Nieustraszony, świetnie wyszkolony i tajemniczy Rezkin powraca w drugim tomie swoich niesamowitych przygód.

Tak jak w przypadku części pierwszej odnosiłam wrażenie, że czasami fabuła jest zbyt powolna, a główny bohater przegina ze swoimi monologami wewnętrznymi, tak w najnowszej książce wszystko zostało bardzo dobrze wyważone. Zasiadając do lektury, nie spodziewałam się, że tak szybko pochłonę całość, a po ostatniej stronie lekko zazgrzytam zębami, gdyż nie należę do najcierpliwszych osób.

Wyprawa na wielki turniej w Skutton trwa. Ostatecznie to Rezkin zostaje jej dowódcą, mimo iż cały czas stara się ukryć ten fakt przed swoimi towarzyszami. Na statku towarzyszą mu zarówno osoby poznane wcześniej, czyli Frisha (o której rękę wojownik nadal się stara), plebejusz i przyjaciel dziewczyny Tamarin, wojowniczka Reaylin oraz kapitan Jimson. Nadal nie znają oni prawdziwej osobowości i pełnych umiejętności władczego mężczyzny, jednak zakładają, iż jest on osobą wartą ich lojalności i przyjaźni. Na turniej płynie również dość liczna ekipa szlachciców (spokrewnionych z Frishą) oraz ich strażnicy, w związku z czym Rez przyjmuje całkiem nowe oblicze, by przekonać do siebie nowe osoby. Podróż obfituje w potyczki zarówno słowne, jak i fizyczne, ale wraz z jej kolejnymi dniami uczestnicy wyprawy zbliżają się do siebie, przy okazji zmieniając się pod wpływem licznych rozmów oraz manipulacji tajemniczego wojownika. Równocześnie w królestwie nie dzieje się najlepiej, gdyż zdaje się, że okrutny król oszalał i swoimi decyzjami powoli doprowadza krainę do upadku. Na szczęście szybko okazuje się, iż jest ktoś, kto mógłby go zastąpić i uratować sytuację.

Kroniki mroku. Królestwo obłędu czytało się wyśmienicie. Jak już wspomniałam na początku tego tekstu, tym razem autorka nie zamęcza nas ciągłymi wywodami Rezkina, a główny wątek, mimo iż nie posuwa się szybko do przodu (dopiero ostatnie karty książki dotyczą turnieju, a praktycznie cała powieść opisuje podróż na niego), sprawia wrażenie intensywniej poprowadzonego. Oprócz fantastycznie rozbudowanej postaci Rezkina, który z każdym dniem coraz więcej uczy się o relacjach z ludźmi, tym razem dostajemy też kolejne informacje o sytuacji politycznej w kraju. Słyszymy więcej o władcy zarówno tym wcześniejszym, jak i aktualnym oraz wszystkich pretendentach do tronu i zależnościach w arystokracji.

Autorka wspaniale wprowadza nas w społeczne zależności, to co wypada oraz co nie – a uwierzcie mi jest tego sporo. To, że Rezkin się w tym wszystkim odnajduje, potrafi wcielić w dowolną rolę, a także planować kilka kroków do przodu zarówno zachowanie swoje, jak i innych, budzi w tej książce jeszcze większy podziw niż wcześniej. Dodatkowo przyjemnie wplecione zostają informacje dotyczące magii w tym świecie, a także pojawia postać maga, którego talent stoi w sprzeczności z tym, czym chciałby się zajmować. W tej powieści zdecydowanie widać, że autorka ma konkretne pomysły na swoje postacie oraz na ich drogi, którymi mają podążać i nie będę się kryć z opinią, że mnie kupiła.

Chociaż książka ma ponad 650 stron, człowiek w ogóle nie czuje, by była taka długa. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia Piotra Kucharskiego czy stylu autorki, ale całość doskonale czyta się ciągiem (i najlepiej bez przerw), gdyż nic nie przytłacza, a wydarzenia są tak interesujące, że aż nie chce się przerywać lektury. Jest to kawałek dobrej fantastyki z naprawdę ciekawymi postaciami oraz przemyślaną polityką. Nie mogę się doczekać kolejnej części i ze spokojem polecam.

Recenzję tomu pierwszego znajdziecie TUTAJ.

  • Autor: Kel Kade
  • Tytuł: Królestwo Obłędu (Kroniki Mroku tom 2)
  • WydawnictwoFabryka Słów
  • Oprawa: broszurowa
  • Liczba stron: 660
  • ISBN/EAN: 978-83-7964-680-7
  • Data premiery: 19.11.2021
 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze