Po pięciu latach od premiery dobrze przeze mnie wspominanego „Przeklętego metalu” Pawła Kornewa już myślałem, że Papierowy Księżyc postanowił porzucić cykl „Egzorcysty”. Na szczęście nie miałem racji, na półki księgarni trafił drugi tom serii pod tytułem „Żniwiarz”. A ja dzięki temu w końcu mogłem poznać dalszy ciąg historii Sebastiana Marta – samozwańczego egzorcysty.

Fabuła recenzowanego tytułu kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzedniej części. O ile pamiętacie, Sebastian został wysłany na poszukiwania artefaktów mających pomóc w walce z diabelskimi siłami, co zresztą mu się prawie udało. Prawie, bo wykonane z przeklętego metalu groty zdolne do unicestwienia Wyższego – piekielnego czempiona o ogromnej mocy – praktycznie od razu zostały skradzione. A Mart, będący ofiarą własnego sukcesu, musi je odzyskać, zanim zostaną stracone na zawsze.

Lubię bohatera, ponieważ robi wrażenie takiego nieoczywistego i dość dwuznacznego protagonisty. Choć określenie bohater nie do końca do niego pasuje, przede wszystkim dlatego, że to awanturnik i hochsztapler, potrafiący wbić człowiekowi sztylet w plecy. Poza tym to wyjątkowo bystry i utalentowany młody mężczyzna, który samodzielnie uczył się fachu egzorcysty. Pomimo swojej dość szemranej przeszłości jest tym „dobrym”: przejmuje go los świata i chce uratować ludzi przed pomiotami z Otchłani.

Snuta przez Pawła Kornewa historia nie należy do skomplikowanych. Cały zamysł autora został oparty na prostej myśli – przeprowadzeniu dochodzenia i odnalezieniu utraconych artefaktów. Tak to przynajmniej wygląda w teorii. W praktyce jednak otrzymujemy o wiele bardziej złożoną opowieść, którą wypełniają: walka dobra ze złem, pałacowe spiski, polityczne zawiłości oraz zwykłe karczemne bijatyki i walka o własną skórę. Wszystko to nadaje fabule charakteru i sprawia, że łatwo można zostać wciągniętym w całą intrygę. Tak było ze mną – po prostu musiałem poznać zakończenie „Żniwiarza”.

Niestety, recenzowany tytuł nie jest pozbawiony wad, a szkoda, bo byłby wtedy naprawdę świetnym kawałkiem tekstu. Aczkolwiek w mojej ocenie nie są to bolączki przekreślające powieść lub czyniące historię Sebastiana męczarnią. To bardziej zwykłe drobnostki, wrażenie déjà vu, które dosłownie kilka razy daje o sobie znać. Zwłaszcza na początku, ponieważ „Przeklęty metal”, jak i „Żniwiarz”  otwierają bardzo podobne sceny. W obu przypadkach spotykamy Sebastiana Marta na przesłuchaniu, ale nie w charakterze zbierającego informacje śledczego, tylko przesłuchiwanego. Oprócz tego w jednym miejscu w tekście zauważyłem powielenie schematu prowadzenia dochodzenia z innego cyklu autorstwa tego samego pisarza – „Przygranicza”. Skazą bywa czasem wykorzystywane przez tłumacza słownictwo, zwłaszcza nagminne używanie „fizjonomii” do opisywania budowy postaci, a zwłaszcza ich twarzy. Właśnie z tego powodu przypomniałem sobie Sopla, bo w książkach o nim to wyrażenie gościło równie często.

Do momentu, gdy nie zacząłem czytać powieści, nawet nie wiedziałem, jak bardzo brakowało mi stylu pisania Kornewa. Ta prostota bez zbędnej kwiecistości opisów czy niepotrzebnego udziwniania tego, co autor chce przedstawić w danej scenie w połączeniu z narracją pierwszoosobową trafia w moje gusta. Samo prezentowanie wydarzeń z perspektywy protagonisty zamiast trzecioosobowej pozwala lepiej poznać bohatera. Szkoda tylko, że pisarz nie marnuje czasu na przypominanie Czytelnikowi realiów świata czy skrótowego przybliżenia wydarzeń z poprzedniej części, bo wracając do cyklu po dłuższym czasie, można mieć problem z wciągnięciem się w akcję. Trudno pamiętać te wszystkie niuanse, o których czytałem pięć lat temu.

Aczkolwiek pomimo tych kilku bolączek, naprawdę miło spędziłem czas ze „Żniwiarzem”. Nie mogę powiedzieć, aby ta opowieść mnie porwała. Było fajnie, czasem nawet rewelacyjnie,  i dlatego cieszę się, że mogłem ponownie gościć w uniwersum „Egzorcysty”. Na pewno jeszcze powrócę do tego cyklu, bo do wydania zostały jeszcze dwa tomy. Oby tylko Papierowy Księżyc nie kazał nam czekać na trzecią część serii kolejnych pięciu lat. Jeżeli czytaliście „Przeklęty metal” i Wam się podobał, to zdecydowanie musicie zwrócić uwagę na „Żniwiarza”.

  • Autor: Paweł Kornew
  • Tytuł: Żniwiarz
  • Tytuł oryginału: Жнец
  • Tłumaczenie: Rafał Dębski
  • Cykl: Egzorcysta, tom 2
  • Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
  • Wydanie: I
  • ISBN: 9788365830845
  • Format: 14 x 20,5 cm
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 470
  • Data wydania: 21 kwietnia 2021
Kolejność tomów w serii “Egzorcysta”:
  1. “Przeklęty metal”
  2. “Żniwiarz”
  3. “Zaraza”
  4. “Oszczerca”