Na „Winter” przyszło nam chwilę poczekać, ale „Saga Księżycowa” wreszcie doczekała się finałowego tomu. Wydawnictwo Papierowy Księżyc uratowało ten cykl przed niedokończeniem i wznowiło go w nowej szacie graficznej z pięknymi grafikami z oryginalnego wydania. Tak długie oczekiwanie sprawiło, że czwarta część historii o kosmicznej intrydze w cybernetycznej rzeczywistości od Marissy Meyer miała wysoko postawioną poprzeczkę.

Cały ten cykl opiera się na odniesieniach do znanych baśni. W pierwszym tomie, „Cinder”, poznaliśmy nietypową, wzbogaconą technologicznie wersję Kopciuszka, który jest cyborgiem i zamiast pantofelka gubi swoją mechaniczną stopę. Wraz z rozwojem historii dołączyli do niej: Scarlet jako Czerwony Kapturek, zaprogramowany na przemoc, zmutowany żołnierz Wilk, a także Cress stanowiąca alternatywne wydanie Roszpunki, uwięzionej w odizolowanym statku na orbicie Ziemi. W finałowej części tę plejadę wzbogaca odświeżona wersja Śnieżki, czyli Winter, zamieszkała na Księżycu – dziewczyna z pociągiem do jabłkowych cukierków i o powalającej urodzie, wywołującej u jej macochy czystą zawiść, a przede wszystkim nastolatka prawdziwie szalona. W jej oczach mury krwawią, a ciało pokrywa się lodem, czego nikt poza nią nie widzi. Taka jest cena odrzucenia umiejętności manipulowania ludźmi i tkania iluzji – jej własny umysł zaczyna wariować. W swym szaleństwie bohaterka ma jednak jednego przyjaciela, Jacina, którego mogliśmy spotkać w poprzednim tomie. Sojusznik niewątpliwie jej się przyda na tak nieprzystępnym dworze jak Artemisja i otoczenie Levany, która szafuje wyrokami śmierci, a teraz dodatkowo otwarcie wypowiedziała wojnę Ziemi.

W „Winter” trafiamy do tego samego momentu, w którym opuściliśmy „Cress”. Cesarz Kaito został porwany przez – jak to powszechnie się uważa – przestępców z Linh Cinder na czele. Scarlet, uwięziona na Księżycu, wciąż boi się o swoje życie, stanowiąc zwierzątko w klatce ku uciesze arystokratów na dworze Artemisji. Czytamy o kolejnych krokach podejmowanych przez bohaterów, by obalić i pokonać niecną królową Levanę, która posunie się do wszelkich manipulacji, gróźb i kar, by tylko osiągnąć swój cel. Jej armia zmutowanych żołnierzy tylko czeka na rozkazy, a mniejsze czy większe potyczki zbierają krwawe żniwo po obu stronach konfliktu. Przed bohaterami liczne wyzwania, które możemy śledzić na ponad ośmiuset stronach opowieści uplecionej z baśniowych inspiracji, a jednocześnie ubranych w otoczkę science fiction.

„Saga Księżycowa” to cykl ciekawie łączący klasyczne historie ze światem podróży kosmicznych, androidów, cyborgów, a także nadprzyrodzonych mocy mieszkańców Księżyca. Poprzednie tomy wyjątkowo przypadły mi do gustu swoją pomysłowością oraz lekkością przekazu. Nie jest to przeładowana technicznym żargonem opowieść o degradującym rozwoju technologii, ale przygodowa historia, która ma przede wszystkim dostarczyć rozrywki i trochę rozśmieszyć Czytelnika za sprawą wygadanego kapitana Thorna czy barwnej androidki Iko. Dotychczas sprawdzała się w tym względzie bardzo dobrze, niestety w mojej opinii o „Winter” pobrzmiewa nuta rozczarowania.

Fabuła toczy się tu generalnie w tempie raczej umiarkowanym, przerywanym szybszymi elementami akcji, gdy bohaterowie natrafiają na kolejne przeszkody wymuszające na nich błyskawiczne działanie. Jest w tym jednak pewien chaos. Ogólnie bowiem Cinder i jej przyjaciele nie mają konkretnego planu i działają po omacku, nieustannie pakując się w niewolę, krzyżowy ogień czy nóż na gardle.

Znajdziemy tu masę uproszeń, ułatwiających bohaterom dalsze ruchy, czy wręcz ratujących im życie. Pomocna jest też dla nich wielka nieudolność strażników i ogólnie organów obronnych Artemisji (myślałby kto, że nie tak łatwo przekradać się po dworze królewskim czy uciekać żołnierzom). Protagoniści tak wiele razy cudem unikali śmierci, że aż dziw bierze, że dotarli do połowy powieści. Z drugiej też strony co najmniej parokrotnie mogli osiągnąć swój cel, gdyby tylko przed oddaniem strzału nie zwracali na siebie uwagi wołaniem do potencjalnej ofiary lub zainwestowali w dobrego snajpera. Ponadto ich wiara w to, że mogą przeprowadzić przewrót bez rozlewu krwi i niepotrzebnej śmierci była wręcz komiczna (tak, zweryfikowanie tego stwierdzenia było dla nich szokiem). Zresztą wyidealizowany obraz rewolucji, którą można wzbudzić bez przygotowań, pozostawia sporo do życzenia. Bohaterowie zdecydowanie lepiej sobie radzą w małych atakach, sabotażach czy kradzieży, ale jednak wywoływanie powstania wymaga trochę innego podejścia. Z drugiej jednak strony jest to powieść młodzieżowa, więc może nie ma co strzępić języka na takie narzekanie. Przede wszystkim miało się sporo dziać i ten warunek został spełniony.

Mimo wad „Winter” to całkiem przyjemna powieść, przy której można miło spędzić czas, a przede wszystkim zapoznać się z finałem tej niejako baśniowej historii. Lepiej nie zagłębiać się zbyt mocno w łatwość, z jaką protagoniści przekradają się (wielokrotnie) przez, wydawałoby się, ściśle strzeżone punkty czy ich naiwność w realizacji celu bez dobrego planu. Mimo wszystko książka obfituje w wydarzenia – bohaterowie co i rusz się rozdzielają, więc nieustannie mamy okazję śledzić różne punkty historii.

Największa zaleta „Sagi Księżycowej” to idea wykorzystania motywów baśniowych i ubranie ich w futurystyczną, nieco dystopijną maskę wzbogaconą o interesujące pomysły. „Winter” może nie jest idealnym zwieńczeniem tej serii, lecz jeśli dotarliście do tego tomu, to raczej nie zniechęcą Was uproszczenia zastosowane tu przez autorkę. Nie żałuję czasu spędzonego przy tym cyklu i polecam go jako lekką, przyjemną, wciągającą opowieść młodzieżową, w której znajdziemy sporo akcji, trochę wątków romantycznych, a przede wszystkim pomysłowe odświeżenie znanych baśni.

Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem „Winter”, a także recenzjami poprzednich tomów serii.

  • Tytuł: Winter
  • Seria: Saga księżycowa
  • Tom: 4
  • Autor: Marissa Meyer
  • Liczba stron: 860
  • Premiera: 25 listopada 2020 r.
  • Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Winter Marissa Meyer saga ksiezycowa
 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie