Wally West, uczeń Barry’ego Allena i były Najszybszy Człowiek na Ziemi, powraca w momencie, w którym nikt się tego nie spodziewa.
Po tragicznych wydarzeniach w Kryzysie bohaterów upadły speedster zamknięty jest w Blackgate, czyli więzieniu o maksymalnym rygorze. Mężczyzna nie tylko zmaga się tam z własnym rozbiciem emocjonalnym i ogromnym poczuciem winy, lecz również stara jakoś przetrwać, gdyż miejsce wypełnione jest złoczyńcami, których on sam lub bliskie mu osoby osadziły. Sytuacja, w jakiej się znalazł, nie należy więc do najbezpieczniejszych.

Los bohatera odmienia się jednak wraz z nagłym pojawieniem tajemniczego Tempusa Fuginauty. Obwieszcza on Wally’emu, iż mimo licznych rozterek to właśnie on jest nadzieją na uspokojenie drżących w posadach Multiwersum (jak się okazuje, są ich dwa: dobry i mroczny) i uratowanie skażonych ciemną energią światów. Flash nie rozumie ani co się dzieje, ani dlaczego został wybrany. Nie wie także, że w wyniku swoich działań może odzyskać utraconą rodzinę…

Komiks Flash Forward to publikacja zawierająca w sobie treści oryginalnie wydane w zeszytach Flash Forward #1-6 oraz epilog z Generation Zero: Gods among us.

Jestem tak bardzo przyzwyczajona do serialowego Flasha i Barry’ego Allena, że czytanie o Wallym Westcie jest dla mnie za każdym razem ciekawą przygodą i powiewem świeżości. Wybierając najnowszy tomik o losach tego speedstera, miałam wrażenie, że będzie to historia i wydanie na miarę Kryzysu bohaterów. W połowie udało mi się z tymi podejrzeniami trafić.

Flash Forward zabiera nas w drogę ku odkupieniu. Wally nie dosyć, że już wcześniej nie radził sobie z powodu utraty rodziny (która zniknęła wraz z reorganizacją Multiwersum), to dodatkowo w ostatnim kryzysie wymordował piętnastu superbohaterów podczas pobytu w Sanktuarium. Gdy otrzymuje nową misję, nie jest więc w najlepszej kondycji psychicznej i nie podchodzi do swojego zadania z entuzjazmem. Widząc jednak, jak źle dzieje się w światach, do których zostaje rzucony, bez wahania rusza z pomocą. Mimo ogromnego rozbicia potrafi zmobilizować się, widząc krzywdę innych. Postać Westa jest w tym komiksie dokładnie dopracowana i naprawdę wyśmienicie czyta się, w jaki sposób mężczyzna przechodzi owe kolejne etapy na drodze ku nowej wersji siebie.

Nie miałam wcześniej okazji przeczytać nic opartego na scenariuszu Scotta Lobdella, jednak z czystym sumieniem stwierdzam, że fabuła Flash Foward wyszła mu bardzo dobrze. Wraz z kolejnymi wydarzeniami nie tylko rośnie nasza ciekawość (poznajemy kilka bardzo interesujących światów i postaci), lecz również napięcie w oczekiwaniu na finał. Oczywiście głównego planu Tempusa Fuginauty można się łatwo domyślić od początku, jednak wplecenia w to wszystko wątku rodziny Flasha (który się w komiksach dłuższą chwilę ciągnął) już nie.

Poza dopracowaną fabułą oczy zachwyca twórczość Bretta Bootha. Już zawsze mogłabym oglądać świata Flasha w jego wydaniu. Jego styl wyjątkowo mocno podkreśla szybkie tempo wydarzeń w komiksie, a także niezwykle plastycznie oddaje realia panujące w Multiwersum.

Dlaczego jednak trafiłam ze swoimi podejrzeniami odnośnie tego albumu w połowie? Gdyż sam komiks nie jest jednak taki długi jak ten z Kryzysem. Wydanie nie posiada również twardej oprawy, a miękką ze skrzydełkami. Nie wpływa to jednak w żadnym stopniu na komfort czytania czy też samą jakość publikacji. Jak zawsze w przypadku komiksów od wydawnictwa Egmont nie mam zastrzeżeń.

Flash Forward to komiks, który czyta się z wypiekami na twarzy. Jest to jednak także tytuł wyłącznie dla zaznajomionych ze światem i wydarzeniami przynajmniej z Kryzysu bohaterów – czyli nie dla wszystkich. Ja jestem zachwycona i aż żałuję, że nie planuję zabierać się za serię, do której nawiązuje zakończenie.

Scenariusz: Scott Lobdell
Ilustracje: Brett Booth
Seria: UNIWERSUM DC
Wydawnictwo: Egmont Polska
Wydanie: I
EAN: 9788328159372
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 176
Data wydania: 24.02.2021