Dobra, lekka książka w duchu świąteczno-zimowym – tak można opisać nowość wydawnictwa Rebis autorstwa Debbie Macomber. Jeśli jesteście fanami lub fankami niezobowiązujących produkcji Hallmarkowych, to ta powieść zdecydowanie przypadnie Wam do gustu.

Lindy Carmichael poznajemy w momencie, gdy wraca po dłuższej nieobecności do rodziców na święta. Kobieta nie jest zadowolona z momentu, w którym znajduje się jej życie. Z jednej strony pracuje w wymarzonym miejscu, z drugiej czuje się niedoceniona i stale musi udowadniać, iż to, że ją zatrudniono, było właściwą decyzją, a nie przypadkiem. Również znajomi w firmie nie są jej bliscy, więc ogólna atmosfera pracy zalicza się raczej do tych mało przyjaznych. Jakby tego było mało, Lindy doświadczyła okrutnej zdrady – jej chłopak zaczął się spotykać z jej przyjaciółką. Strata zarówno mężczyzny, jak i bliskiej współlokatorki była nie dość, że nagła, to bardzo bolesna i dodatkowo zachwiała już i tak wątłymi emocjami bohaterki. Powrót na rodzinne łono zdaje się być dobrym rozwiązaniem i ucieczką od codziennych problemów.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Debbie Macomber i oceniam je jako niezwykle udane. Historia o kobiecie około trzydziestki, która zmaga się z presją zawodową, rozstaniem oraz utratą bliskiej przyjaciółki jest bardzo realistyczna i tak naprawdę mogłaby się przydarzyć każdemu. Bardzo trafiony był również pomysł na wykorzystanie motywu pisania listu do Świętego Mikołaja. Nie chcę zdradzić zbyt wiele, jednak chodzi z grubsza o to, że w dzieciństwie każdy list i zawarte w nim marzenie, które opisała Lindy, spełniało się. Matka bohaterki proponuje więc, by również teraz, w tym najgorszym dla protagonistki momencie napisała ona właśnie do Mikołaja z nadzieją, iż to on odmieni jej los. Oczywiście kłóci się to z bardzo współczesnym podejściem odnośnie silnych kobiet, które powinny brać los w swoje ręce i sterować wydarzeniami swojego życia – jednak nie uważam, by było to coś złego. Czasami człowiek ma po prostu ochotę zaufać siłom wyższym i zrzucić z siebie cały ciężar podejmowania jakichkolwiek decyzji. Założę się, że wielu z Was miało chociaż raz myśl na zasadzie – chciałabym by się poukładało, idealny mężczyzna (kobieta) zapukał do moich drzwi, praca była satysfakcjonująca i dobrze płatna, a przyjaciele zawsze lojalni. Mamy prawo być zmęczeni i marzyć o pięknych happy endach, szczególnie podczas magicznego czasu Gwiazdki.

Jeśli chodzi o wykreowany świat i bohaterów, to bez trudu można było sobie wyobrazić, gdzie rozgrywa się akcja oraz jakie są biorące w niej udział postacie. Oczywiście jest to romans z pięknymi kobietami i atrakcyjnymi mężczyznami, więc blisko mu do Harlequinów, jednak swoją fabułą jest bardziej dopracowany. Jeśli miałabym coś zarzucić tej książce, to główna bohaterka zbyt długo wypiera ogarniające ją uczucia oraz bardzo słabo wierzy we własne umiejętności – jednak można obie te rzeczy połączyć ze jej złym stanem psychicznym, więc nie jest to coś, co byłoby mocnym minusem.

Pewnie można byłoby doszukać się w tej książce jakichś mankamentów, jednak nie widzę w tym celu. Miał to być lekki romans z zimą i świętami w tle – i dokładnie to dostajemy. Na ogromny plus zasługuje brak elementów dramatu i zwrotów akcji (takich jak nagły powrót byłego, czy też wypadek nowego ukochanego). Kochany Święty Mikołaju jest raczej bardzo spokojny, akcja rozwija się w dobrą stronę i wywołuje przyjemne emocje. Polecam jako idealną powieść na chwilę odpoczynku i oczyszczenie głowy.

Tytuł oryginału: Dear Santa
Tytuł: Kochany Święty Mikołaju
Autor: Debbie Macomber
Premiera: 26.10.2021
ISBN: 9788381883528
Oprawa: miękka
Liczba stron: 216

 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze