Netflixowy „Wiedźmin” wywołał spore zamieszanie, sprawiając, że świat w końcu dostrzegł polską fantastykę i to jak wiele ma ona do zaoferowania. Nasi pisarze nie są przecież gorsi od tych brytyjskich czy amerykańskich i mają wiele znakomitych pomysłów. Andrzej Sapkowski podbił serca Polaków swoimi opowiadaniami już przeszło trzydzieści lat temu. Później przyszedł czas na zdobywające liczne nagrody i wyróżnienia gry komputerowe. Natomiast teraz mamy serial, który sprawił, że świat na nowo zakochał się w tym uniwersum – książki o wiedźminie królują nawet na Amazonie. A dzięki grudniowemu numerowi „Nowej Fantastyki” można dowiedzieć się bardzo dużo o zakulisowej pracy nad produkcją Netflixa.

W tym wydaniu miesięcznika dominują wywiady. W pierwszym z nich Marcin Zwierzchowski rozmawia o „Wiedźminie” z Lauren Hissrich, showrunnerką serialu, oraz Tomkiem Bagińskim. Zwłaszcza o cechach wyróżniających ich dzieło na tle innych podobnych gatunkowo tytułów i o tym, jak przebiegała praca nad produkcją, a także zabieganiu Henry’ego Cavilla o rolę Geralta. W następnym wywiadzie redaktor rozmawia o swobodzie artystycznej przy tworzeniu adaptacji z Andrzejem Sapkowskim i jego liberalnym podejściu do ekranizacji własnej twórczości. Poza tym autor wspomina swoją wizytę na planie, spotkania z Lauren Hissrich, a nawet zdradza, jakie seriale lubi oglądać. W kolejnym wywiadzie Zwierzchowski wypytuje Tomka Bagińskigo o jego trudną drogę prowadzącą do powstania nowej adaptacji przygód wiedźmina. Z tej rozmowy jasno wynika, że dzięki pasji i uporowi reżysera, który walczył do skutku o to, aby Geralt powrócił na ekrany telewizorów, dzisiaj mamy serial słynny na cały świat. Bez tego Andrzej Sapkowski pewnie nigdy nie wyraziłby zgody na kolejne ekranizacje. Ostatni wywiad skupia się na kobiecym składzie: Laura Hissrich, Anya Chalotra (Yennefer) i Freya Allan (Ciri) opowiadają o tym, jak odnajdują się w stereotypowo „męskim” gatunku fantastyki, co lubią najbardziej w swoich postaciach, a także o współpracy z Henrym Cavillem i wielu innych tematach.

Bardzo ciekawie wypada artykuł „Pana Gerwanta z mediami różnemu przypadki” pióra Łukasza M. Wiśniewskiego, ponieważ nie ma w nim mowy o Netflixowej ekranizacji „Wiedźmina”, a tylko o naszym filmie i serialu, których jedynym plusem był Michał Żebrowski w roli głównej. Ponadto redaktor pokazuje, gdzie wtedy twórcy popełnili błędy. Nie chodzi tu tylko o wątpliwej jakości efekty specjalne, ale również o wykorzystanie komiksów zamiast książek jako materiału źródłowego. Nie obeszło się bez wspomnienia gier komputerowych, które mocno odcisnęły swoje piętno na uniwersum stworzonym przez Sapkowskiego.

Marcin Zwierzchowski, oprócz przeprowadzenia wielu wywiadów z showrunnerką, aktorami i samym twórcą Geralta, miał okazję zajrzeć na plan serialu, gdy ekipa gościła na zamku w Ogrodzieńcu. W tekście „Na planie „Wiedźmina”” prezentuje swoje wrażenia z tej krótkiej, bo raptem jednodniowej wizyty. A poza tym przybliża powody wybrania akurat tej lokalizacji oraz ocenia szanse na kręcenie większej ilości scen w Polsce. Pomimo ogromnych chęci twórców nie jest to wcale proste, gdyż u nas nie ma odpowiednio dużych studiów mogących sprostać rozmachowi „Wiedźmina”.

W „Nowej Fantastyce” nie może zabraknąć części z opowiadaniami, więc teraz pora na dział z prozą polską. A w nim znajduje się prawdziwa perełka, „Zakamarki” Tomasza Kołodziejczyka. W tej opowieści z pierwszoosobową narracją poznajemy naukowca mającego wyruszyć z pionierską wyprawą do tytułowych Zakamarków – czegoś w rodzaju innego wymiaru, skąd nie ma powrotu. Z kolei Tomek Suwalski w „Zrobimy to dla ciebie pojutrze” prezentuje mocno zaawansowaną technologicznie społeczność, w której zmiany zachodzą tak szybko, że w ogóle nie można się do niczego przyzwyczaić. Nawet do pracy, ponieważ nowe zawody potrafią zniknąć raptem po miesiącu istnienia, a ich miejsce zajmują inne. Te opisane przez autora zmagania ludzi z nadążeniem za kolejnymi nowościami poznajemy z perspektywy Modesta Solana. Z kolei „Miasto sług” Michała Smyka to nietuzinkowa opowieść o mieście zamieszkanym przez niewolników. Wszyscy są własnością mistrza Vincenta wezwanego akurat przez króla na wojnę. Pod jego nieobecność dochodzi do tragedii, tajemniczej śmierci jednego z bardziej lubianych sług, która zapoczątkowała ciąg niewytłumaczalnych śmierci. Całą intrygę komplikuje konstrukcja świata: magia nie jest za darmo i, aby rzucać zaklęcia, trzeba wykorzystać energię witalną, więc magowie niczym pijawki żerują na swoich niewolnikach, używając ich jako paliwa do własnych zaklęć. Mieszkańcy miasta obawiają się zatem, czy ich mistrz sam nie trafił do niewoli i ktoś go wysysa przez co oni giną.

W dziale z prozą zagraniczną należy zwrócić uwagę na krótkie, lecz błyskotliwe „Błogosławieństwo” Naomi Novik. Opowiadanie traktuje o zorganizowanej przez pośledniego szlachcica uczcie, gdzie wróżki, na lekkim rauszu, zaczynają się prześcigać w ofiarowywaniu coraz to bardziej niezwykłych i potężniejszych darów dla córki gospodarza, która dopiero co przyszła na świat. Innym świetnym tekstem jest „Prawo wolnego wypasu” Denisa Tichija. Pisarz prezentuje tutaj historię grupki ludzi przemierzających przestrzeń kosmiczną na pokładzie gwiazdolota będącego tak naprawdę kosmicznym grzybem. Niestety lot nie odbywa się po myśli pasażerów, gdyż napęd statku ulega uszkodzeniu, wyhodowanie nowego zajmie trzy miesiące, a w międzyczasie trzeba jakoś przeżyć. Problem tylko w tym, że przewoźnik sprzedaje dwa rodzaje biletów: droższe zapewniają wyżywienie, natomiast tańsze oznaczają zostanie pokarmem dla innych. Pechowo główny bohater jest jednym z tych, którzy chcieli przyoszczędzić trochę grosza.

Żałuję, że tak późno przeczytałem grudniowy numer „Nowej Fantastyki”, ponieważ znajduje się w nim wiele materiałów prezentujących zakulisową pracę nad „Wiedźminem” pozbawionych jakichkolwiek spoilerów. Poza tym są tu świetne opowiadania: Naomi Novik, genialna jak zawsze, oraz moje nowe odkrycie – Denis Tichija i jego błyskotliwe, świeże i po prostu rewelacyjne „Prawo do wolnego wypasu”. Gorąco polecam lekturę tego numeru.