Okiem redaktorów: książkowe TOP 2019

Grudzień to okres podsumowań, więc i ekipa Gavrana wychodzi temu trendowi naprzeciw. Jak co roku prezentujemy Wam książkowe top najlepszych tytułów przeczytanych przez nas w minionych dwunastu miesiącach. Wszyscy poszukujemy ciekawych książek, które umilą czas, rozbawią i wciągną tak bardzo, że zapomnimy o całym świecie – co Was w tym roku w ten sposób porwało?

Sophie

książkowe top 2019 SophieGdy myślę o swoim czytelniczym podsumowaniu najlepszych tytułów roku 2019, od razu przed oczami pojawiają mi się książki Ilony Andrews. W tym roku przeczytałam aż trzy – „Magia niszczy” oraz „Magia zmienia”, czyli siódmy i ósmy tom rewelacyjnej serii o Kate Daniels, a także powiązaną z tym cyklem opowieść o jednym ze znanych z niego bohaterów – „Iron and Magic”. Wszystkie ponownie przeniosły mnie do niebezpiecznego, zmiennego i nieobliczalnego, postapokaliptycznego świata, stanowiącego świetny przykład urban fantasy. Każda tych powieści zasługuje na uwagę za sprawą pierwszorzędnych, żywych i silnych bohaterów, szczypty humoru, a także porywającej akcji. Myślę, że nie pomylę się, jeśli powiem, że książki Ilony Andrews co roku pojawiają się w moim zestawieniu najlepszych – takie to dobre.

Innym tytułem, który przychodzi mi na myśl, są „Oczy uroczne” Marty Kisiel. Książka osadzona jest w tym samym uniwersum co wspaniałe „Dożywocie”, lecz stanowi osobną historię, mocniej powiązaną z nagrodzonym Zajdlem opowiadaniem „Szaławiła”, w którym właśnie poznajemy bohaterów z „Oczu urocznych”. Powieść, jak i opko bardzo ładnie się bronią, prezentując wciągającą fabułę, a także rewelacyjnych bohaterów – tak cudne postacie jak Bazyl naprawdę ciężko znaleźć gdzieś indziej niż u Kisiel.

W mojej topce 2019 nie mogę również pominąć finałowego tomu trzeciej trylogii o Bastardzie. „Przeznaczenie skrytobójcy” nie tylko mnie porwało, ale też zafundowało prawdziwą karuzelę emocji – po prostu serduszko niekiedy mi pękało, a jednocześnie zupełnie nie mogłam się oderwać. Cała ta seria to mieszanka rewelacyjnych pomysłów oraz porywającej akcji, prowadzonej przez niesamowitych bohaterów.

Wśród tegorocznych czytelniczych sukcesów mogę wymienić jeszcze „Cress” Marissy Meyer. Mam po prostu do tych książek słabość, ponieważ bardzo lubię powieści bazujące na znanych bajkach – poprzednie części zaprezentowały retelling z Kopciuszkiem i Czerwonym Kapturkiem w tle, a w tym tomie poznajemy bliżej z Roszpunkę. Wszystko z cyborgiem, statkiem kosmicznym i życiem na Księżycu umieszczonych w interesującej, dość lekkiej opowieści.

Do polecanych tytułów chętnie dołożę jeszcze „Jagę” od Katarzyny Bereniki Miszczuk, która w ciekawy sposób przytacza nam słowiańskie klimaty, a także zbiór opowiadań Olgi Gromyko, stanowiący pożegnanie ze światem Belorii, czyli „Kroniki Belorskie”. Wspomnę również kontynuację „Okrutnego księcia”, czyli „Złego króla” – przyjemną młodzieżówkę z ciekawym pomysłem i pełną wciągających wydarzeń. Mam nadzieję, że nadchodzący rok przyniesie nam równie dobre książki.

Blair

Przez ostatnie kilka miesięcy czytałam przede wszystkim w obcych językach, więc w moim zestawieniu nie znajdziecie zbyt wielu polskich tytułów; mam nadzieję, że mi to wybaczcie. 2019 rok minął mi pod znakiem sporej ilości ciekawych powieści YA, spośród których na pierwszy plan wybija się “White Red, Blue Royal” Casey McQuiston – urocza, jedyna w swoim rodzaju, niesamowicie zabawna historia perypetii pewnego księcia oraz Pierwszego Syna Stanów Zjednoczonych. Książka ma wyjść w przyszłym roku również w Polsce, więc polecam Wam gorąco jej wypatrywać!

Drugim wartym wspomnienia tytułem jest “Moc srebra” Naomi Novik – bezwzględny zwycięzca w kategorii najlepszej powieści fantastycznej, jaką przeczytałam w tym roku. Pięknie napisana, zachwycająca na każdym kroku i wciągająca od pierwszych do ostatnich stron. Z żalem opuszczałam ten wykreowany przez Novik świat oraz wszystkie jego silne, charyzmatyczne oraz inteligentne główne bohaterki. Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Novik, to koniecznie powinniście się z nią zapoznać, ponieważ jest to przygoda jedyna w swoim rodzaju!

A na koniec mam dla Was niebywałą gratkę w postaci “Son of the Shadows” Juliet Marillier. To drugi tom “Córki lasu”, która w tym roku nareszcie pojawiła się na polskich półkach księgarń za sprawą wydawnictwa Papierowy Księżyc. Pierwszą część tego cyklu czytałam w ubiegłym roku, dlatego niestety nie mogę jej wciągnąć na tę listę, chociaż bardzo bym chciała. Juliet Marillier stworzyła bowiem piękny, magiczny oraz bogaty w niezapomniane historie świat, gdzie retellingi z baśni przeplatają się z oryginalnymi, nowymi opowieściami, a to wszystko składa się na historię pewnego rodu, opowiadaną z pokolenia na pokolenie kolejnym córkom swoich matek. Trzymam kciuki, że kolejne części również szybko się u nas pojawią i nie będziemy musieli długo na nie czekać. ^_^

Paszczak

Moją listę najlepszych książek roku 2019 mógłbym zacząć od „Magia niszczy” lub „Magia zmienia” pióra Ilony Andrews i na tym zakończyć swoje zestawienie, ponieważ oba tytuły są po prostu rewelacyjne; takie dobre, że mogę je ciągle wychwalać, co też z resztą robiłem w swoich recenzjach. Jednakże, pomimo mojej ogromnej sympatii do Kate Daniels i Currana chciałbym się z Wami podzielić kilkoma innymi, równie interesującymi opowieściami.

Listę najlepszych książek zaczynam od tytułu poleconego mi przez znajomą – „Szóstki wron” Leigh Bardugo. Opowieść jest osadzona w tym samym uniwersum co trylogia „Grisza”. Historię poznajemy z perspektywy Kaza Brekkera, wyjątkowo perfidnego przestępcy, oraz kilku jego współpracowników. Ich ekipa dostaje intratne zlecenie w rodzaju tych niemożliwych do wykonania. Mają włamać się do niezdobytego Lodowego Dworu i uwolnić zakładnika dysponującego wiedzą mogącą zmienić losy świata. W „Szóstce wron” uwielbiam świetną historię, zaskakującą intrygę, liczne zwroty akcji oraz samych bohaterów, którzy sprawiają, że chce się poznawać ich losy.

Następnym tytułem są „Cienie Nowego Orleanu” Macieja Lewandowskiego. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla każdego fana twórczości H.P. Lovecrafta. Bohaterem książki jest doświadczony policjant John R. Legrasse, próbujący rozwiązać zagadkę tajemniczej sekty składającej krwawe ofiary z ludzi. Bez wątpienia to dość ciężka i wyjątkowo makabryczna, ale zarazem intrygująca historia.

Chcę Wam zaprezentować także „Nomen Omen” Marty Kisiel, czyli opowieść o Salomei Przygodzie. Dziewczyna, uciekając przed stwarzającą sporo problemów i kłopotliwych sytuacji rodziną, postanawia umknąć do wielkiego miasta – Wrocławia. A tam czekają na nią tylko kolejne kłopoty w postaci jej brata. Od tej książki trudno się oderwać, ponieważ jest tak cudnie nieszablonowa, pomysłowa, zaskakująca oraz komiczna. Poważnie, w czasie lektury nie da się nie roześmiać.

Polecam również „Księgę zepsucia” Marcina Podlewskiego, w której Malkolm Rudecki czeka na krzesło elektryczne po zamordowaniu trzech osób za skrzywdzenie mu najbliższych. W tej książce śmierć bohatera nie jest końcem jego opowieści, a dopiero początkiem, ponieważ Rud trafia na Theę, dziwny, mroczny świat, gdzie zło wygrało ze słońcem. Autor na każdym kroku zaskakuje czytelnika wyjątkowo absurdalnymi oraz makabrycznymi pomysłami. Co może nie przypaść do gustu osobom ze słabszymi żołądkami, choć całą resztę zdecydowanie „Księga zepsucia” potrafi porwać.

WereWolf

Mój rok 2019 to sporo przeczytanych książek (choć zawsze mogłoby być więcej), a znaczna część z nich to pozycje zaliczane do fantastyki. Tym razem miałam to szczęście, iż większość z nich mogę uznać za co najmniej dobrą. Ale jest też kilka, które zasługują na wyróżnienie.

Oczywiście jako fanka Ilony Andrews i cyklu o Kate Daniels nie mogę nie wspomnieć o dwóch tomach, jakie ukazały się w mijającym roku – „Magia niszczy” oraz „Magia zmienia”. Obie powieści to kawał dobrze napisanych historii, dynamicznej akcji oraz interesujących bohaterów. A wszystko doprawione szczyptą zgryźliwego humoru. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to nie ma co zwlekać, tylko pora zabierać się za lekturę, gdyż naprawdę warto.

W 2019 roku Fabryka Słów uraczyła nas również kolejną odsłoną historii Mercy Thompson. „Dotyk ognia” ponownie zabiera Czytelników do Tri-Cities na spotkanie z magią, zmiennokształtnymi i wilkołakami. Jeśli lubicie silne, kobiece bohaterki oraz mitologie wszelakie, przygody mechanik-kojota powinny znaleźć się na Waszej liście lektur.

Mijające dwanaście miesięcy sprezentowało mi również kilka powieści moich ulubionych rodzimych autorek. Aneta Jadowska w „Dzikim dziecku miłości” pozwala nam ponownie spotkać się z Dorą Wilk. I choć w mojej ocenie to najmroczniejsza z jej dotychczasowych powieści, wciąż była przyjemnie spędzonym czasem i mam nadzieję, że jeszcze dane nam będzie wrócić do tego uniwersum.

Natomiast Marta Kisiel znów zabrała mnie w klimaty Małego Licha, które pokochałam lata temu, a wszystko to za sprawą dwóch powieści. Pierwszej skierowanej do bardziej dojrzałego Czytelnika – „Oczy uroczne” – oraz tej dla (teoretycznie) młodszego odbiorcy pt. „Małe Licho i anioł z kamienia”. To pełne ciepła i nostalgii oraz mądrych lekcji historie, które na długo zapadają w pamięć.

Natomiast jeśli szukacie czegoś lżejszego, sięgnijcie po serię „Post scriptum” autorstwa Mileny Wójtowicz. W tym roku ukazał się już drugi tom oraz darmowe opowiadanie. Strzyga Binka na pewno nie pozwoli Wam się nudzić, a inkub Piotruś zadba o spokój Waszego ducha.

Mam nadzieję, że nadchodzący 2020 roku będzie równie ciekawy pod względem lektur, a wydawcy nie zawiodą i będą wydawać nie tylko to, na co czekają fani, lecz także wiele interesujących nowości.

Wiedźma z bagna

W moim zestawieniu zacznę od samobiczowania. Niestety, w bieżącym roku przeczytałam żenująco mało książek (co za wstyd), zatem trudno mi się wypowiadać w temacie „podsumowanie roku”. W zasadzie były to jedynie kontynuacje serii, tytuły ulubionych autorów, które ukazały się w 2019 roku, można więc powiedzieć, że poruszałam się po bezpiecznym gruncie. Zero ryzyka, zero odkryć.

No, może z wyjątkiem antologii „17 podniebnych koszmarów”. Warto ją przeczytać, choćby ze względu na kilka świetnych opowiadań i resztę naprawdę niezłych i żeby wiedzieć, czego można się bać. Uwierzcie, perspektywy są nieograniczone…

Fanom Sarah J. Maas polecam oczywiście zakończenie historii Celaeny Sardothien vel Aelin Galathynius „Królestwo Popiołów cz. I i II”. Na tych, którzy jeszcze nie czytali, czeka emocjonalny rollercoaster, wartka akcja, niecne (a czasami cne) intrygi, niespodziewane zdrady i nieoczekiwane sojusze. Lektura, podzielona na dwa tomy z racji objętości, niewątpliwie może dostarczyć wiele przyjemności. Przypominam, że inspiracją była bajka o Kopciuszku. Polecam zestawić sobie disneyowską księżniczkę z Aelin.

Na rynku księgarskim w tym roku ukazały się również powieści trzech polskich autorek, które z przyjemnością pochłonęłam: Marty Kisiel „Oczy uroczne” (miodzio!), Martyny Raduchowskiej „Fałszywy Pieśniarz” (znacznie bardziej mroczny i duszny od poprzednich części, ale ze wszech miar wart uwagi) i Anety Jadowskiej „Dzikie dziecko miłości” (świetna rozrywka, m.in. dzięki rozłożeniu ciężaru historii na wielu bohaterów, wielotorowemu prowadzeniu akcji i sarkastycznemu poczuciu humoru).

Oczywiście lekturą obowiązkową dla wszystkich wielbicieli Wolhy Rednej jest VI tom Kronik Belorskich, ze szczególnym zwróceniem uwagi na ostatnie opowiadanie „Proroctwa i inne takie”. Nie to, żeby z innymi było coś nie w porządku. To Olga Gromyko w najlepszym wydaniu. Idealne podsumowanie i dopełnienie zarówno trylogii o rudej wiedźmie, jak i „Wiernych wrogów”.

Kolejna oczywista oczywistość na tej liście to „Dotyk ognia” Patricii Briggs. Wbrew mym obawom, mimo że to już dziewiąty tom serii, autorka potrafi utrzymać poziom, zaskoczyć czytelnika i zbudować ciekawą fabułę, doprawiając ją nieodzowną szczyptą humoru.

Na koniec wymienię jeszcze jedno (lub dwa) must have/read: Ilona Andrews oraz jej „Magia niszczy” i „Magia zmienia” – totalna rozpusta, dwa tomy w ciągu jednego roku. Wydawca oszalał i wykazał się nieziemską dobrocią, racząc nas niegodnych taką ilością ulubionej lektury. Niech zatem to szaleństwo trwa i w przyszłym roku, czego i Wam, i sobie życzę.