Lektura pierwszej części „Maga bitewnego” Petera A. Flannery’ego dostarczyła mi wiele rozrywki i po prostu musiałem poznać dalszy ciąg historii młodego Falka Dantégo. Pytanie tylko czy druga, a zarazem finałowa księga utrzyma ten sam poziom co poprzednia, czy może będzie znacznie lepsza?

Nadchodzi koniec nudnego szkolenia wypełnionego machaniem ćwiczebnymi mieczami i mało znaczącymi pojedynkami. Pora na prawdziwą lekcję wojny, dowodzona przez kadetów armia wyrusza na praktyczny trening blisko frontu. Choć nie mają zbyt trudnego zadania (dostarczyć zapasy, zbudować kilka mostów i odeskortować uchodźców do stolicy), to działanie na terenie przejętym przez demony obarczone jest dużym ryzykiem wystąpienia licznych komplikacji i trudności. Zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawia się nowe zagrożenie.

Pamiętacie, jak poprzednio pisałem o tym, że trudno polubić Falka? Możecie o tym zapomnieć, gdyż w końcu w młodym Dantém zachodzi przemiana i zaczyna być on bohaterem, na którego czekałem od pierwszej strony tej opowieści. Chłopak cały czas mierzy się ze swoimi wewnętrznymi demonami oraz strachem przed pójściem w ślady ojca. Jednakże pomimo licznych obaw działa, przejmuje inicjatywę i płaci, często wysoką cenę, za własne decyzje. Zdecydowanie łatwiej darzyć sympatią nowe oblicze Falka – ja go polubiłem, ponieważ zaczął być interesujący, poza tym ciężko określić go mianem wszechmocnego herosa, pokonującego wszelkie napotkane przeszkody bez większego wysiłku. To po prostu zwyczajny chłopak, którego największą mocą jest niezłomna wola i tylko, albo aż, tyle.

Czytając drugą część „Maga bitewnego”, zacząłem darzyć sympatią nie tylko Falka. Oprócz protagonisty polubiłem również jego przyjaciół, emisariusza królowej czy choćby instruktorów z Akademii Sztuki Wojennej. Każda z tych postaci ma jakiś wkład w historię, czasem bardziej symboliczny, ale i tak kibicowałem im wszystkim, cieszyłem się ich sukcesami, a także smuciłem porażkami.

Według mnie druga księga „Maga bitewnego” diametralnie odbiega charakterem od pierwszej, przez co podczas lektury można mieć wrażenie, jakby czytało się zupełnie inną opowieść. Taki obrót spraw wynika głównie z tego, że w tej części opowieści otrzymujemy więcej konkretu, znacznie szybszą akcję, dużo emocji i zaskakującą fabułę, która wraz z rozwojem wydarzeń coraz bardziej się zagęszcza.

„Mag bitewny. Księga II” nie posiada praktycznie żadnych wad, o których pisałem we wcześniejszej recenzji. Przede wszystkim Falko zajął należne mu miejsce motoru napędowego dla wydarzeń, zamiast pełnienia funkcji bezwiednego statysty. Poza tym fabuła robi jakby mniej szablonowe wrażenie: wątki przeplatają się, tworząc ciekawą i spójną całość. Nawet wszędobylska epickość z pierwszej księgi nie rzuca się tutaj tak bardzo w oczy i dzięki temu bez przeszkód można skupić się na tym, co najważniejsze – poznawaniu dalszych losów Falka.

Dla mnie największą bolączką recenzowanego tytułu jest fragment, w którym autorowi nie udało się zapanować nad wyobraźnią i postanowił wprowadzić karę dla żołnierza w wysokości dwustu batów. Poważnie? Z czego robią mieszkańców w świecie Furii? Z normalnego człowieka po tylu razach by zostały same ochłapy i leżące gdzieś samopas na ziemi ręce, nogi oraz głowa. Kompletnie tego nie rozumiem i nie mam zielonego pojęcia, czemu miałoby to służyć, ale widać pisarzowi jakoś pasowało.

Najistotniejsze kwestie odnośnie stylu i umiejętności pisarskich Flannery’ego poruszyłem w recenzji części pierwszej, a niewiele się w tym temacie zmieniło – wciąż jest to pisarstwo stojące na wysokim poziomie. Największe wrażenie zrobiło na mnie przedstawienie scen walki, w których widać dbałość o realia, prezentowanych w przystępny i ciekawy sposób. Jedynie mógłbym dodać, że tekst drugiej księgi wydaje się być (z pewnymi wyjątkami) bardziej przemyślany i poukładany. Poza tym odnoszę wrażenie, że autor lubi droczyć się z Czytelnikiem, w nieskończoność przedłużając momenty poprzedzające istotne sceny czy pokazując te same wydarzenia z perspektywy innych postaci – co czasem wywoływało to u mnie lekkie poirytowanie.

Druga księga „Maga bitewnego” jest rewelacyjną przygodą z wartką akcją i masą ciekawych wątków. Tę książkę po prostu chce się czytać, do czego Was serdecznie zachęcam. Zwłaszcza że wypada lepiej od jedynki – tylko pamiętajcie, aby i tak zacząć od pierwszej części, ponieważ w oryginale to jedna opowieść, która z powodu swojej objętości, ponad tysiąca stron, została podzielona na dwa tomy. ;)

  • Autor: Peter A. Flannery
  • Tytuł: Mag bitewny. Księga II
  • Tytuł oryginału: Battle Mage
  • Tłumaczenie: Maciej Pawlak
  • ISBN: 9788379645725
  • Format: 12,5 x 20,5 cm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 662
  • Data wydania: 22 maja 2020