Mówi się, że życie pisze najlepsze scenariusze. Niby każdy to wie, jednak nieliczni autorzy snują opowieści oparte na faktach, o których mogliście słyszeć na lekcjach historii. Czasem w ten sposób powstają oryginalne i kompletnie szalone alternatywne wersje wydarzeń. Nie wierzycie? Wystarczy spojrzeć na cykl „Temeraire” Naomi Novik, prezentujący wizję wojen napoleońskich z udziałem smoków. Niedawno miałem też okazję przeczytać osadzone w realiach drugiej wojny światowej „Demony Leningradu” Adama Przechrzty.

Jest rok 1942, Leningrad boryka się z głodem i sporymi problemami z otrzymywaniem regularnego zaopatrzenia. Trwa zima, jakiej my nie widzieliśmy od lat: śnieg po kolana oraz temperatury sięgające kilkudziesięciu stopni poniżej zera. Wszystko to sprawia, że życie w mieście, czującym na karku oddech wielkiej wojny, staje się jeszcze cięższe. Ludzie muszą naprawdę mocno kombinować, aby przetrwać kolejny dzień. Niektórych głód i desperacja ciągną ku radykalnym rozwiązaniom: napadaniu czy mordowaniu innych dla kromki czerstwego chleba. Na tym nie kończą się utrapienia mieszkańców – Leningrad ma również problem z tajemniczą sektą ludojadów oraz jej nadludzko silnymi i odpornymi na zimno wyznawcami.

Rozwiązanie sprawy niebezpiecznej organizacji antropofagów (osób jedzących ludzkie mięso) – a właściwie odnalezienie ich przywódcy – zostaje zlecone Aleksandrowi Razumowskiemu, oficerowi GRU (Głównego Zarządu Wywiadowczego). Gdy poznajemy bohatera, robi on wrażenie przykładnego komunisty oraz lojalnego żołnierza – gorliwie wykonuje powierzone mu zadania ku chwale ojczyzny, przy okazji pozbywając się każdego, kto może zaszkodzić ustrojowi państwa. Ale tak naprawdę wolałby on robić coś zupełnie innego, ponieważ wykonywanie misji dla Stalina wiąże się nie tylko z możliwością utraty życia w starciu z wrogiem, ale też dostaniem kulki w łeb od swoich, gdy głównodowodzący uzna, że zbyt długo czeka na efekty.

„Demony Leningradu” to mroczna i dramatyczna opowieść pokazująca koszmar wojny, bez żadnego pudrowania czy pomijania drastycznych elementów. Tutaj na każdym kroku widać ludzki strach mieszający się z pragnieniem życia, które napędza mieszkańców Leningradu do walki z parszywym losem oraz trudnościami. Dzięki temu prezentowana historia jest wyjątkowo ekscytująca, przyciąga i intryguje do poznania całości. Realia opowieści są mocno pesymistyczne, ale w książce można również dostrzec pewną nadzieję, że kiedyś to piekło się skończy i będzie można wieść normalne życie – bez głodu, wojny, śmierci i strachu.

Recenzowany tytuł to przede wszystkim powieść historyczno-fantastyczna, chociaż elementów nadnaturalnych jest tutaj jak na lekarstwo. Ma to swoje dobre strony, ponieważ dzięki temu nie trzeba próbować w pośpiechu ogarnąć miliona nowych rzeczy, aby zrozumieć działanie wykreowanego przez autora świata. A tych kilka nadprzyrodzonych detali w zupełności wystarczyło do stworzenia intrygującego i niezwykłego uniwersum, które robi szczególnie naturalne wrażenie. Wszystkie elementy tworzą spójną całość i nawet przez moment nie miałem wrażenia, że coś nie pasuje lub zostało wciśnięte na siłę. Ponadto „Demony Leningradu” łączą ze sobą cechy powieści detektywistycznej z thrillerem szpiegowskim. Teoretycznie więc prawie każdy powinien znaleźć w tym tytule coś interesującego.

Podoba mi się również kreacja głównego bohatera. Razumowski niby jest marionetką w rękach ludzi ważniejszych od siebie, aczkolwiek nadal ma wolną wolę i nie został kompletnie pożarty przez komunistyczną propagandę. Potrafi być miły, uprzejmy, a nawet często pomaga innym, przez co sam wpada w dodatkowe kłopoty. Ale co poradzić na miękkie serce! Właśnie dzięki niemu jego przygody są takie ciekawe, gdyż Razumowski to tak naprawdę pozytywny bohater, który dostał wyjątkowo parszywą robotę.

Adam Przechrzta, jako historyk z wykształcenia, miał ułatwione zadanie podczas odwzorowywania realiów roku 1942. Nie zmienia to jednak faktu, że wywiązał się z niego fenomenalnie. Liczne nawiązania, piosenki czy przytaczanie wprowadzonych przez Stalina przepisów, w tym tego o rozstrzeliwaniu żołnierzy wycofujących się z pola walki, pomagają stworzyć przekonujący obraz tamtych czasów, który wciąga od pierwszej strony. Pisarz kreuje głównodowodzącego jako bezwzględnego łajdaka zmierzającego do celu po trupach, bez znaczenia czy kobiet, dzieci lub własnych, ślepo posłusznych oficerów. Krótko mówiąc, w „Demonach Leningradu” po prostu czuć ducha Związku Radzieckiego. Dodatkowo tekst urozmaicają liczne zwroty oraz wypowiedzi postaci w języku rosyjskim, które na szczęście są tłumaczone.

Żałuję, że dopiero teraz odkryłem „Demony Leningradu”, ale na moje szczęście autor napisał wiele innych książek i nie jest to koniec przygód Razumowskiego. Zdecydowanie sięgnę po kontynuację oraz pozostałe dzieła Przechrzty. A Was zapraszam do poznania tej niezwykłej historii oraz świata – a na pewno wszystkich miłośników fantastyki historycznej i militarnej, zwłaszcza tej w radzieckim klimacie.

  • Autor: Adam Przechrzta
  • Tytuł: Demony Leningradu
  • Seria: Cykl wojenny, tom 1
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Premiera pierwszego wydania: 2011
  • ISBN: 978-83-7574-996-0
  • Format: 12,5 x 19,5 cm
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 456
  • Data wydania: 5 kwietnia 2019