Niepozorna z okładki, a intrygująca z opisu – takie zdanie pojawiło się w mojej głowie, gdy spojrzałam na “Kwadrans” autorstwa Emilii Kiereś, córki znanej mi z czasów dziecięcych pisarki Małgorzaty Musierowicz.

Fabuła powieści rozgrywa się jednocześnie w dwóch liniach czasowych. Pierwsza ma miejsce sto lat temu i opowiada o rodzeństwie. Dziewczynka o imieniu Ludwika choruje na serce, więc jej matka robi, co może, by zarobić na leki, a także utrzymanie zarówno córki, jak i syna. Chłopiec o imieniu Jeremi jest zdrowym, pracowitym i kochającym bratem, który szkoli się, by zostać zegarmistrzem. Mocno przejmuje się jednak losem swojej siostry, dlatego gdy tylko słyszy od swego nauczyciela podanie o Zegarmistrzu Zegarmistrzów i jego możliwościach wpływu na czas, decyduje się dotrzeć do niego, by zapytać o los Ludwiczki.

Filip żyje w czasach nam współczesnych i właśnie wprowadził się wraz z rodzicami do nowego mieszkania. Znalazł w nim schowany przez kogoś tajemniczy kluczyk z grawerem labiryntu. W tym samym momencie w jego głowie pojawiła się tajemnicza melodia niemożliwa zarówno do zanucenia, jak i do zapomnienia. Chłopiec nie wie, co sądzić o tych wydarzeniach, a jednocześnie czuje, że obsługa najbliższego antykwariatu mogłaby mu pomóc wyjaśnić przynajmniej jedną z doskwierających mu zagadek.

Jak losy tych bohaterów, rozdzielonych aż 100 latami są ze sobą połączone? Jaką rolę odgrywają w tej opowieści Ludwika oraz Zegarmistrz Zegarmistrzów? Musicie przekonać się już sami.

W książce tej otrzymujemy przede wszystkim bardzo ładnie zarysowane postacie dziecięce Filipa, Jeremiego i Ludwiczki. Mimo iż nie jest to długa powieść, każda z postaci ma konkretnie oddany charakter oraz motywacje swoich zachowań. Filip jest sfrustrowanym i raczej znudzonym chłopcem, którego nikt nie traktuje poważnie, czy to ze względu na wiek (10 lat), czy też na lekką nadwagę. Jeremi jest pracowity, odpowiedzialny oraz opiekuńczy w stosunku do młodszej i chorej siostry, która z kolei jest spokojną i zamyśloną dziewczynką. Nie będę kryć, że czytając, złapał mnie sentyment za czasami bez komputerów oraz internetu i mocno wczułam się w sytuację rodzinną rodzeństwa sprzed stu lat. Samotna, pracująca całymi dniami matka, schorowana delikatna dziewczynka i przejmujący się nią brat chwycili mnie za serce. Rodzina Filipa nie zmagała się z takimi problemami, więc oni byli dla mnie jakby dość drugoplanowi.

Lubię zapoznawać się z literaturą dla młodszego odbiorcy, szczególnie, gdy reprezentuje ona sobą coś więcej i niesie za sobą jakiś głębszy przekaz. W przypadku Kwadransu mamy do czynienia z kilkoma bardzo zgrabnie wplecionymi w treść wartościami. Przede wszystkim wspaniale pokazana została zdrowa i ciepła relacja między Ludwiką i Jeremim. Przejęty losem siostry chłopiec nie boi się przekraczać granic tego, co wolno, i z odwagą stara pomóc na tyle, ile potrafi. Kolejnym ciekawym zawartym w tej historii tematem jest przemijanie. Każdego z nas czeka śmierć w taki czy inny sposób, a ta książka delikatnie wprowadza dzieci w to zagadnienie. Ogólnie czas jako motyw przewodni w tej powieści został świetnie przedstawiony, gdyż poprzez zgrabnie i niezwykle literacko opisaną historię czytelnik uświadamia sobie, jak cenny on jest i ile może się wydarzyć nawet podczas zwykłego kwadransa.

Moje pierwsze spotkanie z Emilią Kiereś uznaję za bardzo udane. Mimo iż jako grupę docelową wskazałabym osoby w wieku 9-13 lat, to sama z chęcią poznam również inne jej książki, by móc polecać je najmłodszym ze swojego otoczenia. Jestem także zaintrygowana faktem, iż autorka ta otrzymała kilka wyróżnień za popełnione dzieła. Od siebie polecam jako inteligentną, bardzo ładną językowo (styl pisarki jest po prostu piękny) i wartościową lekturę. Osobiście chciałabym, by moja córka wychowywała się właśnie na takich książkach.

  • Autor: Emilia Kiereś
  • Tytuł: Kwadrans
  • ISBN: 978-83-64379-03-1
  • Wydanie: I
  • Wydawnictwo: Akapit Press
  • Oprawa: twarda
  • Ilość stron: 234
  • Data wydania: 2019