„Ślad dymu” – Patricia Briggs – recenzja

„Ślad dymu”„Ślad dymu” to już 12. tom przygód mieszkającej w Tri-Cities zmiennokształtnej mechanik Mercedes Thompson. Książka autorstwa Patricii Briggs ukazała się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.

Powieści o potrafiącej zmieniać się w kojota mechanik Volkswagenów trafiły na półki polskich księgarń w 2008 roku i od tamtego momentu jest jedną z bardziej rozpoznawalnych historii urban fantasy. Przez lata opowieść nabrała rozpędu, a jej jedynym niezmiennym elementem jest fakt, iż w towarzystwie Mercy zawsze można liczyć na kłopoty.

Małżeństwo Mercedes i Adama przezywa kryzys. Starcie z wiedźmami, jakiego niedawno doświadczyli, pozostawiło po sobie blizny nie tylko na ciele. Jakby tego było mało, Podgórze opuściła istota, która nie ma miłych zamiarów. Nikt nie jest bezpieczny, nawet posiadające zdolność szybkiej regeneracji wilkołaki czy pełni mocy Nieludzie. I, jak łatwo się domyślić, to na barki Mercy spada rozwiązanie obu tych problemów.

Trzynaście lat, tyle już ten cykl książek towarzyszy mojej biblioteczce. Całkiem sporo i choć przez te wszystkie lata przygody mechanik-kojot zaliczały swoje wzloty oraz drobne upadki, zawsze chętnie do nich wracałam, mając pewność, że nie zabraknie akcji, emocji oraz humoru.

„Ślad dymu” nie jest pod tym względem inny. Patricia Briggs doskonale wie, jak zabawić Czytelnika i przyciągnąć do stworzonego przez siebie świata. Starannie wplata w swoje historie zaczerpnięte z mitologii i folkloru elementy, dając im nowe życie oraz naginając do swoich potrzeb. Autorka sprawnie łączy w swojej najnowszej książce przygodę, wzruszenie oraz humor. Mimo że tym razem nie dostajemy spektakularnej walki na śmierć i życie, nie oznacza to, iż jest nudno.

W tej części mamy okazje poznać trochę lepiej zasady funkcjonowania więzi, jaka łączy główną bohaterkę z Adamem, stadem i innymi ważnymi dla niej osobami. „Ślad dymu” pokazuje nam również niepewność goszczącą w bohaterach – tę o przyszłość, o sposób postrzegania przez drugą połówkę, ale też siebie samego. Więcej tu przemyśleń, mniej klasycznego twarzobicia.

Briggs wprowadza również kilku nowych bohaterów i mam przeczucie, że przynajmniej dla kilkorga z nich nie jest to ostatnia wizyta w życiorysie Mercy i watahy. Ci, jak zwykle, są charakterystyczni  i rządzący się swoimi prawami. Do części można poczuć sympatię, inni z miejsca stają się wrogiem numer jeden.

Autorka nie zapomniała również o wprowadzeniu elementów, które mają na celu rozładować napięcie i odciążyć Czytelnika po bardziej emocjonujących momentach. Specyficzny humor, którego nigdy nie brakowało w powieściach Patricii Briggs, ubarwia również „Ślad dymu”. Sceny z mimo wszystko przerażającym Wulfem bawiącym się w stalkera Mercy czy jej samochodowe dylematy wywołują uśmiech na twarzy.

„Ślad dymu” to udana kontynuacja cyklu, która nie powtarza szablonów i wprowadza nowy wątek mitologiczny. Ciekawi i złożeni bohaterowie oraz schludnie zaprojektowana fabuła sprawiają, że najnowsza powieść Briggs jest przyjemną lekturą zaostrzającą apetyt na więcej. Na całe szczęście już w marcu przyszłego tomu w oryginale ukaże się kolejny tom serii, a z informacji podanych na oficjalnej stronie pisarki możemy się dowiedzieć, iż w 2023 roku również nie zabraknie Mercy w planie wydawniczym. Mam nadzieję, że książki utrzymają poziom i przedstawią nowe, ciekawe pomysły.

Tytuł: Ślad dymu
Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Tytuł oryginału: Smoke Bitten
Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner
ISBN: 978-83-7964-650-0
Oprawa: miękka
Liczba stron: 412

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf