„Kurczaczek i Salamandra” – Aneta Jadowska – recenzja II

„Kurczaczek i Salamandra”

„Kurczaczek i Salamandra” to antologia spod pióra Anety Jadowskiej złożona z trzech tekstów  i osadzona w świecie znanym z przygód Dory, Witkaca i Nikity.

Polubiłam wykreowany przez autorkę świat, choć muszę przyznać, że z całego uniwersum najbliższe mojemu sercu są przygody Nikity. Dlatego cieszy mnie, iż Aneta Jadowska nie porzuciła już stworzonych przez siebie postaci i co jakiś czas Czytelnicy dostają nowe opowieści z Thornu bądź Warsa i Sawy.

Tym razem pałeczkę dowodzenia w fabule przejęła młoda gwardia i choć wiedźma, szaman i, płatna zabójczyni również pojawiają się na kartach zbioru, nie są głównymi bohaterami opowiadań. Aczkolwiek wciąż odgrywają istotną rolę i mają okazję pokazać, na co ich stać.

„Igraszki z ogniem” to historia, która otwiera tę antologię i zarazem z nich najdłuższa. Jest opowieścią o strachu przed odrzuceniem, przyjaźni, miłości i potworach z przeszłości. Oraz o tym, iż słowa mogą ranić zdecydowanie mocniej niż fizycznie wymierzane ciosy. Główną bohaterką jest tu mała Salomea, pyrka mająca problemy z kontrolowaniem swych mocy, którą mieliśmy okazję spotkać m.in. w „Dzikim Dziecku Miłości”, gdy trafiła pod opiekę Dory i Mirona.

Przyznam, że nie jestem zbyt wielką fanką dzieci, na szczęście Salka i jej przyjaciółka Lakshmi są już w tym wieku, w stosunku do którego moja niechęć traci na mocy. Zwłaszcza że pochodząca z Indii dziewczynka dysponuje bardzo fajną mocą i potrafi porozumiewać się ze zwierzętami. Bo kto z nas nie chciałby pogadać ze swoim pupilem albo poprosić o „przysługę” okoliczne ptaki, gdy przełożony w pracy znów miał zły humor.

Ze względu na długość tekstu, jest on najbardziej rozbudowany pod względem fabuły oraz ukazania postaci. Mamy tu dość zdecydowany podział na czarne i białe charaktery, a tymi złymi niekoniecznie są ci ze skłonnością do przekleństw, wybuchowym charakterem i pociągiem do rozwiązywania problemów siłą.

Cieszy mnie, że Aneta Jadowska po raz kolejny postanowiła sięgnąć po niełatwy temat i poruszyła temat werbalnej przemocy. Bo tak, jak wspomniałam wcześniej, ona rani nawet bardziej, zwłaszcza kierowana do osób z trudną przeszłością, którym brakuje pewności siebie. Mam też nadzieję, że autorka pozwoli nam jeszcze kiedyś spotkać Lakshmi i jej menażerię, a sama Dora nie zmięknie bardziej.

„Duma i ciągłość” to natomiast opowiadanie, w którym stery przejmuje Wiktoria zwana Kurczaczkiem, córka Witkaca, tak jak on komunikująca się z duchami. W moim odczuciu ta historia była najmroczniejsza ze wszystkich zaprezentowanych w tej antologii.

Jak pokazuje nam ta opowieść, czasem kontynuowanie rodzinnej tradycji jest najgorszym, na co można się zdecydować w życiu. Zwłaszcza, gdy twój ojciec był seryjnym mordercą. Ale porozumiewanie się z duchami również nie stoi na szczycie listy tego, co warto odziedziczyć po przodkach. Szczególnie, kiedy na naszej drodze trafią się byty, które lubią manipulować rozmówcą oraz te usilnie chcące kogoś uratować. Omdlenia i piekielne zawroty głowy murowane.

To opowiadanie swoją tematyką mocno przypominało mi „Dzikie Dziecko Miłości”. Nie jest to żaden zarzut w stronę Anety Jadowskiej, jedynie wskazówka, iż w tekście raczej nie będzie wesoło i różowo. Raczej brutalnie i… brudno. W ten charakterystyczny dla zbrodni sposób, który oblepia umysł i budzi chęć, by co najmniej odwrócić wzrok. A kiedy masz świadomość, że opisywane przez autorkę wydarzenia przytrafiają się w rzeczywistości, robi się jeszcze bardziej nieprzyjemnie. Jadowska po raz kolejny pokazuje, iż lubi czerpać inspirację z kryminalnych kartotek i wychodzą jej z tego niezłe historie.

Dlatego też chciałabym przestrzec, aby przypadkiem nikogo nie zmyliła sympatyczna okładka antologii. W przeciwieństwie do „Przygód małego duchołapa” kierowanego stricte do dzieci, większość zebranych tu tekstów z pewnością nie jest przeznaczona dla młodszych Czytelników. A spotkałam się z takimi sugestiami.

„Przygody małego drapieżnika” są krótką i, jeśli pominiemy trupa, optymistyczną historią pierwszej przemiany rysiołaka Michasia – małego sąsiada Nikity, którego spotkać mogliśmy już w innej antologii, „Dyni i jemiole”.

Fabuła jest tu bardzo prosta. Gdy ma się lat kilka i umiejętność przemiany w kota, kto chciałby wracać do ludzkiego kształtu? Zwłaszcza, gdy przy okazji można wywinąć psikusa ulubionej sąsiadce. Przecież musi się wystraszyć tych ząbków i pazurków! Tak więc, mama może sobie prosić, ale Michaś ma ważniejsze rzeczy do zrobienia.

Choć jest to najkrótszy tekst, zaledwie kilka stron, jest jednocześnie najweselszy i pełen ciepła. Ot, takie trochę wspomnienie dzieciństwa, gdy człowiek ganiał po podwórku i miał swoje bardzo pilne sprawy. Jednocześnie historia małego Michasia wprowadza nastrój rozluźnienia po ciężkich klimatach, jakie stwarzały dwie wcześniejsze opowieści.

„Kurczaczek i Salamandra” to ciekawy zestaw opowiadań, choć zdecydowanie za krótki. Nie obraziłabym się na jeszcze dwa dodatkowe teksty. Zabrakło i też trochę rysunków Magdaleny Babińskiej towarzyszących twórczości Anety Jadowskiej wydawanej przez SQN. Aczkolwiek przypuszczam, że wtedy jednak musielibyśmy poczekać dłużej na wydanie zbioru. Antologia na pewno przypadnie do gustu wszystkim fanom uniwersum stworzonego przed laty przez autorkę. Może być też zachętą dla niezdecydowanych, jednak wtedy uważać trzeba na spoilery z wcześniejszych cykli.

Autor: Aneta Jadowska
Data wydania: 1 czerwca 2020
Format: 135 x 210 mm
Liczba stron: 216
ISBN: 9788382100235

 

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf