Na Piekarnię czarodzieja trafiłam stosunkowo przez przypadek i – zachęcona opinią znajomej – postanowiłam po nią sięgnąć. Do samej książki przyciągnęło mnie obco brzmiące nazwisko i obietnica młodzieżówki spod pióra koreańskiej autorki. Nawet nie podejrzewałam, że książka Gu Byeong-Mo aż tak mocno chwyci mnie za serce.

Historia opowiada o młodym chłopcu, którego imienia nie poznajemy aż do samego końca. W dzieciństwie zmarła mu matka, a ojciec ożenił się po raz drugi, macocha zaś dołączyła do ich rodziny wraz ze swoją małą córką. Bae i Muhee – bo tak mają obydwie na imię – od samego początku odgradzały się od chłopca, a ten, reagując obojętnością i cynizmem, również nie dążył do rozwinięcia relacji. W pewnym momencie do czynienia mamy z dysfunkcyjną rodziną, w której macocha stosuje przemoc psychiczną, ojciec udaje, że niczego nie zauważa, chłopiec zaczyna się jąkać i być mobbingowany z tego powodu w szkole przez uczniów i nauczycieli, a Muhee przydarza się straszna tragedia. Wina za nią spada zaś na naszego niewinnego głównego bohatera.

Ten w akcie desperacji ucieka do jedynego miejsca, jakie może przyjść mu na myśl – do Czarodziejskiej Piekarni, gdzie codziennie kupuje swoje pieczywo. Tymczasem okazuje się, że Piekarz nie tylko jest ekscentrycznym mężczyzną, ale do tego również prawdziwym czarodziejem. Może i sprzedaje w swoim sklepie za dnia zwykle wyroby, ale przez Internet prowadzi całkiem intratny biznes, handlując zaczarowanymi ciasteczkami i magicznymi bezami. Przy każdej z nich zamieszczone jest ostrzeżenie, że każda magia ma swoją cenę… Ale czy kiedykolwiek ktoś słuchał takich ostrzeżeń?

Muszę powiedzieć, że podczas lektury powieści byłam w równym stopniu zachwycona, co zaskoczona warsztatem pisarskim Gu Byeong-Mo. Pisarka nie boi się poruszać najtrudniejszych tematów, a czasem robi to w tak subtelny sposób, że czytelnik ma wrażenie, jakby czytał między wersami. Do tego nie oplata stworzonej przez siebie fabuły w poetyckie wersy oraz kwieciste frazesy. Jej styl pisania jest surowy, klarowny i bardzo opisowy. Przyznaję, że po przeczytaniu opisu zamieszczonego na tylnej okładce nie spodziewałam się po Piekarni czarodzieja tego, co w swojej powieści zaserwowała czytelnikom autorka.

W książce nie brak przemocy, zarówno fizycznej, jak i tej psychicznej, obojętności na cierpienie drugiego człowieka czy opisów zwykłych, ludzkich tragedii. Gu Byeong-Mo w interesujący sposób przy tym wszystkim daje naszemu głównemu bohaterowi odskocznię od rzeczywistości, przedstawiając magiczne elementy w postaci Piekarza i jego magii, ale nie w tym kryją się prawdziwe czary. Autorka bowiem w bardzo zręczny sposób przemyca w swojej powieści ciekawą i mądrą puentę, która – jak mniemam – na pewno trafi do każdego czytelnika. Żeby jednak dowiedzieć się, jakich decyzji dokonuje nasz bohater oraz jaką cenę musi sam ponieść za magię (jeśli decyduje się jej użyć!), to musimy przebrnąć przez te wszystkie tragedie i konflikty razem z nim. Wtedy – być może! – wszyscy dowiemy się, czy było warto.

Piekarnię czarodzieja polecam Wam całym sercem. Nie tylko dlatego, że czasem naprawdę dobrze jest sięgnąć po powieść nie ze swojego kręgu kulturowego i przekonać się, jak na pewne sprawy patrzą inni, ale również z powodu ciekawego stylu pisania Gu Byeong-Mo oraz pewnego powiewu świeżości, jaką do gatunku fantastyki młodzieżowej wnosi ze sobą powieść tej pisarki.

tytuł: Piekarnia czarodzieja
autorka: Gu Byeong‑mo
tłumaczenie: Anna Diniejko‑Wąs, Łukasz Janik
seria: Young
wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
tytuł oryginału: 위저드 베이커리
 data wydania: 15 marca 2021
 liczba stron: 225

 

About Blair

Pełnoetatowa książkoholiczka i filmomaniaczka. Recenzentka - amatorka, szpanująca swoim talentem pisarskim i nie rozumiejąca, dlaczego nikt nie chce podziwiać blasku jej intelektu, który przecież razi wszystkich po oczach. Czasami o skłonnościach masochistycznych, wiecznie niewyspana. Niepoprawna romantyczka, marząca o naprawianiu świata. Ponoć mówią, że nocą staje się Nocnym Cieniem i szuka nowych, szeleszcząco - papierowych ofiar...

View all posts by Blair