Czytelnicze podsumowanie 2020 według WereWolf

Siedemdziesiąt jeden książek, dwadzieścia siedem tysięcy stron…

Siedemdziesiąt jeden książek, dwadzieścia siedem tysięcy stron – to mój książkowy bilans tego, jakże dziwnego, 2020 roku. Większość z tych pozycji zalicza się do szeroko rozumianej fantastyki, ale znajdzie się też trochę kryminałów, kilka obyczajówek czy komiksów. Recenzje dwudziestu powieści przeczytanych przeze mnie w mijającym roku znajdziecie na naszym Portalu. Czy lektur mogło być więcej? Pewnie tak. Czy jestem zadowolona z tej liczby? Oczywiście, zawsze to więcej niż zero, a dodatkowo o jedenaście pozycji więcej niż w 2019.

Jednak nieważne, ile książek przeczytamy, ważne, by były one w naszym odczuciu ciekawe i wciągające. Nie ma nic gorszego, niż powieść, którą bardzo chcieliśmy przeczytać, a okazała się totalnym rozczarowaniem, prawda? Muszę przyznać, że po raz kolejny miałam szczęście – nie zdarzyło mi się trafić na pozycję będącą kompletną klapą. Przytrafiły się, co prawda takie, które były czymś innym, niż się spodziewałam, ale stanowiły raczej pozytywne zaskoczenia. Przejdźmy więc do najlepszych w mojej opinii.

And the winner is…!

W kategorii fantastyki niekwestionowaną zwyciężczynią zostaje „Cud, miód, Malina” od Anety Jadowskiej i wydawnictwa SQN. Przygody mieszkańców Zielonego Jaru, a zwłaszcza postać Narcyzy Koźlak, są tym, czego było mi trzeba w tym nieciekawym czasie. Zabawna, wciągająca i z przesłaniem jest niczym plaster na obolałą duszę i podwójna porcja ulubionych słodyczy (bez groźby tycia!).

Drugie miejsce to „Magia łączy” Ilony Andrews i powrót do post-przesunieciowej Atlanty. Cykl o Kate Daniels jest tym, po co sięgam w ciemno i jedyne, czego mi żal, to fakt, iż do końca tej historii pozostał już tylko tom. Gdyby Fabryka Słów zdecydowała się wydać inne książki osadzone w tym uniwersum, dzień ogłoszenia tej decyzji byłby jednym z szczęśliwszych.

Numer trzy tego czytelniczego roku to Philip Pullman i „La Belle Sauvage” od wydawnictwa MAG. Kolejna wizyta w świecie ludzi, dajmonów i złowieszczego Magisterium. Skok w przeszłość, dzięki któremu dowiadujemy się, w jaki sposób znana z „Mrocznych materii” Lyra trafiła pod opiekę Kolegium Jordana. Przyznaję, że polubiłam te powieści, mimo że pierwotnie kierowane były do młodzieży.

Oczywiście nie oznacza to, iż pozostałe książki ze wspomnianego gatunku były złe. Po prostu stoją zaraz za podium, ex aequo na miejscu czwartym. I piszę to z naprawdę czystym sumieniem.

Czytelnicze podsumowanie 2020 według WereWolf
Gavranowy stosik recenzencki

Moje tegoroczne lektury to jednak nie tylko fantastyka. Jeśli szukacie dobrego kryminału, sięgnijcie po „Jaskółki z Czarnobyla” Morgana Audica. To moje tegoroczne pozytywne zaskoczenie, gdyż obawiałam się, że powieść będzie mocno przereklamowana – te wszystkie wychwalające recenzje z YouTube’a częściej mnie zniechęcają niż zachęcają do sięgnięcia po daną pozycję. I choć pewnie na moją ocenę częściowo wpływa gra emocjami – opowieści o katastrofie elektrowni atomowej z 1986 roku towarzyszyły mi od dzieciństwa – książka francuskiego autora jest naprawdę sprawnie skreśloną historią, nieprzewidywalną i pełną zaskoczeń, którą warto przeczytać.

Jeśli zaś szukacie czegoś lżejszego, lecz ciągle w klimacie śledczym, to każdemu mogę polecić serię „Kryminałów pod psem” autorstwa Marty Matyszczak. Zwłaszcza jeśli lubicie zwierzaki, bo kundelek Guciu ma w nich dużo do powiedzenia i nie daje sobie w miskę dmuchać! W tej kategorii warta uwagi jest również twórczość Olgi Rudnickiej, Aleksandry Rumin czy Joanny Jodełki.

Jeżeli lubicie antologie, to oprócz wspomnianej już „Cud, miód, Malina” warto zwrócić uwagę na tegoroczny „Awers”, zbiór dwunastu opowiadań kryminalnych znanych i lubianych polskich autorek i autorów. Natomiast „Harde Baśnie” zabiorą Was, jak mówi tytuł, w świat baśni, ale nie takich, jakie znacie z dzieciństwa. Tylko nie czytajcie przed snem, chyba że lubicie nieprzespane noce pełne strachu. Również fani Andrzeja Pilipiuka znajdą coś dla siebie, gdyż w 2020 roku ukazały się dwa ciekawe zbiory opowiadań autora – „Przyjaciel człowieka” oraz „Upiór w ruderze”.

Czytelnicze podsumowanie 2020 według WereWolf
Coś innego niż fantastyka

Po powieści obyczajowe sięgam naprawdę rzadko i kiedy już nie mam innego, ciekawszego pomysłu na lekturę. Nie wiem, czy wiele tracę, ale na pewno by tak było, gdybym nie przeczytała „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” spod pióra Taylor Jenkins Reid. Przyznaję, że wzięłam ją do ręki nastawiona na raczej nudne czytadło, o którym szybko zapomnę. I cóż, nie mogłam się bardziej pomylić. Choć przeczytałam tę powieść w marcu, do dziś siedzi mi w głowie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Słodko-gorzka, ale też pełna ciepła i zaskoczeń opowieść o miłości, trudnych wyborach i świecie, w którym obyczaje i strach przed oceną są ważniejsze niż szczęście.

Mogłabym tu wymienić praktycznie wszystkie przeczytane w 2020 roku książki, bo 99,99% z nich zasługuje na uwagę, tylko komu chciałoby się czytać tak długi tekst. Mam nadzieję, że Wasze minione czytelnicze 365 dni było równie udane jak moje, a kolejne będzie jeszcze lepsze. A zwłaszcza spokojniejsze i pełne zdrowia, czego Wam i sobie życzę.

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf