„Tajemna wspólnota” – Philip Pullman – recenzja

„Tajemna wspólnota”

„Tajemna wspólnota” to drugi tom trylogii „Księga Prochu”, której akcja dzieje się w świecie znanym Czytelnikom z „Mrocznych materii”. Powieść autorstwa Philipa Pullmana ukazała się nakładem wydawnictwa MAG.

„La Belle Sauvage” pozwoliła nam cofnąć się czasie do wydarzeń sprzed tych znanych z „Zorzy polarnej”. Natomiast „Tajemna wspólnota” zabiera odbiorców w przyszłość – Lyra jest już dorosłą młoda kobietą, a wbrew temu, czego można by spodziewać się po zakończeniu „Bursztynowej lunety”, Magisterium nie straciło swej władzy. Wręcz przeciwnie, coraz bardziej rozszerza swe wpływy i ingerencję w życie zwykłych ludzi. Najnowsza wydana w Polsce powieść Philipa Pullmana opiera się na dwóch głównych wątkach, które, mimo pozornego braku związku, splatają się ze sobą, czyniąc fabułę wielopoziomową strukturą.

Pierwszym z nich jest pogarszająca się w ostatnich miesiącach relacja Lyry z jej dajmonem Pantalaimonem, skutkująca niemal wzajemna nienawiścią. Aż w końcu pewnego dnia zwierzęcy towarzysz kobiety znika, a ta rusza na pełne niebezpieczeństw poszukiwania przez całą Europę i dalej na wschód. Czepiając się pogłosek, Lyra próbuje odnaleźć tajemnicze miasto, w którym rzekomo żyją samotne dajmony.

Zaś drugi wątek dotyczy hodowanych w odległym i praktycznie niedostępnym miejscu wyjątkowych róż i wytwarzanego z nich olejku. Coraz więcej osób, w tym szczególnie Magisterium, chce posiąść go na wyłączność lub… zniszczyć wszelki ślad po substancji. Jak można się spodziewać w takim wypadku, cena i liczba ofiar nie ma znaczenia. Zbadaniem sprawy musi zająć się trzydziestoletni już Malcolm Polstead.

Jak wspomniałam już wyżej, poznani wcześniej bohaterowie dorośli, a co za tym idzie, zaszły w nich dostrzegalne zmiany. Lyra z pewnej siebie dziewczynki o wręcz wybujałej wyobraźni stała się wątpiącą w część ze swych dotychczasowych przekonań młodą kobietą, której coraz trudniej jest, nawet w sytuacjach zagrażających jej bezpieczeństwu, wymyślić wiarygodną wymówkę lub kamuflaż. Metamorfoza ta stała się poniekąd przyczyną jej konfliktu z Pantalaimonem. Malcolm natomiast zmężniał i stał się bardziej odporny na ewentualne wyrzuty sumienia, które dręczyły go, kiedy był dzieckiem. Wciąż nie boi się podjąć ryzyka i walki w słusznej sprawie, pozostając przy tym lojalnym przyjaciołom i wyznawanym przez siebie wartościom.

Przyznam, że w tej części „Księgi Prochu” podobał mi się element podróżniczy. Dzięki temu, iż Lyra, Pantalaimon i doktor Polstead wyruszają każde w swoją podróż możemy zobaczyć, jak wygląda wykreowany przez Pullmana świat w innych miejscach niż Oksford lub Londyn. Pod względem geograficznym nie ma tu istotnych różnic w stosunku do naszej rzeczywistości, zatem Genewa, Wittenberg czy Praga to tylko niektóre miasta na mapie wędrówki wspomnianych bohaterów. A w każdym z odwiedzonych miejsc Czekają na nich mniej bądź bardziej niebezpieczne sytuacje. Przez karty powieści przewijają się również  ludzie, z których część okaże się sprzymierzeńcami, inni zostaną zatwardziałymi wrogami, zaś kolejni staną gdzieś po środku w zależności od rozwoju wydarzeń.

Autor „Tajemnej wspólnoty” pokusił się również w swojej powieści (oryginalnie wydanej w 2019 roku) o nawiązanie do wydarzeń, jakie znamy z naszego świata, a chodzi tu mianowicie o sytuację uchodźców. Również w uniwersum Pullmana ludzie dotychczas zamieszkujący bliskowschodnie krainy zmuszeni są uciekać do Europy, by uchronić się przed prześladowaniami. Łodzie pełne niemających gdzie się podziać ludzi pojawiają się często na drodze głównej bohaterki tego tomu.

W „Księdze Prochu” Philip Pullman kontynuuje rozpoczętą w „Mrocznych materiach” mniej lub bardziej zawoalowaną krytykę chrześcijaństwa. O ile sam ten element nie przeszkadza mi zbytnio, gdyż mam świadomość, iż każda religia ma swoje wady, to w „Tajemnej wspólnocie” najmocniej ze wszystkich dotychczasowych powieści odczułam, jak ten temat momentami spowalnia akcję. Ideologiczne wywody, których, zwłaszcza w odniesieniu do pewnych bohaterów, jest całkiem sporo, są chwilami męczące, niewnoszące (przynajmniej na razie) zbyt wiele do fabuły oraz mogą być nie do końca zrozumiałe dla osób, które nie wiedzą zbyt wiele na temat tego wyznania.

Pullman w tej części swojego najnowszego cyklu nawiązuje także do jednego z, niestety, nie wydanych w Polsce opowiadań, mianowicie „Lyra’s Oxford”. Choć jego znajomość nie jest niezbędna do lektury „Tajemnej wspólnoty”, to osobiście zachęcam do jego przeczytania. W nim właśnie 15-letnia Lyra zawiera pewne przyjaźnie, będące w tym tomie „Księgi Prochu” bardzo przydatnymi i użytecznymi.

Mimo drobnych mankamentów, „Tajemna wspólnota” stanowi przyjemne rozwinięcie świata, w którym ludzie rodzą się z dajmonami. Poznajemy nowe postacie, miejsca i szczegóły, a kończący powieść cliffhanger zachęca, by sięgnąć po kolejną część i poznać zakończenie historii. Mam nadzieję, że Philip Pullman wkrótce skończy prace nad finałową odsłoną „Księgi Prochu” i już całkiem niedługo będziemy mogli cieszyć się jej lekturą.

Autor: Philip Pullman
Seria: Księga Prochu
Tom: 2
Tytuł oryginału: Secret Commonwealth
Oprawa: twarda
Data wydania: 2020.09.30
ISBN: 978-83-66409-27-9
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: 624
Tłumaczenie: Anna Włodarkiewicz

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf