanym wydarzeniom wyjątkowo blisko do realnego świata. Ale historia wciąż ma dużo uroku i wiele pozytywnych momentów, za które uwielbiam ten tytuł. Mam nadzieję, że pojawią się następne tomy przygód Magdy Garstki, ponieważ chętnie poznałbym dalsze losy bohaterki i jej równie intrygujących krewnych. Kto wie, może kiedyś, gdy ten cykl się rozwinie, Ustka Anety Jadowskiej będzie rywalizować z Lipowem Katarzyny Puzyńskiej o miano miasta z największą ilością trupów przypadających na jednego mieszkańca. A w międzyczasie gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po „Martwy sezon”.

  • Autor: Aneta Jadowska
  • Tytuł: Martwy sezon
  • Cykl: Garstka z Ustki, tom 2
  • ISBN: 9788381296113
  • Format: 135 x 210 mm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 400
  • Data wydania: 30 października
  • Sugerowana cena detaliczna: 39,99 zł