„Klątwa Kreatorów” – Trudi Canavan – recenzja

„Klątwa Kreatorów”

„Klątwa Kreatorów” autorstwa Trudi Canavan to finałowy tom cyklu „Prawo Milenium”. Powieść miała premierę 6 maja 2020 roku i ukazała się nakładem wydawnictwa Galeria Książki.

Przyznam, że wyczekiwałam ostatniego tomu cyklu „Prawo Milenium”, gdyż wykreowana przez Trudi Canavan historia mnie zaciekawiła i chciałam wiedzieć, czy autorce uda się sprawnie zamknąć rozpoczęte wątki. Uniwersum, jakie stworzyła pisarka, bazuje na interesującym, acz może nie całkiem nowatorskim, pomyśle nieskończonej ilości światów, pomiędzy którymi mogą podróżować odpowiednio wyszkoleni magowie. Nie wszystkie one są zamieszkane lub w ogóle zdatne do życia, a te, które są, stoją na różnym poziomie rozwoju społecznego oraz technologicznego. Cały cykl to swego rodzaju połączenie fantasy z steampunkiem i muszę przyznać, że był to jeden z elementów, jaki zachęcił mnie do przeczytania tych powieści.

Akcja „Klątwy Kreatorów” osadzona jest około pięć lat po momencie, w którym zakończył się poprzedni tom. Rielle podróżuje między światami i dzięki swym zdolnościom Kreatorki odnawia magię w tych, gdzie jej brakuje. Tyen natomiast z garstką swych uczniów musi ciągle się ukrywać, gdyż jego działania nie są na rękę magom z Liftre. Jednak wieloświatom zagraża kolejne, tym razem nowe, niebezpieczeństwo. Jeśli dawni przyjaciele nie zjednoczą sił, ludzkości grozi zagłada.

„Klątwa Kreatorów” liczy sobie ponad sześćset stron i powiem szczerze, że spodziewałam się czegoś innego. Bardziej emocjonującego i wciągającego, gdyż przy takiej objętości zbyt długie przestoje fabularne są niestety nużące. A tak właśnie, co z przykrością muszę napisać, było w tej części cyklu. Na palcach jednej ręki mogłabym zliczyć sceny, które zawierały w sobie jakąś większą dynamikę. Odniosłam wrażenie, jakby przez pozostały czas stworzone przez Canavan postacie kręciły się bez celu. Coś się niby dzieje, coś tam niby robią, by przeciwstawić się niszczeniu kolejnych światów, ale ich działania nie przynoszą większego skutku, i gdyby nie kilka w pewnym sensie przypadkowych zdarzeń, czarny charakter tego tomu z pewnością odniósłby sukces.

Ponadto nie spodobał mi się kierunek, w jakim autorka poprowadziła postać Rielle. Oczywiście od pierwszego tomu można było się domyślać, iż prędzej czy później młoda kobieta okaże się kluczową postacią cyklu, lecz miało to miejsce już w poprzedniej części. Uczynienie z niej niemal bogini, obdarzonej mocą przewyższającą wszystkich żyjących obecnie magów w moim odczuciu podążyło niebezpiecznie w kierunku uczynienia z bohaterki sztampowej Mary Sue. Jedyny pozytyw w tej sytuacji to fakt, iż Trudi Canavan pokazała, że sama Rielle obawia się tego, czym się stała.

Jednak największym rozczarowaniem była dla mnie finałowa walka z głównym wrogiem. Kettin niszczy kolejne światy, nawet najsilniejsi magowie nie są w stanie pokonać jej machin, wszystkich napawa to lękiem i przygotowują się na jej przybycie. I tak przez ¾ książki. Jednak wystarczy jedna Rielle wzbogacona o nowe umiejętności i praktycznie jedyne pół strony, by jednym wyrzutem mocy zakończyć sprawę. Tak, jakby autorce zabrakło pomysłu na coś bardziej skomplikowanego, co nie przyjdzie tak łatwo, bo tysiącami ofiar chyba mało kto się przejął. Niestety, nie lubię rozwiązywania wątków po linii najmniejszego oporu, choć nie jest to pierwszy raz, gdy spotykam w literaturze podobny zabieg.

„Klątwa Kreatorów” jest ostatnim tomem cyklu, ale nie odniosłam takiego wrażenia. Okej, Canavan mniej lub bardziej sprawnie zamknęła kluczowe wątki i pokierowała losami głównych bohaterów, lecz jednocześnie pozostawiła sobie otwartą furtkę, by w razie potrzeby móc bez większego problemu powrócić do stworzonego przez siebie świata. Czy to kolejną częścią, podcyklem czy też spin-offem osadzonym w którymś ze światów.

W moim odczuciu „Klątwa Kreatorów” to niestety najsłabsza z odsłon cyklu „Prawo Milenium”. Zabrakło mi dynamiki, wciągającej akcji, zwłaszcza że punkt wyjścia był dobry oraz sensowniejszego pokierowania postaciami i ich czynami. Nie obraziłabym się też za większe skomplikowanie fabuły i odstąpienie od idealizowania bohaterów. Czy warto przeczytać tę część? Jeśli jesteście fanami tego cyklu i naprawdę chcecie poznać zakończenie, to tak. Mnie lektura niestety rozczarowała, ale to tylko moje subiektywne odczucia i Wam książka może przypaść do gustu.

Wydawnictwo: Galeria Książki
Cykl: Prawo Millienium
Tom cyklu: 4
Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Data wydania: 6 maja 2020
ISBN: 978-83-66173-32-3

 

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf