Ten rok nie był normalny pod różnymi względami. Wielu osobom 2020 upłynął pod znakiem zamknięcia w czterech ścianach i ograniczenia mobilności. Ja sama przez minione dziesięć miesięcy musiałam pojechać do biura tylko kilkanaście razy, a także znacząco ograniczyłam wszelkie wyjścia ze znajomymi, przez co zawstydzającą wręcz ilość czasu spędziłam w łóżku czy fotelu. To sprawiło, że nagle zyskałam strasznie dużo czasu, z którym coś trzeba było zrobić. W ostatnich miesiącach ogromnie podgoniłam seriale, nadrabiając zaległości, których – jako osoba, która nie ma cierpliwości do oglądania – zebrałam sporo. Ważniejsze jednak, że przeskoczyłam swoje przewidywania co do ilości przeczytanych książek. Moje liczniki wskazują, że przeczytałam lub przesłuchałam w tym roku 109 książek. Niestety jednak w 2020 (jak przystało na tak parszywy okres) ilość nie szła u mnie w parze z jakością. Przejrzałam swoją listę tegorocznych tytułów i odkryłam, że zaskakująco niewiele z nich naprawdę mnie ujęło i w 100% porwało. Znalazło się na niej wiele dobrych książek, ale też rozczarowująco sporo przeciętnych. Na szczęście mimo wszystko jestem w stanie wytypować kilka tytułów, które chętnie polecę.

Z całą pewnością najjaśniejszym punktem mojego czytelniczego roku 2020 była ponowna lektura całej serii o Kate Daniels autorstwa Ilony Andrews, razem z premierowym wydaniem „Magia łączy”. Mimo że czytałam te powieści już niejednokrotnie, to i tym razem bawiłam się wręcz pierwszorzędnie. Jest to cykl z gatunku urban fantasy, w którym współistnieją elementy pozornie sprzeczne – magia i technika. Główna bohaterka jest najemniczką, a w każdym tomie zmaga się z innym problemem, dostarczającym czytelnikom wciągającej akcji. Do tego świetni, ciekawi, wyraziści bohaterowie, urozmaicający opowieść swoim sarkastycznym humorem oraz utarczkami słownymi (i w sumie rękoczynami również!), a także rewelacyjny świat przedstawiony, pełen wybornych pomysłów.

Seria o Kate Daniels Ilona Andrews

Na listę najlepszych tytułów roku załapała się również seria Małe Licho autorstwa Marty Kisiel. Co do zasady jest ona skierowana do młodszego czytelnika, ale może dostarczyć sporo rozrywki również nieco „przeterminowanej” młodzieży. Książki opowiadają o Bożydarze Antonim Jakiełłku oraz jego uczulonym na pierze aniele stróżu Lichu i nawiązują do znanej serii autorki zapoczątkowanej „Dożywociem”. Te ciepłe opowieści opatrzone morałem czyta się szybko i z wielką przyjemnością. Z całą pewnością rodzice maluchów powinni zwrócić uwagę na te historie, ponieważ dzięki nim nie tylko dzieciaki będą miały radochę, ale również sami opiekunowie. Małe Licho uczy oraz bawi.

Do wartych uwagi tytułów zaliczę również książkę wzbudzającą żywe dyskusje. Niektórzy wiele jej zarzucają, lecz mnie „A Curse So Dark and LonelyBrigid Kemmerer ujęło. Może dlatego, że uwielbiam retellingi, a tu w dodatku mamy do czynienia z nową wersją „Pięknej i Bestii”. Powieść wciągnęła mnie i zainteresowała pomysłem. Jest to porządna młodzieżówka i przyjemna rozrywka serwowana przez przystępnych bohaterów. Z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji.

Do ciekawszych punktów tego roku należą również dwie antologie Anety Jadowskiej. „Kurczaczek i Salamandra” to książka o dzieciach, ale zdecydowanie nie dla dzieci – polecam ją raczej starszym czytelnikom. Jest to ciekawy i przyjemny zbiór historii, które wywołują emocje – czasem radość, czasem smutek. Przede wszystkim jednak za sprawą wyrazistych postaci sprawiają, że trudno się od nich oderwać, a lektura upływa błyskawicznie. Bez większych problemów przeczytałam całą książkę w kilka godzin i był to bardzo dobrze spędzony czas. Młodociani bohaterowie z sukcesem przejęli pałeczkę we wpadaniu w kłopoty, co dla fanów Anety Jadowskiej oznacza tylko jeszcze więcej rozrywki. Drugim zbiorem autorki, który w tym roku przykuł moja uwagę, jest „Cud miód Malina”, czyli ciepła i zabawna rodzinna kronika Koźlaczek – wiedźm niecodziennych.

Ciekawych wrażeń dostarczył mi również prequel do „Igrzysk śmierci”. „Ballada ptaków i węży” przenosi czytelnika do świata Głodowych Igrzysk, na których trybuci z dystryktów walczą na arenie o przetrwanie. Powieść przybliża postać Coriolanusa Snowa, przyszłego prezydenta Panem, i jest interesującym uzupełnieniem trylogii Suzanne Collins.

podsumowanie roku 2020 Sophie - ilona andrews, jadowska aneta, marta kisiel

Dobrymi wyborami w tym roku było też kilka książek niefantastycznych – odkryłam między innymi twórczość Nory Roberts, a przy jej „Lasach w płomieniach” oraz „ Czarnych wzgórzach” miło spędziłam czas. Pozytywne opinie zebrała u mnie także powieść „Gdzie śpiewają raki Delii Owens, zabierająca czytelnika na moczary wybrzeża Stanów Zjednoczonych lat pięćdziesiątych. Z zaskoczeniem odkryłam także cykl Penelope Bloom, rozpoczynający się od „Jego banana” – lekką i śmieszną serię romansów, w sam raz na gorszy dzień.

W tym roku na listę mogę wprowadzić także audiobooki, ponieważ udało mi się ich kilka przesłuchać. Na uwagę zasługuje „Dolores Claiborne Stephena Kinga oraz „Ja cię kocham, a ty miauKatarzyny Bereniki Miszczuk czytane przez świetnych Teresę Budzisz-Krzyżanowską oraz Leszka Filipowicza.

Mam nadzieję, że powyższe akapity podpowiedzą Wam, za co Warto się zabrać. :)

 

About Sophie

Z zawodu finansista, z pasji czytelnik. Redaktorka serwisu oraz moderator forum Gavran, okazjonalnie recenzentka.

View all posts by Sophie