„Płacz” – Marta Kisiel – recenzja przedpremierowa

„Płacz”

„Płacz” to kolejna, i zarazem finałowa, powieść Marty Kisiel należąca do cyklu wrocławskiego, która na półki księgarń trafi już 11 marca za sprawą wydawnictwa Uroboros.

Mata Kisiel kojarzona jest z historiami o raczej wesołym wydźwięku, z trochę mniej lub bardziej szczęśliwymi zakończeniami. Tak przynajmniej odbieram powieści z cyklu „Dożywocie”, od którego zaczęła się moja przygoda z twórczością Ałtorki. Jednak Kisiel potrafi pokazać się odbiorcom również z tej mniej radosnej strony. „Płacz” to właśnie jedna z tych powieści pozostawiających za sobą więcej smutku niż radości. Jednocześnie, mimo tego słodko-gorzkiego posmaku, jaki wywołuje, najnowsze dzieło autorki stanowi przykład dobrze dopracowanej i skonstruowanej literatury, po którą warto sięgnąć.

Chociaż wiedziałam, że „Płacz” będzie zakończeniem przygody z polubionymi przeze mnie bohaterami, to tak, jak w przypadku pozostałych książek Marty Kisiel, nie mogłam się doczekać, aż tekst trafi w moje ręce. Gdy już tak się stało, niezwłocznie zabrałam się za lekturę. Równocześnie miałam świadomość, że pierwszy tom cyklu był przedsmakiem tego, w jakim kierunku może potoczyć się fabuła – będzie mrocznie, smutno, a życie bohaterów nie podąży w kierunku pełnej spokoju i radości sielanki.

Najnowsza powieść Kisiel pozwala Czytelnikom na ponowne spotkanie z między innymi siostrami Bolesnymi, rodziną Stern oraz tragiczną przeszłością Dolnego Śląska, która stanie się głównym przeciwnikiem, z jakim przyjdzie zmierzyć się bohaterom. Bo Ćma rozwija już swoje skrzydła nad okolicą i nie ma zamiaru na tym poprzestać. I choć główna historia rozpoczyna się we Wrocławiu, akcja szybko przenosi się do jednego z miasteczek położonych wśród Gór Sowich.

Zakończenie „Toń” spowodowało wielkie zmiany w rodzinie pań Stern, natomiast „Nomen omen” u sióstr Bolesnych. Konsekwencje tych wydarzeń poniekąd otwierają „Płacz”, więc przed sięgnięciem po książkę najlepiej zapoznać się z dwoma wcześniejszymi tomami cyklu. Pozwoli to lepiej zrozumieć zarówno zachowanie poszczególnych postaci, jak i nawiązania i odniesienia zawarte w części trzeciej. Aczkolwiek powieść została tak skonstruowana, by nawet Czytelnik nie znający poprzednich odsłon zdołał odnaleźć się w wykreowanej przez autorkę fabule.

Za sprawą opowieści mojej Babci, od dziecka lubiłam historie z czasów II wojny światowej. Chociaż rzadko były wesołe, działały na kilkuletnią mnie niczym magiczne zaklęcie, mogłam słuchać ich godzinami. Dlatego też cykl wrocławski podszyty jest dla mnie nutką nostalgii i wspomnień z dzieciństwa. Wydarzenia zaprezentowane we wszystkich częściach swój początek znajdują w tym mrocznym czasie. A czas w powieści Marty Kisiel ma ogromne znaczenie. Nie tylko ze względu na umiejętność głównych bohaterek do podróżowania między jego warstwami. Może go również zabraknąć w walce z czającym się złem, a niektórym postaciom zostało go już mniej niż można się spodziewać. To także opowieść o tym, że nie leczy on ran, a przeszłość zawsze pozostawia w nas swego rodzaju piętno.

Marta Kisiel po raz kolejny wykreowała niebanalne postacie. Bo chociaż obdarzone tajemniczymi mocami i wiedzą, są jednocześnie rzeczywiste i zwyczajnie ludzkie. Mają swoje marzenia, lęki i daleko im do komiksowych superbohaterów, którym zawsze wszystko się udaje. Całość napisana jest charakterystycznym dla autorki stylem – choć fabuła nie należy do najlżejszych, przekazana zostaje Czytelnikowi w interesujący i barwny sposób. Tak, by łatwiej było przełknąć tę gorzką pigułkę.

Z bardziej optymistycznych elementów nie mogę nie wspomnieć, iż warstwa historyczna, którą autorka prezentuje nam na kartach najnowszej książki, to nie oklepane frazesy rodem z Wikipedii. Dane są na tyle szczegółowe, że musiały zostać poprzedzone wnikliwym researchem (kwerendą, jak powiedziałaby pewna mojra). Osobiście poczułam się zachęcona do wizyty w okolicach Wałbrzycha, Górach Sowich oraz w otwartych do zwiedzania częściach kompleksu Riese.

„Płacz” jest tym, czego się spodziewałam. Mroczną historią, której przynajmniej w moim odczuciu brakuje szczęśliwego zakończenia – nie lubię ostatecznie żegnać się z bohaterami. Jednak nie odbiera to powieści walorów, wręcz przeciwnie. Marta Kisiel cały ten smutek i tragizm przekazuje w sposób naturalny – przecież tak toczy się życie, które musi mieć swój początek i koniec, a to, co pośrodku, rzadko kiedy usłane jest samymi różami. Często pojawia się cień, z którym musimy walczyć.

„Płacz” to nie tylko tytuł. To również emocje, jakie wywołuje w Czytelniku lektura powieści – nad losem bohaterów, przeszłością związaną z II wojną światową oraz, przynajmniej dla mnie, nad świadomością, że to już koniec przygód tej ekipy. Choć może jeszcze kiedyś powrócą, kto wie? Chyba tylko Ałtorka.

Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Cykl wrocławski
Tom cyklu: 3
Liczba stron: 352
Data wydania: 11 Marzec 2020
ISBN: 978-83-280-7258-9

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf