Na premierę „Magia łączy” Ilony Andrews, czyli już dziewiątego tomu przygód Kate Daniels, czekałem praktycznie rok i w końcu się doczekałem. A gdy tylko książka wpadła w moje ręce, wręcz rwałem się, aby jak najszybciej zacząć czytać. Przynajmniej do momentu, gdy sobie uświadomiłem, że jest to przedostatnia część, po której pozostanie mi do poznania jedynie finał historii, a ja tak naprawdę nie chcę skończyć tej przygody. Chyba po prostu za bardzo uwielbiam bohaterów oraz postapokaliptyczną Atlantę z jej szalonymi i nieprzewidywalnymi falami magii.

W życiu Kate Daniels i Currana nie występuje coś takiego jak nuda bądź czas wolny. Może nie kierują Gromadą – największym stadem zmiennokształtnych w okolicy – ale i tak zawsze mają co robić. A ratowanie miasta i jego mieszkańców z wszelkich opresji czy też ubijanie potworów, które nie chcą zrozumieć, że ludzie nie służą do jedzenia, jest zajęciem na pełny etat, bez wolnych niedziel lub świąt. Podobnie wygląda to w najnowszej odsłonie przygód bohaterów. Roland ciągle stwarza problemy, porywa Saimana i robi wiele innych rzeczy. A gdyby ktoś jednak narzekał na nudę, to wiedźmy przewidują wojnę oraz apokalipsę w Atlancie.

Przez lata czytania cyklu myślałem, że zdążyłem dobrze poznać wszystkich bohaterów, zarówno tych pierwszo-, jak i drugoplanowych. Na szczęście myliłem się, ponieważ oni ciągle zaskakują mnie czymś nowym, i za to właśnie ich lubię! Weźmy na przykład Kate, silną, młodą i wyjątkowo niezależną kobietę posiadającą solidny kręgosłup moralny. Nie waha się stanąć w obronie słabszego. Nie ma również problemu z zabijaniem każdego podnoszącego rękę na jej rodzinę. Jednakże w tym tomie pokazuje swoje drugie oblicze, bardziej mroczne, może mniej pewne siebie, ale nadal niesłychanie ciekawe. Równie pozytywnie mogę pisać o pozostałych postaciach. Każda została doskonale zbudowana, w żadnym razie nie można określić ich mianem statystów wzbogacających fabułę o dodatkowe wątki. Oj nie, oni po prostu żyją i to czuć.

Prezentowana na kartach powieści historia jest niezwykła. Potrafi porwać, zainteresować, a nawet uzależnić odbiorcę, który nie potrafi oprzeć się pokusie poznawania jej dalszego ciągu. Tak właśnie było ze mną. „Magia łączy” dostarczyła mi wiele frajdy i naprawdę żałuję, że nie mogę się z Wami podzielić jakimikolwiek informacjami o prezentowanych tutaj wydarzeniach. Naprawdę, gdybym to zrobił musiałbym uważać, żeby nie gonił mnie uzbrojony w pochodnie i widły rozwścieczony tłum Czytelników, którym zepsułem zabawę z samodzielnego odkrywania intrygi oraz poznawania losów ulubionych bohaterów.

Chyba nigdy nie przestanę wychwalać umiejętności pisarskich Ilony Andrews, ponieważ nie zanosi się na to, by autorom miały się skończyć pomysły. Przynajmniej mam taką nadzieję.  Uwielbiam ich wizję rozrywanej przez fale magii postapokaliptycznej Atlanty. Równie genialnie wypadają kreacja świata i fabuła, połączenie tak wielu części w spójną całość nie należy do prostych zadań. Mam wrażenie, że ta kwestia dla Ilony Andrews nawet nie stanowiła zbyt wielkiego wyzwania. Wszystko jest takie zgrane, pasuje do siebie jak kawałki układanki tworzącej bajeczny pejzaż. No i jeszcze ci pełnokrwiści bohaterowie, których tak uwielbiam. Trudno mi w ogóle opisać, jak świetną robotę zrobili autorzy, ponieważ po prostu musiałbym wychwalać dosłownie wszystko. A kto by chciał czytać taką długą laurkę?

„Magia łączy” to frajda na wypasie, pełna smoków i innych bajerów. To krótkie zdanie idealnie opisuje moje wrażenie z lektury historii. Dostałem wszystko, co tylko chciałem, a nawet i więcej, bawiłem się w najlepsze, śmiałem, a czasem smuciłem. Teraz pragnę jedynie dorwać dziesiąty, ostatni, tom przygód Kate i Currana, ponieważ nie wyobrażam sobie, aby nie poznać zakończenia ich opowieści. Po prostu musicie przeczytać tę książkę, jak i całą serię, o ile jakimś cudem jeszcze tego nie zrobiliście. Mam nadzieję, że Fabryka Słów nie zostawi nas na lodzie i już w wydawnictwie myślą o następnych powieściach Ilony Andrews, które mogli by wydać, bo ja w ciemno kupiłbym dosłownie każdą.

  • Autor: Ilona Andrews
  • Tytuł: Magia łączy
  • Tytuł oryginału: Magic Binds
  • Tłumaczenie: Kaja Makowska
  • Cykl: Kate Daniels, tom 9
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • ISBN: 978-83-7964-611-1
  • Format: 12,5 x 20,5 cm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 424
  • Data wydania: 9 września 2020

Moje pozostałe recenzje cyklu: “Magia uderza”“Magia krwawi”“Magia zabija”,“Magia wskrzesza”, “Magia niszczy”, „Magia zmienia”.

 
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments