„Małe Licho i babskie sprawki” – Marta Kisiel – recenzja

„Małe Licho i babskie sprawki”

„Małe Licho i babskie sprawki” to już czwarty tom przygód Bożydara Antoniego Jakiełłka. Powieść dla dużych i małych autorstwa Marty Kisiel ukazała się nakładem wydawnictwa Wilga.

Po pełnych przygód wakacjach u cioci Ody nadszedł czas na powrót do nauki. Tym razem to już nie przelewki, gdyż Bożek zaczyna właśnie czwartą klasę, co wywraca mocno znany mu dotychczas szkolny rytm. Nowa klasa na najwyższym piętrze szkoły, nowi nauczyciele zamiast ukochanej pani, nowe mniej lub bardziej wymagające przedmioty. A jakby tego było mało, gdzieś w pobliżu czai się coś mrocznego, wysysającego radość, budzącego lęk, niepewność i złość.

Marta Kisiel w swojej najnowszej książce „Małe Licho i babskie sprawki” po raz kolejny zabiera Czytelników do świata znanego z „Dożywocia”. W nowej Lichotce przybywa magicznych istot, a Bożek – „pół chłopiec, pół glut, pół widmo” – musi radzić sobie z nowymi problemami i emocjami. Osobiście, chociaż niekoniecznie znajduję się już w tej najmłodszej grupie wiekowej, do której kierowana jest książka, z chęcią sięgam po wszystko, co wyjdzie spod pióra Ałtorki.

Marta Kisiel już niejednokrotnie udowodniła, że wie, jak zaskarbić sobie sympatię Czytelnika. W jej wykonaniu nawet czarne charaktery nie są tak oczywiste i jednowarstwowe, jak mogłoby się wydawać. Tym razem nie jest inaczej. Autorka bardzo dobrze operuje emocjami, a wykreowana przez nią historią celnie drapie w czułe miejsca, jakie chyba każdy z nas w sobie skrywa. Kisiel zmusza Czytelników, by, tak jak jej bohaterowie, opuścili swój bąbelek komfortu i zmierzyli się ze swoimi strachami.

Choć „Małe Licho i babskie sprawki” porusza ważne dla dzieci i dorosłych tematy nie brakuje w nim humoru. Krasne ludki pilnują, by na twarzy Czytelnika nie zabrakło uśmiechu (uważajcie na mleko!), zaś wujek Konrad dba o odpowiednią dawkę sarkazmu. Marta Kisiel sprawnie bawi się językiem, a lekki styl sprawia, iż powieść czyta się naprawdę szybko.

Mimo że tytuł książki zaczyna się od Małego Licha, tym razem dostajemy go bardzo niewiele. Pocieszny aniołek w bamboszkach i z alergią na pierzę w zestawieniu z otaczającymi Bożka wydarzeniami zszedł na dalszy plan. Również ten element dynamiki bohaterów Marta Kisiel ukazuje w mądry sposób. Nie widzimy w ich zachowaniu odrzucenia czy porzucenia. Postacie uczą się nowych siebie, zmiany w ich relacjach, akceptując to, co przynosi dzień.

Prócz znanych już bohaterów „Małe Licho i babskie sprawki” wprowadza parę istotnych nowych postaci. Poza wychowawcą, do którego Bożek nie pała sympatią, a który skrywa pewną tajemnicę, Czytelnik ma okazję poznać Zmyłkę. Między chłopcem a nową koleżanką z klasy szybko nawiązuje się nić sympatii, a nieszczęsny panicz Szczęsny liczy nawet na bardziej romantyczny zryw. Niestety, z ojcowskich ingerencji nie wynika nic dobrego.

Najnowsza część cyklu to również lekcja o stawianiu granic. O braku pozwolenia na ich przekraczanie, nawet w relacji rodzic-dziecko czy uczeń-nauczyciel. „Małe Licho i babskie sprawki” jest również historią o samotności, odrzuceniu oraz przypomnieniem, że ludzie najbardziej chcą być słyszani, a trochę okazanej sympatii może uratować świat.

„Małe Licho i babskie sprawki” to sympatyczna, poruszająca historia skrywająca pod płaszczykiem powieści dla dzieci wiele uniwersalnych prawd i mądrości. Marta Kisiel wzrusza, bawi i budzi wiele emocji, po których Czytelnik czeka na więcej. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać zbyt długo.

Tytuł: „Małe Licho i babskie sprawki”
Autor: Marta Kisiel
Cykl: Małe Licho
Tom: 4
Wydawca: Wilga
Data premiery: 27-10-2021
Liczba stron: 304
Format: 135 x 202
ISBN: 978-83-280-8807-8
Typ okładki: twarda

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwyżej oceniane
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
WolneLitery

Piekna seria! Ja ostatnią część wręcz pochłonęłam i jest to bardzo wartościowa i mądra lektura. Zdecydowanie dla każdego. :)