Las na granicy światów Holly BlackKilka tygodni temu wydawnictwo Jaguar wyskoczyło z zaskakującą, przynajmniej dla mnie, nowiną, że do księgarń trafi nowa powieść Holly Black. Autorka zasłynęła w Polsce trylogią „Okrutny książę” – opowieścią o Jude i jej ludzkich zmaganiach w świecie elfów. Recenzowana powieść – „Las na granicy światów” – nawiązuje natomiast do pewnych bohaterów, którzy przelotnie pojawili się w tej serii.

Fairfold to miasteczko na uboczu, zanurzone w lesie, gdzie rzeczywistość przenika się z niewiadomą. Gdzie ludzie żyją obok elfów, przyciągani atmosferą tego miejsca, a jednocześnie ze świadomością, że nie jest to bezpieczna przystań. Pośród drzew stoi kryształowa trumna, a w niej spoczywa chłopiec o długich rogach i spiczastych uszach, przez pokolenia stanowiący nie tylko tajemnicę, ale też atrakcję turystyczną dla niedowiarków. Naszą przewodniczką po historii jest nastoletnia Hazel, która las traktuje niemal jako drugi dom. Jej rodzina została w przeszłości naznaczona przez elficką magię, lecz wszyscy starają się żyć dalej. Nie jest to jednak takie łatwe. Zwłaszcza, gdy któregoś dnia okazuje się, że kryształowa trumna została roztrzaskana, ciało rogatego chłopca zniknęło, a Hazel budzi się z zabłoconymi nogami i bez wspomnień z ostatnich godzin.

Zacznę od tego, że „Las na granicy światów” jest pod wieloma względami zupełnie inny niż „Okrutny książę”. W trylogii mieliśmy wyraźnie postawioną granicę między rzeczywistością ludzką a elficką. Zdecydowana większość akcji działa się w świecie alternatywnym, w Elfhame, gdzie autorka popuściła wodze fantazji, rysując przed oczami odbiorców złożoną strukturę intryg i politycznych sojuszy. W recenzowanej powieści autorka prezentuje nam elfickich wyrzutków, żyjących z dala od układów, do których przyzwyczaiła nas Jude. Trafiamy do lasu, którym włada wygnany przez pobratymców Król Olszyn; do lasu, w którym ze względu na jego obecność zaciera się granica między ludzkim siedliskiem a placem zabaw psotnego lub nawet niebezpiecznego Małego Ludku. Miejsca, gdzie nie ma jasnych zasad, a co roku kilka osób traci życie w tajemniczych okolicznościach lub ginie bez śladu.

Mimo że powieści są powiązane, spokojnie można czytać „Las na granicy światów” jako osobną książkę, ponieważ do jej zrozumienia nie są potrzebne żadne informacje z „Okrutnego księcia”. Recenzowana powieść została bowiem napisana kilka lat przed trylogią. Poza tym gdybym nie jasna informacja na okładce, prawdopodobnie nie miałabym pewności, że obie historie zostały osadzone w tym samym świecie. Mamy tu nowe istoty i fakty, tajemniczy las oraz niedostępne elfy, lecz na tyle są to rozbieżne rzeczywistości, że początkowo miałam pewne problemy z dojściem z nimi do ładu. Zdecydowanie jednak nie była to rzecz, która w tej książce uwierała mnie najbardziej.

Powiem jasno – miałam spore oczekiwania w stosunku do tej powieści. Liczyłam na sporo porywającej akcji, dużo wydarzeń, razem tworzących ciekawą kompozycję i nie pozwalających mi się nudzić nawet przez chwilę. W trylogii autorce udało się w końcu osiągnąć taki właśnie efekt. Niestety „Las na granicy światów” nie kontynuował tego wzorca. Książka ma nieco ponad trzysta stron, lecz stosunkowo niewielka ich część zawiera faktyczną akcję. Reszta kart wypełniona jest przydługim wstępem i różnorakimi wspomnieniami postaci, które oczywiście dają opowieści tło i wyjaśniają przyczyny zdarzeń, ale nie kreują dynamizmu. Hazel wraz z resztą postaci głównie snują się po mieście z nadzieją, że potkną się o odpowiedzi. Niestety nieco się przy tej książce nudziłam. Dopiero pod sam koniec opowieści bohaterowie wzięli się w garść, połączyli siły i akcja nareszcie ruszyła z miejsca.

Zdaję sobie sprawę, że niniejsza recenzja przypomina nieco przydługie porównanie, lecz moje rozczarowanie wynikające z oczekiwań jest na tyle znaczące, że nie mogę się powstrzymać. Przy trylogii Holly Black bawiłam się wybornie – bohaterowie mieli ikrę, inicjatywę, zadziorność, a przede wszystkim wydarzenia rwały do przodu jak szalone. W „Lesie na granicy światów” fabuła jest niestety nieco ospała, trochę jakby autorce zabrakło pomysłu, jak już na samym początku zawiązać akcję. Postacie nie należą może do mięczaków, ale są jedynie poprawni, a to też za mało, by wynagrodzić niedobór zdarzeń czy wątków. Traktuję tę książkę jako pewną ciekawostkę dla fanów autorki, lecz osobom, które dopiero miałyby rozpocząć przygodę z Holly Black, zdecydowanie bardziej polecam „Okrutnego księcia”.

Tytuł: Las na granicy światów
Autor: Holly Black
Wydawnictwo: Jaguar
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Premiera: 15 kwietnia
Kategoria: fantasy Young Adult
Tytuł oryginalny: The Darkest Part of the Forest
ISBN: 978-83-7686-881-3
Format: 145×215
Oprawa: miękka za skrzydełkami
Liczba stron: 400
Cena: 39,90

Więcej książek od Holly Black

Oto lista książek wchodzących w skład wydanej w Polsce trylogii Holly Black wraz z linkami do recenzji:

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie