„Cyberpunk 2077” jest grą, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Słyszeli o niej zagorzali gracze oraz wszyscy interesujący się choćby w części popkulturą czy też zupełni laicy lub giełdowi spekulanci. Zapowiedzi tego tytułu na długo przed premierą wywołały niezłe zamieszanie na naszym książkowym rynku. Jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się rozmaite książki, pragnące skorzystać na rosnącej popularności cyberpunku. A wśród wszystkich powieści oraz antologii moją uwagę przykuła jedna konkretna publikacja – wydany nakładem wydawnictwa Uroboros zbiór opowiadań „Cyberpunk Girls”.

Zgromadzone na kartach książki teksty więcej dzieli, niż łączy. Wszystkie wyszły spod piór kobiet, ale poza tym różnią się od siebie, jak dzień i noc. Raptem siedem historii, a każda z nich jest kompletnie inna. Dodatkowo sporo autorek podeszło do tematyki w wyjątkowo luźny sposób. Często taki, który na pierwszy rzut oka w ogóle nie kojarzy się z klasycznymi wyobrażeniami cyberpunku.

Zacznę od jednego z moich ulubionych opowiadań, prezentującego mocno sztandarową wizję tego gatunku (pokazywanie negatywnych aspektów funkcjonowania ludzi w otoczeniu zaawansowanej technologii). Takie na pewno jest „Heartbyte” Martyny Raduchowskiej. W przesyconym wszczepami, wymiennymi organami oraz innymi bajerami świecie żyje Keira. Kiedyś niezależna i doskonale prosperująca bizneswoman, a dzisiaj egzystujący na marginesie społeczeństwa wyrzutek walczący o przetrwanie każdego kolejnego dnia.

Martyna Raduchowska na potrzeby tej antologii przygotowała jeszcze jedno opowiadanie. „Mindblow” to krótki, ale bardzo przyjemny oraz ciekawy twór pokazujący, jak zysk wielkich firm, koncernów czy realizacja celów przez instytucje rządowe staje się ważniejsza niż dobro pojedynczego człowieka, zwłaszcza  bezbronnego, który z różnych powodów nie jest w stanie zadbać o siebie.

Choć jestem wielkim fanem twórczości Martyny Raduchowskiej, to muszę przyznać, że najlepsze wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Agaty Suchockiej. „Nitro” zauroczyło mnie od pierwszego zdania kreacją mrocznego lochu i jego nietuzinkowego właściciela, którego z całą pewnością nie można uznać za sympatycznego ani przyjaznego. W tej historii o dążeniu do realizacji marzeń poznajemy wychowaną na ulicy członkinię motocyklowego ganku Chimer Rubble. Dziewczynę zdolną do podpisania nawet paktu z diabłem, byle tylko wygrać legendarny wyścig.

Chciałbym powiedzieć, że polubiłem „Dziewczynę, której nie było” Magdaleny Kucenty, gdyż jej pomysł na opowiadanie jest naprawdę fajny, ciekawy i zaskakujący. Ale cała otoczka historii dorastającej w Szrudzie  – getcie na samym dole drabiny społecznej – nastolatki imieniem Tyana, pracującej jako kurier dla półświatka, odpychała mnie. Wszystkie te nietypowe określenia, po trochu język oraz ogólna estetyka prezentowanego świata nie trafiły w mój gust.

Warto zwrócić uwagę na „Spandau” Jagny Rolskiej, ponieważ pisarka w tym tekście udowadnia, że już teraz żyjemy w cyberpunkowym świecie. Może jeszcze nie takim, jaki znacie z książek, filmów czy gier, ale już niewiele nam brakuje. Dzisiaj z pomocą Internetu potrafimy pracować, załatwiać sprawy urzędowe, to w nim szukamy rozrywki, przyjaźni, a nawet miłości. Tak też wygląda rzeczywistość Johanna Malufa, człowieka wykonującego różne śledztwa dla lokalnej, bandyckiej szychy.

Na pierwszy rzut oka „Dotknąć ciemności” Krystyny Chodorowskiej i Gabrieli Paniki kompletnie nie pasuje do zbioru, ponieważ bardziej przypomina science-fiction o inwazji obcych na Ziemię niż klasyczny cyberpunk. Ale poza tym dość istotnym szczegółem wypada zaskakująco typowo. A w tym wielowątkowym i rozbudowanym tekście prezentowanym z perspektywy Rity McGee, poznajemy historię dochodzenia próbującego odkryć, kto stoi za porwaniami dzieci.

Równie nietuzinkowe co „Dotknąć ciemności” jest „Amber” Jagny Rolskiej, gdyż pisarka prezentuje tutaj zderzenie dwóch kompletnie różnych światów. Jeden zamieszkują mieszkańcy wysp powstałych po zatopieniu przez tsunami Europy. Nie mają oni technologii ani żadnych dobrodziejstw współczesnego świata. Żyją jak bohater filmu „Cast Away”. Drugi to pełen przepychu oraz wszelkiego rodzaju poprawiających czy też ułatwiających egzystencję wynalazków. Fabułę poznajemy z perspektywy dwóch pań, tytułowej Amber oraz Agaty.

Niestety „Cyberpunk Girls” posiada typową bolączkę wszystkich antologii – nie jest równa. Nie mówię tylko o estetycznych względach, o czym piałem wcześniej, ale o samym poziomie historii, które jak w przypadku „Dotknąć ciemności” bądź „Amber” są zbyt pokręcone, dziwne i zawiłe językowo, przez co trudno je zrozumieć oraz polubić. Zamiast tego męczą, wywołują niechęć i ochotę przejścia do następnego tekstu. Na szczęście na karty tego zbioru trafiło również kilka naprawdę znakomitych, a może nawet genialnych opowiadań. Raduchowska, Suchocka i Rolska pokazały, że nie trzeba wymyślać nadmiernie pogmatwanych fabuł, aby zaintrygować Czytelnika. Często w zupełności wystarcza prosty i chwytliwy pomysł, który nie będzie rozpraszał oraz odwracał uwagi odbiorcy nadmiarem elementów od historii.

Ciężko mi tak jednoznacznie oceniać „Cyberpunk Girls”. Na pewno trzeba pochwalić panie za kreatywność oraz oryginalne pomysły. Autorki pokazały, że takie ciężkie science-fiction jak cyberpunk nie jest wyłącznie domeną facetów i kobiety równie dobrze się tutaj odnajdują. Gdybym tylko polubił wszystkie teksty, byłoby idealnie, a tak część z nich mi kompletnie nie podeszła. Ale wiecie co? To nieważne, dla samych tekstów Martyny Raduchowskiej, Agaty Suchockiej oraz „Spandau” Jagny Rolskiej warto sięgnąć po ten zbiór. Chętnie ponownie przeczytam te kilka opowiadań i gorąco Was zachęcam do ich lektury. Naprawdę warto. 

  • Autor: Martyna Raduchowska, Jagna Rolska, Agata Suchocka, Krystyna Chodorowska, Magdalena Kucenty, Gabriela Panika
  • Tytuł: Cyberpunk Girls
  • Wydawnictwo: Uroboros
  • ISBN: 9788328083356
  • Format: 135 x 202 mm
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Ilustracja okładka: Tomasz Majewski
  • Ilość stron: 448
  • Data wydania: 12 listopada 2020