Kilka lat temu zachwycałem się świetną skandynawską trylogią fantasy pióra Siri Pettersen pod tytułem „Krucze pierścienie”. Po tym udanym debiucie zrobiło się o autorce cicho. Ten stan trwał do maja tego roku, kiedy to nakładem Domu Wydawniczego Rebis powróciła z „ Żelaznym wilkiem”, powieścią otwierającą cykl „Vardari”.

Pisarka w swojej najnowszej książce zabiera nas do uniwersum, dobrze znanego  z „Kruczych pierścieni”. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce miasto Náklav, w którym rozgrywa się akcja, nie przypomina żadnego z wcześniej poznanych światów. Dla mnie stanowi to plus, ponieważ dzięki temu dostajemy świeży start, bez zbędnego doszukiwania się podobieństw do reszty twórczości Pettersen czy próbowania odgrzebania z odmętów pamięci szczegółów fabuł „Dziecka Odyna”, „Zgnilizny” lub „Evny”.

Na początku lektury recenzowanego tytułu, nie miałem zbyt dobrego zdania o historii „Żelaznego wilka”, w którym autorka serwuje nam ciekawą, ale mało oryginalną opowieść o konflikcie bohaterki z rodziną, a przy okazji pragnieniem dokonać zemsty na pewnej postaci. Aczkolwiek w tym wypadku pierwsze wrażenie było zwodnicze i z każdym kolejnym przeczytanym rozdziałem książki moje odczucia do niej ulegały zmianie. Zacząłem doceniać pomysł Pettersen, nawet polubiłem tę przemyślaną fabułę. Autorce udało się w nią wpleść ogromną intrygę z nieśmiertelnymi vardarimi, mogącą diametralnie  zmienić losy Náklav, jak i całego świata. A to jeszcze nie wszystko, co można znaleźć na kartach powieści.

Szybko polubiłem protagonistkę, gdyż mnie zwyczajnie zaskoczyła. Juva Sannseyr przypomina mi poniekąd bohaterkę z przypadku. Przede wszystkim ta młoda kobieta jest buntowniczką, która odrzuciła rodzinę, zrezygnowała nawet z wpływowego i pełnego przywilejów życia oferowanego cechowi czytających z krwi (my byśmy nazwali je wróżkami). Zamiast tego wybrała drogę łowczyni,  aby polować na wilki i ich juchą zasilać kamienne kręgi, służące do szybkiego transportu na duże odległości. Niestety, los bywa przewrotny, a przeszłość Juvy nie chce o niej zapomnieć.

Z początku miałem pewne obawy względem recenzowanego tytułu, na tyle duże, że nie wiedziałem, czy chcę go czytać. Niepokoiłem się, czy „Żelazny wilk” nie będzie „więźniem” stylu oraz klimatu trylogii „Kruczych pierścieni”, co mogłoby zaowocować historią bardzo podobną do poprzednich. Na szczęście nowa powieść Siri Pettersen wypada naprawdę solidnie. A co najważniejsze, jest dojrzalsza od pozostałych dzieł pisarki. Nie chodzi mi tu tylko o prezentowanie wydarzeń z perspektywy starszej postaci, młodej kobiety zamiast nastolatki, tylko ogólnie o lepsze spasowanie w fabule rozmaitych aspektów powieści, takich jak: prezentowane wydarzenia, niuanse świata przedstawionego czy historia bohaterki oraz jej motywacja. Ponadto tekst nie robi wrażenia kierowanego dla nastoletniego odbiorcy. Wymienione przeze mnie zmiany przypadły mi do gustu i dzięki nim szersze grono Czytelników znajdzie tutaj coś dla siebie.

Lubię „Żelaznego wilka” także, a może przede wszystkim, za dbałość o szczegóły. Praktycznie na każdej stronie widać starania autorki w dopieszczeniu każdego możliwego szczegółu powieści. Widoczne jest to zwłaszcza w kwestiach związanych z budową świata, gdzie zostały przedstawione wyjątkowo bogate i różnorodne wierzenia oraz zwyczaje ludzi zamieszkujących Náklav. Lekko inspirowane skandynawską kulturą z okresu wikingów, ale i tak ciągle oryginalne. Równie smakowicie i ciekawie wypadają prezentowane na kartach książki legendy, które oprócz bycia dodatkowym uzupełnieniem wydarzeń oraz nadawania tekstowi głębi, urozmaicają go.

Jak napisałem wcześniej, książka potrafi zrobić świetne wrażenie. Idealnie nie jest, ale ideałów przecież nie ma. W wypadku „Żelaznego wilka” natknąłem się na coś, czego nie spodziewałem się znaleźć w tytule wydanym nakładem Domu Wydawniczego Rebis. Mianowicie w tekście można dopatrzeć się sporej ilości literówek. Od razu zaznaczam, że nie ma tragedii i nie czyhają one na każdej stronie, ale jednak jest ich trochę więcej niż jedna czy dwie na całą objętość książki.

Siri Pettersen powróciła w mocnym stylu. Zdecydowanie warto było czekać na „Żelaznego wilka”, który przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Co więcej, przez tę książkę zapragnąłem powrócić do tego uniwersum. Na pewno sięgnę po kontynuację recenzowanego tytułu, oby tylko autorka nie kazała nam zbyt długo czekać na dalszy ciąg historii.

Żelazny Wilk - Siri Pettersen
  • Autor: Siri Pettersen
  • Tytuł: Żelazny wilk
  • Tytuł oryginału: Jernulven
  • Tłumaczenie: Marta Petryk
  • Cykl: Vardari
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Wydanie: I
  • ISBN: 978-83-8188-282-8
  • Format: 132 x 202 mm
  • Oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
  • Ilość stron: 528
  • Data wydania: 18 maja 2021