“Królowa ognia” jest finałowym tomem trylogii „Kruczy Cień”, która rozpoczęła się powieścią „Pieśń krwi”, opowiadającą o Vaelinie Al Sornie, młodym człowieku szkolącym się jako wojownik Zakonu, strzegącego Wiary i Królestwa. Druga część historii, „Lord Wieży”, trafiła do księgarni prawie cztery lata temu. Teraz czas najwyższy na odkrycie, co dalej czeka na bohaterów i jak poradzą sobie w konflikcie z tajemniczym Sojusznikiem.

Recenzowana powieść przenosi czytelnika do momentu, w którym zostawił nas poprzedni tom. Zjednoczone Królestwo zostało zaatakowane przez Imperium Volarii – groźnego przeciwnika zza oceanu, pokładającego wielką wiarę w potęgę niewolnictwa i nieznającego litości dla przeciwników. Po sukcesie w starciu pod Allatorem dowódcy królestwa zamierzają odbić z rąk wroga stolicę i przegonić nieprzyjaciół wszelkimi dostępnymi środkami.

Trylogia osadzona jest w quasi-średniowiecznych realiach klasycznego fantasy, gdzie mamy królów, wojowników, a miecz to najlepszy przyjaciel człowieka. W pierwszym tomie, „Pieśni krwi”, autor skupiał się na przedstawieniu nauki głównego bohatera w Szóstym Zakonie. Vaelin jednak zaszedł daleko, więc w „Królowej ognia” śledzimy już wojnę między Zjednoczonym Królestwem a Volarią wspomaganą i kierowaną przez tajemniczego Sojusznika. Nazwa dość zwodnicza, gdyż sprawa on wrażenie osobnika wprost z trzewi Ciemności. Opowieść skupia się przede wszystkim na konflikcie zbrojnym. Z tego powodu możemy obserwować wiele przygotowań do walki oraz samych starć. W zasadzie cała powieść to rozpisany na niemal tysiąc stron zbiór potyczek i przygotowań doń. Z pewnością znajdzie się niejeden wielbiciel takiego militarnego podejścia.

Niestety mam dość kiepską pamięć, przez co w przypadku dłuższych przerw między książkami miewam problemy z odnalezieniem się w opowieści. Z tego też powodu bardzo sobie cenię, gdy autorzy pamiętają o takich zapominalskich jak ja i zwyczajnie powtarzają pewne informacje, by odświeżyć czytelnikom pamięć. Cztery lata, które minęły od premiery „Lorda Wieży”, to dużo i bez moich pamięciowych niedoskonałości, a niestety Anthony Ryan niczego nie ułatwia.

W tej serii napotykamy wręcz zatrzęsienie bohaterów, kilka przeplatających się linii narracyjnych, a same powieści do cienkich nie należą. Na końcu książki znajduje się co prawda spis postaci wraz z krótkimi opisami, które niekiedy mogą być pomocne, ale są też na tyle skąpe i nieuszeregowane alfabetycznie, że w większości przypadków niestety się nie sprawdzają. Powiedzieć zatem, że miałam pewne problemy z odnalezieniem się w akcji, to jak nie powiedzieć nic. Nawet jeśli Waszej pamięci nie można wiele zarzucić, to i tak zalecałabym ponowną lekturę „Lorda Wieży” przed sięgnięciem po finałowy tom.

Cały czas wspominam, jak w „Pieśni krwi” byłam pod wrażeniem kreacji bohaterów. Wyraziste charaktery sprawiały, że z wielką przyjemnością kroczyło się z nimi przez fabułę. Tutaj natomiast… autor miał najwyraźniej inne priorytety. O ile w pierwszej części znajdowała się ograniczona ilość postaci, w dodatku ciekawie zarysowanych, z których każdy miał czas, by się zaprezentować, o tyle w „Królowej ognia” bohaterów jest ogrom i zlewają się w niemrawą masę. To też sprawia, że nie byłam w stanie wczuć się w dramat i zmagania postaci, bo po prostu nie obchodziły mnie ich losy.

W trylogii „Kruczy Cień” autor wykreował bardzo obszerną fabułę, prowadzoną w kilku nurtach skupionych wokół różnych bohaterów, z których każdy przedstawia swój punkt widzenia na konflikt z Volarianami. Jednocześnie jednak tak dużo nitek do splecenia i brak szybkiej, zwrotnej akcji powodują, że książka zdaje się przegadana i przydługa. Nie mogę zaprzeczyć, mnie znużyła. Z pewną pomocą przychodzi tu poniekąd podział na licznych narratorów i krótkie rozdziały, dzięki którym ze względu na przenosiny do innego miejsca, historia sprawia wrażenie nieco bardziej dynamicznej. Niestety nie wystarczyło to, by przykuć moją uwagę.

Anthony Ryan zrobił na mnie wielkie wrażenie w pierwszym tomie, „Lord Wieży” również dostarczył sporo rozrywki. „Królowa ognia” niestety już rozczarowała. Autor zamiast postawić na mniejszą ilość, ale dobrze zarysowanych i wyrazistych postaci, postawił na chmarę, w której nietrudno się pogubić. Przy lekturze towarzyszyła mi spora dawka znużenia, a nawet zdarzyło mi się zasnąć. W związku z tym nie mogę z czystym sercem polecić tej powieści. Jeśli lubicie obszerne konflikty zbrojne, być może chociaż to wynagrodzi Wam pozostałe wady.

Książki z trylogii Kruczy Cień:
  1. Pieśń krwi
  2. Lord Wieży
  3. Królowa ognia

Tytuł: Królowa Ognia
Tytuł oryginału: Queen of Fire
Autor: Anthony Ryan
Seria: Trylogia Kruczy Cień, tom 3
Format: 143×205
Objętość: 960 stron
Oprawa: miękka
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
ISBN: 978-83-65830-07-4
Cena: 54,90 zł
Premiera: 24.06.2020
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Anthony Ryan - Kruczy cień - Pieśń krwi Lord Wieży Królowa ognia
 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie