Dziedziczka jeziora - Maria Dahvana Headley

„Dziedziczka jeziora” zapowiedziana została jako nowoczesna odsłona poematu o Beowulfie. Uczciwie mówiąc, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. To nie jest lekka historia, beztroska lektura czy ciekawa wariacja na temat. Powieść M. D. Headley bezwzględnie pozostawia w człowieku ślad, odcisk na duszy i na umyśle. Jest zaskakująca, magiczna, mroczna i przewrotna.

Zaprawdę daleko od pierwowzoru odeszła autorka, tworząc tę książkę. I nie chodzi tu o przeniesienie mitu na grunt współczesnego świata, gdzie średniowieczne królestwo zastępuje miasteczko skupiające okolicznych bogaczy. Największą zmianą jest spojrzenie M. D. Headley na sam konstrukt potwora. Kto tu naprawdę jest bestią i dlaczego? Oto pytania, z którymi przyjdzie się zmierzyć Czytelnikowi.

Herot Hall to odizolowane od reszty świata miejsce, w którym niekwestionowanym królem jest spadkobierca założycieli – Roger Herot, uznany chirurg plastyczny, mąż jednej z głównych bohaterek. Czy czyni to jednocześnie z Willi Herot królową? A jeśli tak, to za jaką cenę? Czy ich syn, kolejny dziedzic na włościach, złoty chłopiec, jest skazany na sukces? Czy idealny świat i idealne życie istnieją?

Jednocześnie starożytna góra, u której podnóża powstało miasteczko, jest domem dla tytułowej dziedziczki ukrytego we wnętrzu stoku mistycznego jeziora. Dana jest kobietą z przeszłością, z bagażem traumatycznych doświadczeń i z synem, którego kocha miłością bezgraniczną, podszytą ustawicznym lękiem i grozą wojennej traumy. Jej determinacja, aby chronić Grena, graniczy z szaleństwem (a może już przekroczyła tę cienką linię?). Są sytuacje, którym nie można jednak zapobiec. Są pragnienia tak silne, że nie sposób im się oprzeć. Jest w końcu dwóch chłopców, którzy bardzo chcą być razem…

Dwie matki, dwa światy, dwoje dzieci, jeden bohater, który nie jest bohaterem, choć bardzo tego potrzebuje, i tragedia, której nie da się uniknąć. Nie w tym świecie.

To magiczna opowieść o ludziach uwięzionych w ramach, jakie sami sobie stworzyli. Dla niektórych to będą złote klatki, dla innych okowy własnego umysłu, lęków i uprzedzeń, dla jeszcze innych niespełnione pragnienia i ambicje. M. D. Headley obnaża ułudę i obłudę, w jakiej żyje większość bohaterów tej historii. Powoli, stopniowo ujawnia kolejne elementy układanki. Jednocześnie jest w swym działaniu brutalnie bezwzględna. “Dziedziczka jeziora” wydaje się być alegorią naszego życia i nawet nie tyle prowokuje, co wręcz zmusza do przemyślenia własnych spraw, wyborów, wartości. Ukazuje podłoże konfliktów i uprzedzeń, z lekka jedynie kamuflując wszystko mityczną oprawą. Jeśli Ben Woolf ma być reprezentacją mitycznego Beowulfa na miarę naszych czasów, to biedni my. Chroń nas zatem, losie, od bohaterów.

„Dziedziczka jeziora” jest niejako zapisem wewnętrznych dialogów i emocji protagonistów. Dzięki takiemu zabiegowi historia bardzo silnie oddziałuje na odbiorcę, zanurzając go głęboko w świadomości i jestestwie kolejnych postaci, ich motywach, rozczarowaniach, nadziejach, szaleństwie. Jednocześnie całość napisana jest pięknym, bogatym, chwilami wręcz poetyckim językiem. Bez nowomowy, zbędnej górnolotności. Bez nadmiernego szafowania słowem – co sprawia, że całość jeszcze bardziej przykuwa uwagę.

Szata graficzna jest zwodniczo łagodna, utrzymana w delikatnej, pastelowej wręcz tonacji. Dopiero znajomość treści pozwala docenić jej przewrotną głębię i odkryć ukryte przesłanie.

Nie sposób pozostać obojętnym wobec tej lektury, choć nie można nazwać jej relaksującą ani nawet przyjemną. Niewątpliwie jednak “Dziedziczka jeziora” jest wciągająca, trzymająca w napięciu i budząca niepokój. Porażająca i pełna mistycyzmu, zaskakująco odmienna i zmuszająca do refleksji. Zdecydowanie warta poznania.