Uwielbiam grecką mitologię, a jeszcze bardziej kocham wariacje na jej temat oraz wszelkiej maści retellingi. Żadną niespodzianką więc nie jest, że po Kirke autorstwa Madeline Miller sięgnęłam z uprzednio bardzo wysoko postawioną poprzeczką. Mimo że o wiele bezpieczniej jest podchodzić do nieznanego autora bez wszelkich oczekiwań, biorąc pod uwagę tematykę oraz niezwykle pozytywne noty moich znajomych, nie mogłam się powstrzymać. Moje oczekiwania co do jakości powieści gwałtownie wzrosły również po tym, kiedy wzięłam ją w księgarni do ręki. Już dawno nie widziałam tak pięknie wydanej książki – twarda okładka, ślicznie ozdobiona obwoluta – wszystko przyciągało wzrok. Moja okładkowa sroka gwałtownie się przebudziła. A kiedy w końcu zaczęłam czytać… nie mogłam się oderwać, dopóki nie skończyłam.

Kirke to niezwykle poetycko napisana powieść o niedopasowaniu, dojrzewaniu oraz odnajdywaniu siebie. To historia młodej nimfy, która stopniowo dojrzewa do swojego pełnego potencjału i zostaje czarodziejką, ale zanim to się wydarzy, czeka ją mnóstwo źle podjętych decyzji, zwątpienia w siebie oraz prób i błędów. Mimo że na tych czterystu stronach pojawia się niejeden obiekt westchnień czy zauroczenia dla głównej bohaterki, pokusiłabym się o stwierdzenie, że żaden z nich nie jest ważny dla samej fabuły. Przede wszystkim jest to opowieść drogi od dziecka do dojrzałej kobiety, od małej dziewczynki do matki. Madeline Miller z wielką wprawą roztacza przed oczami czytelnika obraz rozwoju, wzrastania z młodzieńczego wieku do przekwitania; ewolucji w charakterze i sposobie bycia Kirke.

Bardzo spodobało mi się, jak autorka zręcznie wplotła historię młodej nimfy w wiele znanych i lubianych greckich mitów, nadając opowieści Kirke o wiele większe znaczenie, niż pierwotnie otrzymała. Tym sposobem jest ona nie tylko świadkiem skazania Prometeusza czy geniuszu Dedala, lecz również wywiera na ich życie pewien impakt – podobnie jak w przypadku Odyseusza, Scylii, Pazyfae czy Ariadny – a oni również w jakiś sposób zostawiają po sobie ślad u niej, dzięki czemu żadne z nich nie jest do końca tym, czego czytelnik przed lekturą tej książki mógłby się spodziewać po greckich herosach, bogach i tytanach.

Powieść Madeline Miller nie jest tradycyjną lekturą z jednym bohaterem, złoczyńcą i prostą fabułą, zabierającą nas z punktu A do punktu B. To bardziej opowieść życia jednej postaci; życia, które przeplata się z wieloma odrębnymi żywotami, dając nam możliwość wniknięcia, albo czasem jedynie zerknięcia, na perypetie czy kłopoty innych. Kirke to książka składająca się z wielu pomniejszych historii, epizodów z życia głównej bohaterki. Jedne z nich są bardziej wciągające od pozostałych, przez wszystkie jednak przechodzi się niczym burza, ponieważ autorka ma niezwykły dryg do hipnotyzowania swojego czytelnika bez reszty.

Gdybym tylko mogła zlecić Miller ponowne napisanie od początku do końca greckiej mitologii, zrobiłabym to. To, co autorce udało się przy Kirke, jest po prostu mistrzostwem wyobraźni oraz zwycięstwem świetnego warsztatu pisarskiego. Gdybym jednak miała wymienić jedną rzecz, którą w tej powieści kocham najbardziej, postawiłabym na danie głosu pomniejszej, w sumie zazwyczaj wrogo i jedynie epizodycznie wspominanej postaci, oraz stworzenie z niej pełnoprawnej, pełnej wad i zalet, stworzonej z krwi i kości, głównej bohaterki. Madeline Miller wypełniła tą książką jakąś lukę nie tylko na rynku wydawniczym, ale również w temacie kobiecych postaci w greckiej mitologii, którym zazwyczaj przypada tam jedynie rola matek, kochanek albo sióstr. Mam nadzieję, że Miller na tym nie poprzestanie i dalej będzie wykonywać tak wspaniałą robotę.

Już nie mogę doczekać się Pieśni Achillesa, która została wydana w tym miesiącu, a Wam – jeśli jeszcze nie mieliście szansy zapoznać się z Kirke – radzę czym prędzej popędzić do pobliskiej księgarni. Naprawdę warto!

tytuł: Kirke
autorka: Madeline Miller
tłumaczenie: Paweł Korombel
seria: Seria butikowa
wydawnictwo: Albatros
tytuł oryginału: Circe
 data wydania: 13 czerwca 2018
 ISBN: 9788381253048
 liczba stron: 414

 

About Blair

Pełnoetatowa książkoholiczka i filmomaniaczka. Recenzentka - amatorka, szpanująca swoim talentem pisarskim i nie rozumiejąca, dlaczego nikt nie chce podziwiać blasku jej intelektu, który przecież razi wszystkich po oczach. Czasami o skłonnościach masochistycznych, wiecznie niewyspana. Niepoprawna romantyczka, marząca o naprawianiu świata. Ponoć mówią, że nocą staje się Nocnym Cieniem i szuka nowych, szeleszcząco - papierowych ofiar...

View all posts by Blair