„Czas ciszy” autorstwa Patricii Briggs to już dziesiąty tom przygód Mercedes Thompson. Mająca skłonność do wpadania w kłopoty mechanik również tym razem nie ma lekko, a ogólnoświatowe waśnie między krwiopijcami sprawiają, że jej życie po praz kolejny wisi na włosku.

Moja przygoda z serią o Mercedes Thompson zaczęła się już ponad dziesięć lat temu i muszę przyznać, że niewielu jest autorów, którym byłabym wierna tak długo. I, jak to bywa z każdym dłuższym cyklem, niektóre części wypadały lepiej, innego gorzej, to wciąż jest on na tyle interesujący, bym chciała sięgać po kolejne jego odsłony.

Tak, jak Patricia Briggs ma to w swoim zwyczaju, również w „Czasie ciszy” nie pozwala, by Czytelnik zbyt długo czekał na rozwój akcji. Praktycznie już od pierwszych stron rzucani jesteśmy w wir intensywnych wydarzeń, a im dalej, tym sytuacja staje się coraz bardziej ciekawa i napięta. Ci z Was, którzy jeszcze nie czytali książek z cyklu, muszą wiedzieć, iż w wykreowanym przez autorkę świecie wilkołaki i wampiry nie darzą się zbytnią sympatią. Ciężko nawet powiedzieć o tolerowaniu się – po prostu wzajemne zabijanie się zwróciłoby na obie grupy zbyt wiele uwagi, więc panuje między nimi dość chwiejny rozejm niepozbawiony większych lub mniejszych uszczypliwości. Lecz tym razem wilkołacze stado i wampirza chmara zmuszone są nawiązać współpracę, by odzyskać zaginioną Mercedes.

Choć przez wcześniejsze tomy Mercy napotykała istoty z różnych wierzeń, podczas wszystkich swoich dotychczasowych potyczek miała okazję walczyć wyłącznie na swoim terenie, a przynajmniej nie wyruszała nigdzie poza USA. Teraz, na skutek intryg Pana Mediolanu, zmiennokształtna mechanik trafia na zupełnie obce sobie ziemie – po krótkim pobycie we Włoszech, kluczowa akcja powieści przenosi się do, nie tak odległej nam, czeskiej Pragi.

Mercedes, szukając schronienia, zmuszona jest nawiązać kontakt z lokalnym stadem wilkołaków, co pozwala nam wejrzeć, chociaż częściowo, w strukturę europejskich wilkołaków oraz poglądy alfy innego niż Adam, mąż Mercy. Równocześnie wizyta ta ma dla niej zaskakujące skutki i sprawia, że kobieta może dowiedzieć się czegoś więcej na temat posiadanych przez siebie mocy.

Tym, co podobało mi się w tej części cyklu, była dwuplanowa narracja. Poznajemy wydarzenia zarówno z perspektywy kojociej mechanik, jak również jej męża. Gdy Mercy zajęta jest „poznawaniem” Pragi, Adam uczestniczy w zupełnie innych, pełnych intryg i knucia wydarzeniach. I to takich, od których zależeć będzie nie tylko istnienie wilkołaków w Tri-Cities. Jeden mały błąd, źle dobrane słowa czy mina, a świat może utonąć we krwi zarówno magicznych istot, jak i zwykłych ludzi.

Jeśli już akcja powieści przeniosła się do Pragi, a w każdej z części mamy do czynienia z praktycznie inną mitologią, to nie mogło zabraknąć tak charakterystycznego dla tego miasta Golema. Któż nie zna legendy o broniącym praskich Żydów glinianym stworze? Mnie osobiście ta historia fascynowała od dziecka. Może za sprawą Pana Samochodzika, ale też pewnie dlatego, iż przed II wojną światową w moim mieście istniała duża gmina żydowska, po której nie został nawet ślad. Patricia Briggs sprawnie wplotła ten motyw w prezentowaną przez siebie historię, a sama magiczna istota okazuje się być dla Mercy postacią bardzo ważną w poznaniu swoich możliwości. „Czas ciszy” pozwala również Czytelnikom zapoznać się z wyrywkiem praskiej historii z czasów nazistowskiej okupacji, a ja lubię takie elementy, więc był to dla mnie kolejny plus powieści.

Całość oczywiście napisana jest przystępnym językiem, który wciąga w wydarzenia już od pierwszych stron. „Czas ciszy” jest powieścią dynamiczną pełną ciekawych bohaterów i zwrotów akcji. Przenosiny do Europy są powiewem świeżości i liczę, że w kolejnych odsłonach Patricia Briggs zabierze nas po raz kolejny w odleglejsze tereny.

Są jednak w najnowszej części, przynajmniej według mnie, pewne niedoskonałości. Nie jestem pewna, czy to prawdziwe poglądy autorki czy tylko książkowy zabieg, lecz ta część przygód Mercedes Thompson w moim odczuciu bardzo mocno podkreśla znaną nam z filmów czy seriali ignorancję Amerykanów w stosunku do Europy i jej mieszkańców. Tak wiem, że to bardzo stereotypowe, i mam nadzieję, rzeczywistość jest zupełnie inna, lecz momenty, gdy główna bohaterka w turystycznym mieście nie może porozumieć się po angielsku, odczytać nazw ulic czy kiedy z ust jednego z adamowych wilkołaków padają słowa, iż przebywa ona właśnie w Czechosłowacji, (która w czasie umiejscowienia akcji książki nie istnieje od dobrych osiemnastu lat), wywoływały smutek i niedowierzanie.

Mimo tych drobnych minusów, „Czas ciszy” to wciąż kawałek dobrego urban fantasy, tym ciekawszego, iż ten tom osadzono w słowiańskich klimatach. Mam nadzieję, że Fabryka Słów nie każe nam długo czekać na kolejną odsłonę przygód Mercy Thompson. A gdyby tak jeszcze szanowne Wydawnictwo uzupełniło serię Alfa i Omega, byłabym wniebowzięta.

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Tom cyklu: 10
Liczba stron: 398
Data wydania: 20 marca 2020
ISBN: 978-83-7964-539-8

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf