Tragiczne wydarzenia z tomu trzeciego, a także dalsza część przepowiedni kierują pogrążonych w żałobie i poobijanych od starć Apollo i Meg do rzymskiego obozu herosów. Pomimo iż nawet trasa obfituje w kolejne przygody, Lester musi się sprężyć, gdyż Triumwirat nie próżnuje i aktualnie przygotowuje się do jeszcze większego uderzenia. Misja uwolnienia wszystkich pięciu wyroczni nadal trwa!
Apollo zawsze uważał się za bóstwo uwielbiane i podziwiane przez wszystkich. Bo jak tu nie kochać kogoś tak pięknego i zdolnego? Im dłużej przebywa jednak na Ziemi, tym bardziej dociera do niego, iż wiele z jego decyzji i zachowań było co najmniej wątpliwej jakości. Jakby tego było mało, samo już bycie strąconym z niebios bogiem, który utknął w ciele śmiertelnego nastolatka cierpiącego z powodu nadwagi i trądziku, nie jest łatwe do zniesienia. Gdy dodamy do tego jeszcze kilka gorzkich prawd o tym, co znaczy być człowiekiem i mieć sumienie – można się dosłownie załamać!

Rozpocząć muszę od przyznania się – koniec trzeciego tomu pozostawił mnie z wieloma buzującymi emocjami, dlatego od razu sięgnęłam po następną część. Nie spodziewałam się jednak, że kolejne losy eks-bóstwa i jego właścicielki wrzucą mnie na jeszcze szybszy i większy rollercoaster!

Rozpocznijmy od tego, że mimo iż jest to już tom czwarty, to nadal historia potrafi nas zaskoczyć. Znaczna część poświęcona została oczywiście misji ratunkowej, sporo jednak dowiadujemy się też o przygotowaniach do walki w Obozie. Ponadto znalazło się również miejsce dla kilku mniejszych wątków takich jak Reyna i jej relacja z mężczyznami, czy fascynacja Meg jednorożcami. Jako fanka wcześniejszych serii tego pisarza jestem też zachwycona, że mogłam ponownie zobaczyć Franka (ten chłopak jest tak uroczy!) i Hazel. Także sam powrót do Obozu Jupiter i poznanie w nim nowej heroski o imieniu Lavinia, czy wysłuchanie kilku złośliwości Terminusa wypowiedzianych do Apollo – niezwykle przypadły mi do gustu.

To, co mnie jednak najbardziej zaskoczyło, to poziom mroku w tej historii. Odnoszę wrażenie, że z serii Riordana jest to ta z najcięższą atmosferą. Często rozważa się tutaj tematy moralne i związane z sumieniem oraz konsekwencjami podejmowanych decyzji, co jest połączone z przemianą duchową Apollo. Od czasu Ukrytej wyroczni błędy i niepowodzenia Apollo albo się mnożyły, albo wychodziły na jaw i dawały mu w kość. W Grobowcu tyrana ten złoty, zaabsorbowany sobą bóg słońca w końcu zaczyna rozumieć prawdziwe trudy i radości rodzaju ludzkiego. Widok ten, mimo iż z jednej strony boli, z drugiej napawa optymizmem, iż jeśli odzyska swój status na Olimpie, nie zapomni o tym, co przeżył. Oczywiście nadal jest w tej książce wiele humoru sytuacyjnego, a także jeszcze więcej słownego (szczególnie w scenach, gdy Apollo się nad sobą użala lub gdy Meg sprowadza go na ziemię), więc całość oceniam jako dobrze wyważoną.

Próby Apollo czyta się niestety tak dobrze, że człowiek przerzuci kilka stron, a tu już wieczór i koniec książki. Strasznie mi źle z myślą, iż przedostatni tom tej serii już za mną. Z jednej strony nie mogę się doczekać rozwiązania całej akcji, z drugiej już szykuję się na kaca po zakończeniu. Z czystym sumieniem polecam jednak tę książkę tak samo jak i wcześniejsze Ricka Riordana. Tylko pamiętajcie, żeby od razu kupować je całymi cyklami!

Autor: Rick Riordan
Cykl: Apollo i boskie próby
Data wydania: 20.06.2018
Ilość stron: 440
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-65534-79-8
Wydawnictwo: Galeria Książki