Co się dokładnie działo się z Willem Byersem, gdy zniknął? Czy od początku wiedział, że gdzieś się przeniósł? Jak wyglądała historia zawarta w pierwszym sezonie Stranger Things z perspektywy zaginionego chłopca, możemy się dowiedzieć dzięki komiksowi Jody Houser.

Tak naprawdę Will chciał tylko spędzać czas z przyjaciółmi i grać w RPG. Nie pisał się na przeniesienie do innej rzeczywistości i ucieczkę przed potworami. Gdyby chociaż mógł z nimi walczyć wraz ze swoją ekipą! Wtedy wszystko wyglądałoby bardziej jak przygoda rodem z sesji, które wspólnie przeprowadzali. Niestety los, jak widać, chciał dla niego całkiem czegoś innego, więc pozostało mu jedynie zawalczyć o przetrwanie, dopóki ktoś mu nie pomoże.

Zagubiony w koszmarze

Nie będę ukrywała, iż jestem fanką serialu Stranger Things, więc możliwość zapoznania się z zawartymi w nim wydarzeniami z innej perspektywy była niezwykle kusząca. Mimo iż Will nie jest moją ulubioną postacią, zawsze przyjemnie jest sięgnąć po coś nowego z uniwersum, za którym się przepada.

Akcja komiksu rozgrywa się równolegle do pierwszego sezonu serialu. Will przeszedł na drugą stronę i stara się jakoś przeżyć. Otrzymujemy więc sceny ucieczek, ukrywania się, czy nawet odciągania potworów od osób, którym oprócz Byersa mogą również zagrozić. Oprócz tego co jakiś czas pojawiają się wspomnienia chłopaka z rozgrywanej z przyjaciółmi sesji RPG.

To straszn…ie nudne

Nie będę ukrywała, komiks Stranger Things. Po drugiej stronie pod kilkoma względami mnie rozczarował. Zaczynając od scenariusza – w tej historii się w sumie nic nie dzieje. Will ucieka, chowa się, rozmawia przez lampki z mamą i znów ucieka, i się chowa. Koniec. Z jednej strony jestem świadoma, że jego sytuacja opisana została ramowo już w serialu i ciężko pewnie było Jody Houser wcisnąć tutaj coś nowego, mimo to liczyłam na coś więcej. Wprawdzie czytelnik otrzymuje i demogorgona (w wersji klasycznej oraz upgrade do wersji fantasy-smoka), i mroczny las, po którym porusza się młody Byers, ale jest to wszystko już na tyle znane z serii telewizyjnej, że zwyczajnie ani nie przeraża (bardzo brakuje tutaj emocji i dramatu), ani niczym nie zaskakuje (a mogłoby przecież coś małego i nowego wprowadzić). Najgorszym jednak elementem, który mi dosłownie działał na nerwy był narrator. Rozumiem, że nastolatek jest fanem RPGów i dlatego mogło się wydawać dobrym pomysłem, iż taki komentujący wszystko mistrz gry będzie ciekawym zabiegiem. Mnie jednak wyłącznie irytował, gdyż opisywał mi to, co sama widziałam już na rysunkach (przez co czułam się jakby potraktowano mnie jak półgłówka). Plus stylistyka wypowiedzi owego narratora także nie przypadła mi do gustu. Coś mi w niej zwyczajnie zgrzytało.

Przynajmniej ładny

Przechodząc do tematu grafiki powiem, że zdecydowanie nie mam nic do zarzucenia ani rysunkom (Stefano Martino), ani kolorystyce (Lauren Affe) tego albumu. Sceny mroczne mają odpowiednio ciemne barwy, a wspomnienia z gry czwórki przyjaciół ciepłe i przyjazne. W komiksie oprócz fabuły umieszczono także kilka dobrze wykonanych artów (będących okładkami poszczególnych części), które ładnie uzupełniają treść.

Obyłabym się

Od strony technicznej Po drugiej stronie jest przyjemnym w oglądaniu i ładnie wydanym komiksem. Od strony fabularnej nudą i straconym czasem. Zdecydowanie obyłabym się bez wiedzy, co dokładnie działo się z biednym Willem B.

Scenariusz: Jody Houser
Ilustracje: Stefano Martino
Kolory: Lauren Affe
Tytuł: Stranger Things. Po drugiej stronie
Seria: Stranger Things
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Wydanie: I
ISBN: 978-83-271-5936-6
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
Data wydania: 15.05.2019