Tkając świt autorstwa Elizabeth Lim przyciągnęło mnie do siebie piękną okładką i nawiązaniem do historii Mulan. Czy jednak nie popełniłam błędu, stawiając ślepo na tak proste obietnice i nie rozczarowałam się samą lekturą? Jak się okazuje, czasem warto zaufać instynktowi.

Amerykańska pisarka tka opowieść o Mai Tamarin, dziewczynie, która marzy, aby być najlepszą krawcową w kraju. Autorka zabiera nas odrobinę w czasie i, zamiast prologu, dostajemy coś w rodzaju foreshadowingu, gdzie dowiadujemy się, że wydarzy się coś złego, ale żeby poznać sekret Mai, musimy dotrwać do końca jej historii. Poznajemy ją, kiedy jeszcze wraz z rodziną żyje szczęśliwie, wiodąc spokojne, dostatnie życie. Niestety śmierć matki, podupadający na zdrowiu ojciec oraz wyruszający na wojnę bracia zmuszają główną bohaterkę do podjęcia gwałtownych kroków i wzięcia na swoje barki utrzymywanie chorowitego ojca. Kiedy do ich drzwi puka posłaniec niosący wieść, że cesarz wymaga od ojca Mai stawienia się w pałacu i wzięcia udziału w wielkim konkursie na cesarskiego krawca, dziewczyna w akcie desperacji podaje się za niego i wyrusza po przygodę, chcąc uratować rodzinę i zdobyć sławę, o której od tak dawna marzyła.

W pałacu niestety nie wszystko okazuje się takim, jak być powinno. Główna bohaterka na każdym kroku natyka się na wszelkiego rodzaju intrygi, spiski oraz knowania, sama pada ofiarą sekretów oraz oszustw innych krawców. W pewnym momencie zostaje również przedstawiona Edenowi – nadwornemu czarodziejowi, który wraz z narzeczoną cesarza nadzoruje konkurs. Pierwsza niechęć obojga bohaterów przeradza się w sojusz, a nawet przyjaźń… Czy tylko mogą pozwolić, aby z tej relacji zrodziło się coś większego?

Elizabeth Lim stworzyła piękny, pełen wszelkich bogactw, barw i magii świat przedstawiony, w którym nietrudno utonąć od pierwszych stron książki. Nie dziwią mnie porównania tego tytułu do Mulan czy Projektu Runaway, ale muszę powiedzieć, że – chociaż podobieństwa są widoczne – to Tkając świt mimo wszystko jest oddzielnym bytem, a autorka powieści stawia akcenty w odrobinę innych miejscach historii, sprawiając, że podczas lektury książki mamy wrażenie, że czytamy coś nowego, wciągającego; coś, co naprawdę trudno byłoby mi nazwać retellingiem, jakiego w gruncie rzeczy oczekiwałam.

Sam wielki konkurs na cesarskiego krawca kończy się za to dosyć szybko – myślałam, że ten wątek będzie kontynuowany przez całą powieść, tymczasem rozwiązanie dostajemy jakoś w połowie książki, a na Maię czekają kolejne zadania, niespodzianki oraz wyzwania.

Niesamowicie mocno ujął mnie tutaj aspekt magii, to, jak poszczególni bohaterowie do niej podchodzą i co o niej sądzą. Od niewiary przez użyteczne narzędzie po otwartą wrogość – nastawienie stworzonych przez Lim postaci zmieniało się jak w kalejdoskopie. W książce nie rozczarowuje ani mitologia, ani rozległy, barwny świat przedstawiony. Już na samym początku pisarka daje czytelnikowi do zrozumienia, że prawdopodobnie nie jest to opowieść, która zakończy się w jednym tomie i tak też się nie dzieje. Aby poznać dalsze losy Mai i Edena musimy poczekać na polskie wydanie kontynuacji.

Koniec końców, bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury tej książki i chętnie polecę ją wszystkim fanom Mulan, Gniewu i świtu czy Flame in the Mist autorstwa Renée Ahdieh.

tytuł: Tkając świt
autorka: Elizabeth Lim
tłumaczenie: Kaja Makowska
cykl: Krew Gwiazd (tom 1)
wydawnictwo: We need YA
tytuł oryginału: Spin the Dawn
 data wydania: 23 marca 2021
 ISBN: 9788366657359
 liczba stron: 423
 kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
 język: polski

 

About Blair

Pełnoetatowa książkoholiczka i filmomaniaczka. Recenzentka - amatorka, szpanująca swoim talentem pisarskim i nie rozumiejąca, dlaczego nikt nie chce podziwiać blasku jej intelektu, który przecież razi wszystkich po oczach. Czasami o skłonnościach masochistycznych, wiecznie niewyspana. Niepoprawna romantyczka, marząca o naprawianiu świata. Ponoć mówią, że nocą staje się Nocnym Cieniem i szuka nowych, szeleszcząco - papierowych ofiar...

View all posts by Blair
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments